StoryEditor

Rynek świń pod presją. Wieprzowiny jest za dużo, a eksport nie nadąża

Na europejskim rynku świń dzieje się coś pozornie sprzecznego. Tuczników nie ma wyjątkowo dużo, a mimo to mięsa na rynku jest sporo i ceny pozostają pod presją. Skąd wzięła się ta sytuacja i dlaczego problemy Hiszpanii oraz słabszy eksport do Chin odczuwa także polski hodowca?

10.08.2026., 20:00h

Wieprzowiny jest dużo, choć świń nie przybywa

Latem rynek świń zazwyczaj dostaje wsparcie z dwóch stron. Tuczników jest mniej, a wraz z sezonem grillowym rośnie zapotrzebowanie na mięso. W tym roku ten mechanizm nie zadziałał jednak tak, jak oczekiwali producenci.

Jak zauważa portal topagrar.com, liczba świń trafiających na rynek rzeczywiście nie jest duża. Problem polega jednak na tym, że jednocześnie w Europie znajduje się sporo gotowej wieprzowiny. To właśnie duża ilość mięsa, a nie nagły wzrost liczby tuczników, mocno ciąży dziś na cenach.

Skalę spadków pokazują dane Komisji Europejskiej. W 31. tygodniu 2026 r. średnia cena tusz klas S-E w UE wynosiła 155,4 euro za 100 kg i była o 25,4% niższa niż rok wcześniej. Jeszcze mocniej potaniały prosięta. Ich średnia cena spadła do 39 euro za sztukę, czyli była o 38,2% niższa niż przed rokiem.

Hiszpańska wieprzowina została w większym stopniu w UE

Jednego z powodów obecnej sytuacji trzeba szukać w Hiszpanii, która jest największym producentem wieprzowiny w Unii Europejskiej.

Pod koniec listopada zeszłego roku hiszpańskie ministerstwo rolnictwa MAPA potwierdziło ASF u dwóch dzików znalezionych w rejonie Cerdanyola del Vallès pod Barceloną. Choroba nie uderzyła bezpośrednio w hiszpańskie fermy, ale wpłynęła na handel mięsem. Część państw spoza UE ograniczyła możliwość sprowadzania hiszpańskiej wieprzowiny. Hiszpania nadal może sprzedawać mięso na wiele rynków, ale nie ma już tak swobodnego dostępu do wszystkich odbiorców jak wcześniej.

Skutek szybko było widać w handlu. TopAgrar, powołując się na hiszpańskie dane, informuje, że w pierwszym kwartale 2026 r. Hiszpania sprzedała do krajów spoza UE około 60 tys. ton wieprzowiny mniej niż rok wcześniej.

Jednocześnie do innych państw Unii wysłała prawie 70 tys. ton mięsa więcej. Oznacza to wzrost o około 20%.

Więcej hiszpańskiej wieprzowiny trafiło m.in. do Włoch, Czech, Rumunii i Polski. Nie oznacza to, że import do Polski wzrósł dokładnie o 20%. Taki wzrost dotyczył całej sprzedaży Hiszpanii do państw UE. Pokazuje jednak, że dodatkowe ilości mięsa pojawiły się także na rynkach, na których swoje tuczniki sprzedają polscy hodowcy.

Niemiecka branża mówi o wyjątkowo tanich ofertach

Presję szczególnie mocno odczuwają obecnie niemieccy producenci. Dr Frank Greshake ze Schweinevermarktung Rheinland w rozmowie z TopAgrar zwraca uwagę na bardzo tanie oferty wieprzowiny, przede wszystkim z Hiszpanii i Danii.

Według jego informacji łopatka miała pojawiać się w ofertach poniżej 2 euro/kg, a niektóre bardziej wartościowe elementy poniżej 3 euro/kg. Greshake określa takie ceny jako dumpingowe. Warto jednak zaznaczyć, że jest to ocena przedstawiciela branży, a nie formalne stwierdzenie stosowania dumpingu przez odpowiednie organy.

