W sierpniu informowaliśmy, że około 235 tys. świń czeka na ubój w zakładach Danish Crown. Koncern zapowiedział wtedy czasowe wykorzystanie swojego zakładu w Essen w Niemczech, aby skrócić kolejkę i przyspieszyć odbiory zwierząt z gospodarstw.
Zaległości od tego czasu zmalały, ale problem nie zniknął. W komunikacie z 10 września Danish Crown oszacował liczbę świń z odroczonym odbiorem na 197 tys. sztuk. To o 38 tys. mniej niż w sierpniu. Firma nadal jednak przewiduje przesunięcia terminów odbioru o 7-10 dni.
Dla hodowcy taki poślizg oznacza dodatkowe dni żywienia, dalszy przyrost masy tuczników i późniejsze zwolnienie miejsca w chlewni. Mniejsza kolejka nie rozwiązuje więc jeszcze problemów z organizacją kolejnych wstawień.
Ceny świń w Danii pozostają niskie
Na opóźnienia nakładają się niskie stawki. Według oficjalnego cennika Danish Crown w 38. tygodniu, czyli 14-20 września 2026 r., podstawowa cena tuczników wynosi 6,90 DKK/kg masy poubojowej, czyli około 0,92 euro/kg. Dotyczy tusz o masie 77-101,9 kg i bazowej mięsności 58,1%. Stawka pozostała bez zmian względem poprzedniego tygodnia. Przeliczenie na euro opiera się na kursie EBC z 15 września.
Dla porównania niemieckie notowanie VEZG na okres 10–16 września 2026 r. wynosi 1,60 euro/kg masy poubojowej w klasyfikacji FOM, również bez zmian tydzień do tygodnia. Różnica między stawkami podstawowymi sięga zatem około 0,7 euro/kg. Nie oznacza to jednak takiej samej różnicy w ostatecznej zapłacie dla hodowców — rozliczenia zależą od zasad klasyfikacji, dodatków i potrąceń.
Na niski poziom duńskich cen zwraca również uwagę topagrar.com, który za zestawieniem ISN podaje stawkę na poziomie około 1 euro/kg masy poubojowej, utrzymującą się od końca lipca. Chodzi o cenę skorygowaną do porównań międzynarodowych, dlatego może różnić się od przeliczonego na euro notowania podstawowego Danish Crown.
Sam koncern wskazuje na trudną sytuację na europejskim rynku wieprzowiny. Według jego wrześniowego raportu podaż żywych świń rośnie w wielu krajach, podczas gdy popyt nie zwiększa się w podobnym tempie. To utrudnia poprawę cen sprzedaży mięsa.
Zobacz też: ASF znów zaatakował w chlewni. Pierwszy raz w tym województwie!
Danish Crown zwiększa ubój. Kiedy kolejka się zmniejszy?
Firma tłumaczy wrześniową poprawę mniejszą od oczekiwanej liczbą zgłoszeń zwierząt oraz dobrą dostępnością mocy ubojowych. Teraz zakłady w Blans i Horsens zwiększają możliwości przerobu. Horsens planuje też dodatkowy ubój w najbliższą sobotę.
Jeśli zakłady zrealizują harmonogram bez zakłóceń, Danish Crown spodziewa się ograniczyć zaległości do około 170 tys. świń na początku tygodnia rozpoczynającego się 21 września.
Wcześniejszym działaniem odciążającym duńskie ubojnie było skierowanie części zwierząt do Essen. Zgodnie z sierpniowym komunikatem koncernu niemiecki zakład miał przyjmować około 5 tys. dodatkowych świń tygodniowo przez dwa-trzy miesiące. Przy pełnym wykorzystaniu tej możliwości przez trzy miesiące dałoby to około 60 tys. sztuk. Jest to jednak skala zaplanowanych ubojów, a nie potwierdzona liczba zwierząt, które już tam trafiły.
Więcej duńskiej wieprzowiny trafi do Sokołowa
Równolegle Danish Crown zapowiedział zwiększenie dostaw duńskiego surowca do należącego do grupy Sokołowa. Jak wynika z komunikatu koncernu z 27 sierpnia, plan obejmuje surowiec odpowiadający około 500 tys. świń rocznie. W dalszej perspektywie firma chciałaby podwoić tę skalę. Chodzi o dostawy mięsa do przetwórstwa, a nie o przewóz pół miliona żywych świń do Polski na ubój.
Duńskie mięso już trafia do polskich zakładów grupy. Nowością jest zamiar zwiększenia dostaw w kolejnych miesiącach. Do Sokołowa mają przyjeżdżać przede wszystkim przednie części tusz i szynki. Środkowe części pozostaną w Danii.
Plan dotyczy więc zagospodarowania mięsa po uboju. Nie jest zapowiedzią przeniesienia do Polski uboju zwierząt oczekujących w duńskich chlewniach.
Po co koncern zwiększa dostawy mięsa do Polski?
Danish Crown chce lepiej wykorzystać możliwości Sokołowa i zwiększyć wartość produktów wytwarzanych z mięsa dostarczanego przez duńskich hodowców. Polska spółka produkuje m.in. wędliny, kiełbasy i pasztety.
Przemek Gostkiewicz, prezes Sokołowa, wyjaśnia w komunikacie, że większe dostawy wewnątrz grupy pozwolą lepiej wykorzystać możliwości zakładów i zastąpić część surowca kupowanego od dostawców zewnętrznych. Firma nie wskazuje jednak, z jakich krajów pochodzi surowiec, który zamierza zastąpić. Nie podaje też, czy plan zmieni skalę zakupów tuczników od polskich hodowców.
