Kiedy mogą wystąpić przymrozki?
We wtorek przymrozki pojawią się tylko lokalnie na północy i północnym wschodzie (do ok. –1 st. C). W środę będą już znacznie bardziej rozległe – wystąpią w wielu regionach kraju i sięgną około –2 st. C. Czwartek przyniesie chwilową przerwę, bo noc będzie wyraźnie cieplejsza (około 3 st. C, bez przymrozków). Jednak w piątek chłód wróci – nocne przymrozki do –2 st. C pojawią się głównie na wschodzie. W weekend nadal możliwe będą lokalne spadki temperatury poniżej zera (do ok. –2 st. C), choć nie wszędzie.
Najbardziej odczuwalne i powszechne przymrozki prognozowane są więc na środę oraz miejscami pod koniec tygodnia.
Jak lód zabija rzepak?
W temperaturze 0 st. C woda zamarza i tworzą się kryształy lodu. Ponadto, w miarę spadku od temperatury poniżej +4 st. C, woda zaczyna zwiększać swoją objętość. Dopóki jest płynna ma możliwość opływania komórek. Ale poniżej 0 st. C powstaje kryształ lodu, a zmarznięty dalej "rośnie". Ponadto jego struktura ma ostre krawędzie. To wszytko powoduje, że kryształ lodu powstający w komórce organizmu żywego po przekroczeniu wytrzymałości błon i ścian komórkowych rozrywa ją. Następnie po rozmarznięciu z komórki wycieka sok komórkowy i komórka umiera.

Na szczęście sok komórkowy, to nie czysta woda a roztwór wielu składników, w tym cukrów, rozpuszczalnych aminokwasów, jonów, a także zawiesina białek i nierozpuszczalnych składników zapasowych. Obecność szczególnie rozpuszczalnych cukrów powoduje, że sok komórkowy staje się niczym płyn chłodnicowy – roztworem zamarzającym w niższej temperaturze niż 0 °C. Tworzenie zabójczych kryształów lodu ma miejsce dopiero od temperatury –2 °C a nawet –6, –7 °C. Próg ten zależy to od ilości cukrów rozpuszczalnych w komórce. Im ich jest więcej, tym odporność komórek na mróz wyższa. A jak to wygląda w przypadku rzepaku?
Pąki rzepaku nie powinny ucierpieć
W fazie pąkowania, w jakiej obecnie jest rzepak w wielu regionach Polski stężenie soków komórkowych w pąkach jest wysokie. Temperatura –3 a nawet –4 °C nie poczyni większych szkód pąkom kwiatowym. Natomiast gorzej jest z sokiem w komórkach łodyg. Tam komórki intensywnie wydłużają się (są w tzw. fazie elongacji). Przez to są one mocniej uwodnione, a sok komórkowy ma tam mniejsze stężenie. Większemu uwodnieniu komórek w pędach sprzyja podana niedawno dawka azotu azotanowego. Łodygi są przez to bardziej wrażliwe na mróz i mogą pękać. Na zewnątrz objawia się to wyginaniem i pękaniem skórki łodyg. Czym to grozi?

Rzepak po ustaniu mrozów szybko się wyprostuje. Dodatkowo okres bezdeszczowy, choć niekorzystny dla upraw jarych, przyczynił się do tego, że rzepak jest nieco słabiej uwodniony, jakby to miało miejsce po intensywnych opadach. Niepokoi natomiast obecność pęknięć łodygi.
Jak działać otwarte rany w rzepaku?
Są to otwarte rany. Mogą przez nie wnikać do łodygi grzyby chorobotwórcze – szczególnie sprawcy szarej pleśni i czerni krzyżowych. Na razie nie ma jeszcze ryzyka wysypu zarodników zgnilizny twardzikowej. Co zatem robić?
W sytuacji dużej liczby uszkodzeń zaleca się zabiegi fitosanitarne. Trzeba jednak pamiętać, że rany te z czasem zabliźnią się. Jednak ryzyko chorób grzybowych jest większe, jeżeli nastąpią tuż po ustąpieniu chłodów deszcze lub mamy silną rosę. Dlatego najczęściej zabieg na razie nie będzie potrzeby tam, gdzie stosowano w ciągu ostatnich ok. 10 dni ochronę wiosenną fungicydami. Jeżeli jednak zdecydujemy się na opryskiwanie, to koniecznie trzeba zawrócić uwagę na temperaturę w czasie zabiegu, gdyż stosowane powszechnie o tej porze roku triazole wymagają najlepiej temperatury +12 st. C.

Szkodniki mają raj w rzepaku
Rzepak jest w fazie pąkowania, a zatem zagrożony jest przez przede wszystkim przez słodyszka, a w drugiej mierze przez chowacza czterozębnego.
Zobacz także: Chłodno, ale słodyszek nie odpuszcza. Kiedy i czym pryskać rzepak?
Chłód powoduje, że chrząszcze słodyszka poruszają się wolniej i przez to zwiększa się ich szkodliwość. Jeśli w okresie pąkowania jest ciepło, to rzepak z jednej strony szybko przechodzi tę fazę i słodyszki wyrządzą mniej strat (brakuje im czasu na dłuższe żerowanie). Z drugiej strony owady latają intensywnie po polu i uszkadzają pąki w różnych miejscach (roślin i plantacji). Przez co straty rozrzedzają się, a rośliny łatwiej je rekompensują. Gdy owady są skupione w jednym miejscu, to rośliny w tych rejonach nie są w stanie w pełni zrekompensować strat i w efekcie szkodliwość słodyszka jest większa.
Co zatem robić z tym szkodnikiem?
Jeśli nie wykonano jeszcze zabiegu, to gdy tylko w ciągu dnia temperatura będzie dodatnia, trzeba wykonać opryskiwanie, najlepiej pyretroidem w nieco zakwaszonej cieczy roboczej. Jeśli jednak zabieg był już wykonany, to warto sprawdzić, czy owady są aktywne na polu (poruszać będą się wolniej w chłodzie). Gdy stwierdzimy żywe słodyszki, to także trzeba powtórzyć opryskiwanie, również pyretroidem.
Przy okazji zwalczania słodyszka zatrujemy ostatnią tej wiosny falę chowacza czterozębnego, którego larwy żerują w ogonkach liściowych rzepaku. Warto podczas zabiegu (na chowacza i słodyszka) zadbać o dobre pokrycie liści, czyli stosować technikę głębokiego penetrowania łanu oraz adiuwanty i rozpylacze drobno lub średniokropliste.
tcz

