- Rzepaki straszna kiszka, można tak powiedzieć - ocenia rolnik z Dolnego Śląska. Gospodarstwo, spółdzielnia uprawiające blisko 480 hektarów od lat stawia przede wszystkim na buraki cukrowe, pszenicę i rzepak. Choć buraki nadal pozostają opłacalne, coraz większym problemem stają się susza, wysokie koszty pracy oraz ograniczenia w ochronie roślin.
Buraki od dekad pozostają podstawą gospodarstwa
Spółdzielnia gospodaruje obecnie na powierzchni niespełna 480 hektarów. W strukturze zasiewów dominują buraki cukrowe, pszenica oraz rzepak.
- 84 hektary to są buraki w tym sezonie, mniej więcej zawsze jesteśmy na podobnym poziomie. Koło 100 hektarów rzepaków, około 280 hektarów pszenicy, trochę strączkowych i poplonów - wylicza rolnik.
Jak podkreśla, mimo pogarszającej się opłacalności produkcji buraka cukrowego, gospodarstwo nie planuje ograniczania areału tej uprawy.
- Od 40 lat to jest mniej więcej na takim poziomie. Bywały lata, że było to ponad 100 hektarów - mówi.
„10 euro za buraki ponadkontraktowe”
Plantator przyznaje, że tegoroczne warunki kontraktacji budzą coraz większe obawy wśród producentów buraka cukrowego. Szczególnie chodzi o stawki za buraki ponadkontraktowe.
- 10 euro nam proponują za buraki ponadkontraktowe. No nie będzie to zbytnio wychodziło tak jak w poprzednich latach - mówi.
Mimo trudniejszej sytuacji gospodarstwo nadal liczy na osiągnięcie dodatniego wyniku ekonomicznego.
- Wszystko zależy od plonu, polaryzacji i cukru, ale może coś będzie na plus - dodaje.
W ubiegłym sezonie średni plon wyniósł około 76 ton z hektara. Część plantacji została przeznaczona na wcześniejszą odstawę już we wrześniu.
- Polaryzacja była trochę ponad normę, którą zakładała cukrownia - mówi.
Rzepak rozczarowuje. Susza coraz mocniej daje się we znaki
Znacznie gorzej wygląda obecnie sytuacja w rzepaku.
- Rzepaki straszna kiszka. Choć w tym rejonie wiosenne przymrozki nie wyrządziły dużych strat, problemem staje się brak opadów. Dostaliśmy ostatnio tylko 15 litrów deszczu. A wcześniej od lutego praktycznie były tylko symboliczne opady po 2 litry. Rolnik podkreśla także, że utrzymująca się susza może w najbliższych tygodniach zwiększyć presję szkodników i pogorszyć kondycję upraw.
„Najgorzej jest z robactwem”
W gospodarstwie od kilku lat stosowana jest technologia Conviso w uprawie buraka cukrowego. Jak tłumaczy rolnik, rozwiązanie okazało się konieczne ze względu na dużą presję chwastów.
- Sprawdza się i daje trochę dłuższe okienko na zabiegi niż technologia tradycyjna. Na razie w regionie nie pojawił się jeszcze groźny szarek komośnik, jednak plantatorzy monitorują sytuację wspólnie z cukrownią. Coraz większym problemem staje się natomiast ograniczona liczba substancji czynnych dostępnych do ochrony plantacji, a robactwo jest najgorsze. Nie ma za dużo wpisanych substancji, a przy opryskach kontaktowych ciężko trafić idealnie w moment pojawu - tłumaczy.
Rolnicy obserwują już pierwsze skrzypionki w zbożach, choć ich presja pozostaje jeszcze umiarkowana.
Koszty pracy mocno obciążają gospodarstwo
Choć ceny części środków ochrony roślin nieco spadły, gospodarstwo nadal zmaga się z wysokimi kosztami produkcji.
- Udało nam się wcześniej kupić nawozy azotowe jeszcze po niższych cenach. Chemia trochę staniała, ale największe koszty to dziś pracownicy - mówi.
Rolnik sceptycznie ocenia również kolejne propozycje dopłat do nawozów.
– Każdy rolnik chce dopłaty, ale moim zdaniem to bardziej finansowanie producentów nawozów. Każda dopłata niesie później podwyżki.
Patrycja Bernat