Problemem jest również słaby popyt. Greshake wskazuje, że część zakładów musi zamrażać niesprzedaną wieprzowinę, co generuje dodatkowe koszty. TopAgrar zwraca także uwagę na słabszy niż oczekiwano popyt gastronomii. W efekcie nawet mniejsza sezonowa podaż tuczników nie wystarczyła, aby zrównoważyć rynek.

Chiny kupują znacznie mniej wieprzowiny

Problem nie kończy się jednak na europejskim rynku. Coraz trudniej sprzedać nadwyżkę mięsa poza UE.

Najlepszym przykładem są Chiny. Jeszcze kilka lat temu tamtejszy rynek kupował ogromne ilości wieprzowiny z zagranicy. Dzięki temu europejscy producenci mieli gdzie sprzedać sporą część mięsa, którego nie potrzebował rynek unijny. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Według kwietniowej prognozy amerykańskiego Departamentu Rolnictwa USDA Chiny mogą w 2026 r. sprowadzić około 1 mln ton wieprzowiny. Dla porównania w 2022 r. było to ponad 2,1 mln ton, a w 2025 r. około 1,19 mln ton.

To oznacza, że jeden z najważniejszych odbiorców na świecie potrzebuje dziś znacznie mniej mięsa z importu.

Jednocześnie europejska wieprzowina musi konkurować na innych rynkach z coraz większą sprzedażą ze Stanów Zjednoczonych i Brazylii. USDA prognozuje, że eksport wieprzowiny z UE spadnie z około 3,03 mln ton w 2025 r. do 2,8 mln ton w 2026 r. Brazylia ma natomiast zwiększyć sprzedaż zagraniczną z około 1,71 do 1,83 mln ton, a Stany Zjednoczone z około 3,16 do 3,27 mln ton.

USDA wskazuje wprost, że unijny sektor pozostaje pod presją m.in. z powodu dużej podaży wieprzowiny wewnątrz UE, ograniczeń handlowych związanych z chorobami oraz trudniejszego eksportu.

Jeżeli mniej wieprzowiny wyjeżdża do Chin czy innych państw, większa jej część zostaje w Europie. A kiedy sprzedających jest wielu, a kupujących nie przybywa, rośnie presja na obniżanie cen.

Polska również mocno odczuła spadek cen

Problem nie dotyczy więc wyłącznie niemieckich czy hiszpańskich gospodarstw. Spadek cen wyraźnie widać także w Polsce.

Według GUS w czerwcu 2026 r. za żywiec wieprzowy w skupie płacono średnio 5,08 zł/kg. Było to o 7,5% mniej niż miesiąc wcześniej i aż o 27,6% mniej niż w czerwcu ubiegłego roku.

Nie można oczywiście całego tego spadku przypisać importowi z Hiszpanii. Na ceny wpływa wiele elementów – sytuacja na rynku niemieckim, sprzedaż mięsa w Polsce, możliwości eksportu, koszty produkcji czy ilość wieprzowiny dostępnej w całej Unii.

Większa ilość mięsa pozostającego na europejskim rynku dokłada jednak kolejną presję. Zakłady mają większy wybór dostawców, a producenci muszą mocniej konkurować ceną.

Dla hodowcy ostatecznie liczy się jednak nie tylko cena, którą proponuje ubojnia. Najważniejsze jest to, ile pieniędzy zostanie po odjęciu kosztów tuczu.

Około 50 zł na tuczniku. Dużego zapasu nie ma

Jak może wyglądać taki rachunek, pokazuje kalkulacja Macieja Łagody z AgroIntegracji, którą opisywaliśmy w ubiegłym tygodniu.

W przykładzie warchlak kupiony około trzy miesiące wcześniej kosztował 340 zł. Do tego dochodziło około 270 zł na paszę i około 70 zł innych kosztów. Łączny koszt wyprodukowania tucznika o masie sprzedażowej 128 kg wyniósł więc około 680 zł.

