Sprawca mączniaka prawdziwego na zbożach (Blumeria graminis) i także na rzepaku (Erysiphe cruciferarum) powodowane są przez grzyby zakwalifikowane do tzw. workowców z rzędu mączniakowców. Tymczasem mączniak rzekomy krzyżowych powodowany może być przez jednego z dwóch sprawców: Hyaloperonospora parasitica lub Hyaloperonospora brassicae. Organizmy te wg obecnego stanu wiedzy już nie są zaliczane do grzybów, ale są to tzw. organizmy grzybopodobne czyli chromisty w typie lęgniowców. Zatem są to bardzo odległe w rozwoju ewolucyjnym organizmy, wręcz tak odległe jak ludzie są niepodobni do… grzybów (dwa odrębne królestwa w systematyce).
Bierze je inna chemia
Choć mączniaki rzekome są łudząco podobne do grzybów pod względem wyglądu, a także wymagań środowiskowych (lubią np. wilgoć i osłabione rośliny), to ich rozwój jest na tyle różny, że są wrażliwe na zupełnie inną chemię. Przykładem jest np. zwalczanie zarazy ziemniaka, której sprawca także jest lęgniowcem (jak sprawca mączniaków rzekomych). Na tę chorobę mamy przecież zupełnie inne substancje niż na typowe grzyby. Co zatem zwalcza mączniaki rzekome?
Mamy w Polsce zarejestrowanych kilkanaście preparatów na mączniaka rzekomego na rzepaku. Mało jest wśród nich typowych substancji na lęgniowce, a większość dopuszczonych to typowe fungicydy na sprawców z królestwa grzybów. Działają one zatem tylko częściowo na patogen powodujący mączniaka rzekomego. Jednak dzięki ochronie przed typowymi grzybami wzmacniają kondycję roślin, które stają się mniej wrażliwe na atak sprawcy mączniaka rzekomego. Dlatego ochrona rzepaku powinna być prowadzona od fazy siewki, czyli już od zaprawiania nasion.
Na szczęście na mączniaka rzekomego mamy w Polsce zarejestrowaną zaprawę zawierającą fluopikolid i fluoksastrobinę. Fluopikolid to typowa substancja na lęgniowce. Problem jednak w tym, że po wschodach, czyli we wrześniu, kiedy są już objawy nie zastosujemy zaprawy. Natomiast fungicydy do stosowania po wschodach zarejestrowane jako zwalczające (choć częściowo) mączniaka rzekomego zawierają:
- boskalid + piraklostrobina;
- mefentriflukonazol;
- protiokonazol + tebukonazol.
Jeśli zaobserwowaliśmy silne objawy mączniaka rzekomego na siewkach, zwłaszcza na liścieniach i na pierwszym liściu, to zbyt późno na zabieg i nie można oczekiwać pełnej skuteczności, a jedynie ratować mniej porażone siewki. W takich warunkach mączniak rzekomy może doprowadzić do śmierci zaatakowanych siewek, a w najlepszym wypadku do znacznego opóźnienia ich rozwoju (nawet o 2 tygodnie, czyli powstaje sytuacja jakby rzepak był siany w połowie września).
Co zatem robić na zaatakowanych plantacjach?
Po pierwsze warto wykonać zabieg jednym z dopuszczonych środków. Po drugie trzeba wzmocnić rzepak nawożeniem, szczególnie siarką, ale też potasem i fosforem i mikroelementami. Azot natomiast jeśli podamy w nadmiarze może wzmocnić patogen.
Warto dodać, że mączniak rzekomy może się przenosić między plantacjami na nasionach. Źródłem infekcji są też resztki pożniwne. Dlatego na przyszłość, aby unikać tej problematycznej i trudnej do zwalczania choroby trzeba spełnić kilak warunków:
- plantację obsiewać tylko kwalifikowanym, zaprawionym fluopikolidem materiałem siewnym;
- unikać siewu rzepaku na tym samym polu częściej niż co 4 lata (wliczając w to inne kapustowate oraz międzyplony z ich udziałem);
- zwalczać pojawiające się w zmianowaniu chwasty kapustowate;
- stwarzać warunki do sprawnego kiełkowania siewek rzepaku i ich szybkiego rozwoju;
- unikać zaskorupienia gleby.
tcz
