Na tej niszowej uprawie można zarobić?
Dynia bezłupinowa, której nasiona trafiają do tłoczni oleju i zakładów spożywczych, może być interesującą alternatywą dla tradycyjnych upraw.
Rynek rolny zmienia się, a poszukiwanie nowych źródeł dochodu staje się dla gospodarstw coraz ważniejsze. Jednym ze sposobów na dywersyfikację produkcji może być uprawa dyni bezłupinowej, nazywanej również dynią pestkową. To właśnie na jej nasiona stawia Gospodarstwo Ogrodnicze Daniel Żyrkowski EKOROL z Rzepiennika Suchego.
Gospodarstwo zajmuje się tym kierunkiem od 2009 roku. Przez lata zdobyło doświadczenie nie tylko w samej uprawie, ale również w przygotowaniu nasion do sprzedaży i współpracy z innymi rolnikami.
Dynia bezłupinowa. Co ją wyróżnia?
W przeciwieństwie do tradycyjnej dyni pestki odmian bezłupinowych nie mają twardej, białej skorupki. Dzięki temu po umyciu, wysuszeniu i oczyszczeniu mogą być wykorzystywane bez konieczności łuskania.
To właśnie nasiona są tutaj najważniejsze. Trafiają między innymi do producentów oleju, zakładów piekarniczych i firm zajmujących się pakowaniem żywności.
- Głównie ten towar wysyłany jest za granicę, między innymi do Austrii, Słowenii, Chorwacji i Niemiec. Część trafia również do przetwórstwa i sprzedaży detalicznej w Polsce - wyjaśnia Daniel Żyrkowski.
Dla rolnika oznacza to możliwość wejścia w segment produkcji, w którym liczy się przede wszystkim jakość nasion i ich przydatność do dalszego przetwarzania.
Od jednej plantacji do współpracy z rolnikami
EKOROL rozwija ten kierunek od kilkunastu lat. Gospodarstwo prowadzi również własną olejarnię i zajmuje się produkcją nasion roślin oleistych. Wśród upraw i gatunków, z którymi ma doświadczenie, wymienia między innymi len, ostropest, krokosz, dynię i słonecznik. W przypadku dyni bezłupinowej działalność nie ogranicza się do własnych pól.
Firma sprowadza materiał siewny z Austrii, współpracuje z plantatorami i pomaga im przejść przez kolejne etapy produkcji. Obejmuje to doradztwo dotyczące uprawy, organizację zbioru oraz przygotowanie nasion do sprzedaży.
Właściciel gospodarstwa w rozmowie wskazał, że w ostatnim sezonie w ramach współpracy zebrano plony z około 250 hektarów, jednak całkowita powierzchnia upraw prowadzonych przez rolników jest znacznie większa. Współpracującym z gospodarstwem rolnikom dostarczany jest materiał siewny, a po zakończeniu zbiorów odbierane są od nich gotowe, wysuszone pestki dyni. Współpraca obejmuje przede wszystkim województwa lubelskie i podkarpackie, jednak swoim zasięgiem sięga również województw małopolskiego, świętokrzyskiego, warmińsko-mazurskiego oraz zachodniopomorskiego.
- Możemy pomóc założyć plantację, zapewnić materiał siewny, wesprzeć rolnika przy uprawie, a później zorganizować zbiór i odbiór towaru - zaznacza Żyrkowski.
To istotne dla osób, które rozważają nową uprawę, ale nie mają jeszcze doświadczenia w jej prowadzeniu.
Ile można zebrać z hektara?
W przypadku dyni bezłupinowej wynik finansowy zależy przede wszystkim od plonu, kosztów produkcji i jakości uzyskanych nasion.
Daniel Żyrkowski wskazuje, że plony tradycyjnych odmian populacyjnych mogą wynosić około 600-800 kg suchego materiału z hektara. Na dobrych stanowiskach możliwe są również wyniki zbliżone do tony lub wyższe.
Odmiany hybrydowe mogą osiągać około 800–1200 kg suchej pestki z hektara.
Nie są to jednak wartości gwarantowane. Ostateczny rezultat zależy między innymi od warunków pogodowych, stanowiska, zastosowanej odmiany, przebiegu pielęgnacji oraz technologii zbioru i suszenia.
Różnice w plonie mogą mocno wpływać na opłacalność całej produkcji. Dlatego przed podjęciem decyzji warto przeanalizować możliwości konkretnego gospodarstwa, zamiast opierać kalkulację wyłącznie na najlepszych wynikach uzyskiwanych przez innych plantatorów.
Ile kosztuje założenie plantacji?
Jednym z pierwszych wydatków jest zakup materiału siewnego. Według danych podanych przez właściciela koszt nasion odmian niehybrydowych wynosi około 400–450 zł na hektar. W przypadku odmian hybrydowych jest to około 1050–1300 zł na hektar.
