Nierówne przezimowanie i skutki przymrozków
Ostatnie tygodnie ujawniły skalę problemów na plantacjach rzepaku ozimego. Po okresie zimowym, który już wcześniej osłabił rośliny, przyszły przymrozki, które dodatkowo pogłębiły stres fizjologiczny.
Jak opisuje Piotr Skowiera, rolnik z województwa wielkopolskiego, powiat pilski, początkowo sytuacja na polu wyglądała lepiej, jednak z czasem zaczęły ujawniać się straty.
Zobacz także: Rzepak w Polsce pod presją suszy i przymrozków. Prognoza lekko w dół, a co z cenami?
- U nas szkody związane z przymrozkami jeszcze trudno określić. Rzepak jest mocno wymęczony po przezimowaniu. Na początku wyglądało to lepiej, a z czasem część roślin ruszyła, a część jeszcze wypadła – relacjonuje Piotr.
W efekcie obsada roślin spadła do poziomu około 15-20 sztuk na metr kwadratowy, co w wielu przypadkach oznacza istotne ograniczenie potencjału plonowania.
Susza ogranicza regenerację po zimie
Dodatkowym czynnikiem pogarszającym sytuację jest brak wilgoci w glebie. Susza sprawia, że regeneracja rzepaku po zimowych uszkodzeniach jest wyraźnie spowolniona, a w niektórych przypadkach wręcz zahamowana. Rośliny, które przetrwały zimę i przymrozki, nie mają optymalnych warunków do odbudowy biomasy i tworzenia silnych rozgałęzień. To z kolei może bezpośrednio przełożyć się na niższy plon końcowy.
Najtrudniejszy sezon od lat
W ocenie wielu rolników obecny rok może okazać się jednym z najgorszych dla rzepaku w ostatnich latach.
- Ogólnie to najgorszy rok dla rzepaku, jaki pamiętam, plon będzie historycznie niski w całym moim rejonie - podkreśla Piotr Skowiera.
Tak pesymistyczne prognozy wynikają z połączenia kilku czynników: słabego przezimowania, przymrozków wiosennych oraz ograniczonej dostępności wody w glebie.
Ochrona plantacji: decyzje rozłożone w czasie
W warunkach dużej nierównomierności plantacji stosowane jest raczej elastyczne podejście do zabiegów ochronnych. Jak wskazuje Piotr Skowiera, zabiegi w jego gospodarstwie zostały podzielone na dwa etapy. Pierwszy zabieg zapobiegawczy, został wykonany już w fazie żółtego pąka. Drugi, interwencyjny, planowany jest później i jego termin zależy od indywidualnej oceny stanu roślin.
- Co do zabiegu na płatek to zależy od indywidualnego podejścia rolnika. Ja dzielę to na dwa opryski, zapobiegawczy poszedł już przy żółtym pąku, a interwencyjny myślę, że za tydzień - dodaje rolnik.
