Przymrozek na rzepakach objawia się zwisaniem pędów, zwłaszcza szczytowych. Widać też często popękane wzdłużnie łodygi. Część z kwiatów na pewno zmarzła i za chwilę widać będzie jak zamierają. Taka sytuacja powoduje, że rośliny są w silnym stresie. Można im częściowo pomóc, choć żadna z metod nie jest idealna.
Ratować pąki boczne
Tam, gdzie doszło do zmarznięcia kwiatów nie ma już możliwości, że nagle przewrócimy im życie. Warto jednak wspierać sąsiednie pąki oraz zawiązane już łuszczyny. Rzepak ma dość duży potencjał kompensacji strat, pod warunkiem, że ma z czego i ma czas. Dlatego konieczne jest zadbanie o prawidłowy wzrost pąków na pędach bocznych. W tym celu można podać azot dolistnie, w formie np. rozpuszczonego mocznika (bez inhibitora). Najlepiej, aby stężenie mocznika w cieczy nie było większe niż 6–8%, aby nie poparzyć żywych kwiatów. Zabieg ten najlepiej wykonać jak najwcześniej.
Mikro też wspomaga
Warto też zwiększyć potencjał kompensacji i regeneracji mikroelementami. Ważny jest tutaj bor. Nie warto jednak podawać dolistnie fosforu, ponieważ jego przyswajalność przez liście jest znikoma, a ponadto robi się już ciepło i roślina poradzi sobie z tym składnikiem poprzez pobieranie go z gleby. Fosfor z borem w cieczy dodatkowo podniesie pH i utrudni rozpuszczanie mikroelementów kationowych.
Melasa, cukier, aminokwasy
Aby wspomagać regenerację można podać roślinie też gotowe „cegiełki” życia. Jest to np. cukier (np. 4–6 kg/ha), melasa (nawet 20 l/ha) czy biostymulatory z aminokwasami. Roślina pobierze gotowe substancje i nie będzie marnować energii na syntezę cukrów. Zabieg nimi ma sens, jeśli wykonamy go zaraz po przymrozkach, a zatem czwartek lub piątek.
Stymulatory regeneracji
Mamy też do dyspozycji biostymulatory o różnym charakterze, np.
- zawierające miedź i siarkę, które zadziałają jako dezynfektanty;
- z bakteriami, które na zasadzie konkurencyjności zapobiegają rozwojowi patogenów;
- chemiczne, jak np. Asahi SL, które wzmacniają fizjologiczną reakcję obronną na stres;
- ww. zawierające aminokwasy;
- zawierające wyciągi z alg, które działają w sposób podobny do fitohormonów.
Choć wiele osób uważa stosowanie biostymulatorów za zbędne i nie wierzy w ich skuteczność, to w sytuacji uszkodzenia roślin, mają one działanie… psychologiczne dla rolnika – lepiej zrobić cokolwiek, niż załamywać ręce.
Czy leczyć rany?
Często zastanawiamy się, czy zapobiegać wnikaniu patogenów przez otwarte pęknięcia łodyg czy, dużo gorsze, mikrouszkodzenia w obrębie paków kwiatowych? To rzeczywiście otwarte bramy do wnikania patogenów, głównie sprawców szarej pleśni, w mniejszym stopniu alternariozy czy cylindrosporiozy. Odpowiedź zależy od tego, ile mamy czasu na reakcję? Jeśli uda nam się wykonać zabieg w kilkanaście godzin po pojawianiu się tych ran, to tak. Później, zwłaszcza gdy w ciągu dnia temperatura przekracza 12 st. C, rana pokrywa się tkanką zwana kalusem i zamyka dostęp do patogenów. Zatem albo i tak patogen już nie wniknie, albo już tam jest i środek powierzchniowy nic nie pomoże. Jeśli jednak uda się wykonać opryskiwanie, to do takiego leczniczego działania najlepiej zastosować środki powierzchniowe, np. nawozy z miedzią lub dodatkowo z siarką. Ważne jest, aby dobrze pokryć chronione organy, a to zapewnia dodatek adiutantów, drobnokroplisty zabieg i zwieszona ilość cieczy.
tcz