Przy cenach sprzedaży przyjętych w tej kalkulacji producentowi zostawało około 50 zł zysku na jednej sztuce.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy hodowca zarabia dziś właśnie 50 zł na tuczniku. Wynik zależy od gospodarstwa. Znaczenie ma cena warchlaka, koszt paszy, jej zużycie, zdrowotność zwierząt, tempo przyrostów czy ostateczna cena sprzedaży.

Ta kalkulacja pokazuje jednak coś ważnego: zapas jest niewielki. Wystarczy wzrost kosztów albo kilka groszy mniej za kilogram tucznika, aby część zysku szybko zniknęła. W artykule niżej przedstawiliśmy, jakie są aktualne stawki za tuczniki:

image

Ceny tuczników rosną, ale zysk nadal ograniczony. Ile zostaje w kieszeni?

Upały w Hiszpanii mogą chwilowo zmniejszyć presję

Na rynku pojawił się jednak czynnik, który może trochę ograniczyć ilość hiszpańskiego mięsa. Maciej Łagoda zwraca uwagę, że wysokie temperatury na Półwyspie Iberyjskim pogarszają przyrosty świń. Zwierzęta rosną wolniej, a więc mniej tuczników może w danym momencie trafiać do ubojni.

Jeżeli Hiszpania latem produkuje mniej mięsa, może to częściowo zmniejszyć presję również na innych rynkach UE.

Nie przeczy to wcześniejszej informacji, że Hiszpania zwiększyła sprzedaż wieprzowiny do państw unijnych. Mówimy bowiem o dwóch różnych okresach. Wzrost eksportu do UE dotyczył pierwszego kwartału 2026 r.

Czy rynek świń wyjdzie z obecnych problemów?

Największym problemem europejskiego rynku nie jest dziś po prostu zbyt duża liczba świń. Kłopot polega raczej na tym, że wieprzowiny jest dużo, a możliwości jej sprzedaży są ograniczone.

Chiny kupują mniej, na światowym rynku mocno konkuruje Brazylia i USA, a problemy związane z ASF utrudniły Hiszpanii dostęp do części odbiorców poza UE. W efekcie więcej mięsa musi znaleźć nabywców wewnątrz Europy.

TopAgrar wskazuje, że w kolejnych miesiącach sytuację może poprawić mniejsza produkcja oraz stopniowe odzyskiwanie możliwości eksportowych. Na razie jednak trudno mówić o trwałym rozwiązaniu problemu.

Dlatego nawet jeśli sytuacja chwilowo zaczyna się poprawiać, europejski rynek świń nadal pozostaje bardzo wrażliwy na zmiany w handlu i ilości dostępnego mięsa.

Oprac. Maria Khamiuk

Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiuk

Maria Khamiuk – dziennikarka pisząca o rolnictwie, rynkach produktów rolnych oraz polityce rolnej Unii Europejskiej. Od ponad pięciu lat przygotowuje artykuły, analizy i reportaże dotyczące sytuacji w rolnictwie oraz międzynarodowego handlu produktami rolnymi, publikowane m.in. na łamach topagrar.pl (Top Agrar), tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy), a także inne portale AgroHorti Media. Najczęściej opisuje to, co dzieje się na rynkach rolnych – takich jak rynek mleka, świń, bydła mięsnego czy zbóż – a także tematy związane z hodowlą zwierząt gospodarskich, chorobami zwierząt i polityką rolną UE. Na co dzień pracuje z danymi statystycznymi, dokumentami instytucji krajowych i unijnych oraz raportami branżowymi, starając się przekładać liczby i przepisy na prosty, zrozumiały język. W swoich tekstach stawia na rzetelność informacji i jasne wyjaśnianie zmian, tak aby rolnicy mogli szybko zorientować się, co nowe decyzje i dane oznaczają w praktyce.
Obszary tematyczne: rynki rolne, polityka rolna UE, Wspólna Polityka Rolna, handel międzynarodowy w rolnictwie, rynek mleka, rynek trzody chlewnej, rynek bydła mięsnego, rynek zbóż, choroby zwierząt gospodarskich.
Kontakt: [email protected]
LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/maria-khamiuk-8b62b226b/

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
10. sierpień 2026 20:02