Droższy materiał siewny może dawać szansę na uzyskanie wyższego plonu, ale oznacza również większy koszt początkowy. Właściciel gospodarstwa wskazuje, że różnica w plonie pomiędzy odmianami może wynosić około 200 kg z hektara, choć rzeczywisty rezultat zależy od warunków uprawy.
Do tego dochodzą koszty nawożenia, przygotowania stanowiska, pielęgnacji, zbioru, mycia, suszenia i czyszczenia nasion.
W przypadku usługi obejmującej kompleksowy zbiór oraz przygotowanie surowca do dalszej sprzedaży rozmówca wskazuje koszt około 3 zł za kilogram. Przed wykorzystaniem tej wartości w kalkulacji należy jednak ustalić dokładny zakres usługi i sposób naliczania opłaty.
Dobra pestka jest warta więcej
W tej uprawie znaczenie ma nie tylko ilość zebranych nasion, lecz także ich wygląd i stan po zbiorze.
Żyrkowski zwraca uwagę, że nasiona gorszej jakości mogą osiągać cenę około 9 zł za kilogram, podczas gdy za ładny, dobrze przygotowany towar można uzyskać około 12 zł za kilogram.
Tak duża różnica pokazuje, że niedopracowana technologia zbioru i suszenia może oznaczać realne straty finansowe.
Dynie do zbioru układane są w wały, gdzie pozostają przez kilka dni, niekiedy około tygodnia. Następnie specjalistyczny kombajn oddziela nasiona od miąższu i pozostałych części owocu.
Pestki trzeba później umyć, wysuszyć i oczyścić. W gospodarstwie EKOROL wykorzystywane są do tego między innymi suszarnie podłogowe.
Na jakość produktu wpływa cały proces technologiczny. Nieodpowiedni zbiór lub suszenie mogą pogorszyć wygląd nasion, a tym samym obniżyć ich wartość handlową.
- Konsument patrzy okiem. Towar nie może być byle jaki - podkreśla właściciel gospodarstwa.
Dla plantatora oznacza to, że warto wcześniej sprawdzić, czy dysponuje odpowiednim sprzętem, czy może skorzystać z usług zewnętrznych i jakie wymagania jakościowe stawia odbiorca.
Największy problem? Ochrona przed chwastami
Uprawa dyni bezłupinowej ma również swoje trudności. Jednym z najważniejszych wyzwań, na które zwraca uwagę Żyrkowski, jest ochrona roślin przed chwastami.
Jak wskazuje rozmówca, problemem jest brak zarejestrowanych w Polsce środków ochrony roślin przeznaczonych do stosowania w tej uprawie. W praktyce duże znaczenie ma więc mechaniczne zwalczanie chwastów.
Gospodarstwo wykorzystuje pielniki, którymi przejeżdża przez pola, zanim rośliny dyni rozrosną się na tyle, by zakryć międzyrzędzia.
Ważne jest również właściwe przygotowanie gleby. Znaczenie ma także odpowiednie pH w zakresie około 6,5–6,7, oraz stanowisko, które nie jest nadmiernie zbite.
Dynia nie powinna być także uprawiana w monokulturze. Trzeba uwzględniać zmianowanie i historię pola. Gospodarz zwraca również uwagę na możliwość występowania problemów po niektórych wcześniejszych uprawach, w tym po rzepaku, w związku z pozostałościami substancji czynnych stosowanych w ochronie roślin.
Przed założeniem plantacji warto zatem dokładnie przeanalizować historię pola i skonsultować plan uprawy ze specjalistą.
Czy dynia bezłupinowa rozwinie się w Małopolsce?
Uprawa pestkowa jest mocno związana z województwem lubelskim. Jednak zainteresowanie plantatorów z innych części kraju również rośnie. Widać potencjał rozwoju współpracy z gospodarstwami z Małopolski i Podkarpacia.
Dla rolników szukających alternatywy dla tradycyjnych upraw może to być kierunek wart przeanalizowania. Nie jest to jednak produkcja pozbawiona ryzyka. Wymaga odpowiedniego stanowiska, starannej pielęgnacji, właściwego sprzętu i kontroli jakości.
Najważniejszy wniosek? Nie wystarczy zasiać dyni i liczyć na dobry zarobek. Trzeba zaplanować cały proces - od wyboru odmiany, przez zbiór i suszenie, aż po sprzedaż. Dopiero wtedy można realnie ocenić, czy ta niszowa uprawa sprawdzi się w konkretnym gospodarstwie.
Dla Daniela Żyrkowskiego z EKOROL dynia bezłupinowa jest kierunkiem rozwijanym od 2009 roku. Teraz doświadczeniem zdobywanym przez lata chce dzielić się z kolejnymi rolnikami, którzy rozważają wejście w tę produkcję.
