Choć pierwsze sygnały po zimie były umiarkowanie optymistyczne, kolejne tygodnie przyniosły pogorszenie sytuacji na polach. Przymrozki, które lokalnie spadały nawet do –6°C, a następnie brak opadów sprawiły, że rośliny weszły w kluczową fazę rozwoju w osłabionej kondycji. W gospodarstwie Dawida Kowcz, o powierzchni 200 ha w miejscowości Zagrodno Dolny Śląsk) skutki widać zarówno w rzepaku, jak i w burakach cukrowych.
Przymrozki przyszły w najgorszym momencie
Buraki cukrowe (15 ha uprawy) były w fazie wschodów, gdy przyszło ochłodzenie. Mimo spadków temperatury do - 6°C, straty nie okazały się aż tak duże, jak początkowo się obawiano.
- Buraki były w fazie, kiedy liście wychodziły, ale o dziwo nie zrobiło to większej krzywdy - relacjonuje Dawid Kowcz.
Obsada na poziomie około 100 tys. roślin na hektarze jest, jak podkreśla, zadowalająca. Problemy pojawiły się jednak później, głównie przez brak wilgoci.
Zobacz także: Obsada spadła do 15–20 sztuk. Tak wygląda rzepak po przymrozkach i suszy
Susza ogranicza działanie herbicydów
Po przymrozkach rolnik zdecydował się ograniczyć ingerencję, aby nie pogłębiać stresu roślin. Teraz jednak pojawił się kolejny problem, jakim jest susza.
- Jestem po drugim zabiegu herbicydowym, ale mamy problem z suszą. Te środki działają doglebowo, a przez brak wody ich skuteczność jest bardzo ograniczona - tłumaczy.
W efekcie część chwastów nadal pozostaje na polu, a największym problemem są samosiewy rzepaku i chwasty dwuliścienne.
Rzepak bardziej ucierpiał niż buraki
Znacznie gorzej wygląda sytuacja w rzepaku, którego w gospodarstwie jest około 80 ha. Przymrozki przyszły w trakcie kwitnienia i miały bezpośredni wpływ na zawiązywanie łuszczyn.
- Jak teraz patrzę na pierwsze łuszczyny, to dużo po prostu odrzuciło. Są puste, nie ma zawiązanych nasion - mówi rolnik. Dodatkowo na kondycję plantacji wpłynęły trudne warunki jesienne oraz uszkodzenia po zimie.
- Było bardzo sucho przy siewie, potem przyszło dużo deszczu i wszystko przyklepało. A zimą rośliny były mocno zredukowane, liście praktycznie zniknęły - dodaje.
Plon rzepaku niższy nawet o 20%
Na tym etapie trudno jeszcze dokładnie oszacować straty, jednak już teraz widać, że tegoroczne plony będą niższe niż przed rokiem.
- Na pewno nie będzie tego co w tamtym roku. Według mnie jakieś 20%, może nawet więcej, będzie mniej - ocenia gospodarz.
Kluczowym problemem pozostaje brak wody, który ogranicza dalszy rozwój roślin.
Zabieg na płatek? „To jeden z najważniejszych”
Mimo trudnej sytuacji rolnik nie rezygnuje z ochrony fungicydowej rzepaku.
- Jesteśmy przygotowani do zabiegu na płatek. To jeden z najważniejszych zabiegów, nie można go odpuścić - podkreśla.
Jak dodaje, presja chorób i szkodników jest wysoka, co dodatkowo uzasadnia wykonanie oprysku.
Mniej buraków przez ograniczenia kontraktacji
Na sytuację gospodarstwa wpływają nie tylko warunki pogodowe, ale także zmiany w kontraktacji buraków cukrowych. W ostatnich latach areał tej uprawy został znacząco ograniczony.
- W tym roku zabrali nam łącznie około 40% buraka. Najwięcej miałem kiedyś 25 ha, teraz jest 15 ha - mówi rolnik.
Mimo to nie planuje całkowitej rezygnacji z tej uprawy.
- Burak zawsze był u nas w zmianowaniu. Ale jeśli opłacalność będzie bardzo niska, to będziemy się zastanawiać - dodaje.
„To trudny rok, który trzeba przetrwać”
Sezon 2026 należy do trudnych. Problemy pogodowe, rosnące koszty i niepewność na rynku sprawiają, że decyzje produkcyjne są coraz trudniejsze.
- Może to jest taki okres, który trzeba przetrwać. Nadzieja zawsze musi być, ale na razie nie wygląda to najlepiej - podsumowuje.
