W trakcie dyskusji eksperci wskazywali, jak przygotować gospodarstwo na zmienne warunki i dlaczego jeden sezon nie powinien przesądzać o kierunku jego rozwoju.
Nie wszystko można zaplanować
Podczas debaty zorganizowanej 25 września w Bydgoszczy przez Związek Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych uczestnicy wielokrotnie wracali do problemu nieprzewidywalności rynku. W dyskusji udział wzięli: Grzegorz Brodziak, Ryszard Kierzek, Marcin Lietz, Mirosław Marciniak, Juliusz Młodecki oraz Marzena Trajer.
Mirosław Marciniak, niezależny analityk rynków rolnych (InfoGrain), zwracał uwagę, że sytuacja na rynku zależy od wielu czynników, których nie da się wcześniej dokładnie przewidzieć. Dotyczy to przede wszystkim wydarzeń geopolitycznych, sytuacji na Morzu Czarnym oraz decyzji wpływających na światowy handel.
Analityk podkreślał, że można analizować fundamenty rynku, takie jak podaż, popyt czy eksport, ale w trakcie sezonu pojawiają się informacje, które mogą szybko zmienić sytuację. Jak mówił, "na koniec dnia decyduje rynek światowy, jeżeli chodzi o Polskę".
Dla rolnika oznacza to, że nawet bardzo dobra znajomość własnego gospodarstwa nie wystarczy, aby przewidzieć wszystkie zmiany warunków rynkowych. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera nie tyle samo prognozowanie, ile przygotowanie gospodarstwa na różne scenariusze.
Ryzyko zaczyna się po obu stronach rachunku
Niepewność nie dotyczy wyłącznie przychodów. Równie ważne są koszty produkcji, które również podlegają zmianom.
Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, zwracał uwagę przede wszystkim na problem rozbieżności między cenami środków produkcji a cenami uzyskiwanymi za płody rolne. Dla gospodarstwa oznacza to trudniejsze planowanie i większe ryzyko, że założenia przyjęte przy podejmowaniu decyzji produkcyjnych czy inwestycyjnych nie będą odpowiadały rzeczywistości kilka miesięcy później.
Dlatego sama odpowiedź na pytanie, czy przychody gospodarstwa wzrosną, nie wystarczy do oceny jego sytuacji ekonomicznej. Nawet wyższe wpływy ze sprzedaży nie muszą oznaczać poprawy wyniku, jeśli jednocześnie rosną koszty produkcji.
Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, wskazywał wprost, że dla osób prowadzących działalność rolniczą kluczowe pozostaje zbilansowanie kosztów. Zwracał również uwagę, że na rynek mogą wpływać decyzje polityczne i informacje pojawiające się nagle, dlatego trudno budować strategię gospodarstwa wyłącznie na podstawie krótkoterminowych prognoz.
Płynność ważniejsza niż próba przewidzenia każdego ruchu
Właśnie dlatego Grzegorz Brodziak, prezes Polskiej Federacji Rolnej, zwracał uwagę na dwa podstawowe elementy zarządzania gospodarstwem: płynność finansową i zarządzanie ryzykiem.
W praktyce oznacza to między innymi rozsądne rozłożenie w czasie sprzedaży produktów i zakupów środków potrzebnych do produkcji. Brodziak podał przykład zakupów zbóż przeznaczonych na potrzeby produkcji zwierzęcej (trzody chlewnej). Zamiast kupować cały potrzebny surowiec w jednym momencie, jego firma rozkładała zakupy na kolejne miesiące. Pozwalało to budować średnią cenę zakupu i ograniczać ryzyko związane z tym, że cały surowiec zostałby kupiony w wyjątkowo niekorzystnym momencie.
Takie podejście nie gwarantuje uzyskania najwyższej możliwej ceny. Jego celem jest ograniczenie ryzyka i uniknięcie sytuacji, w której jedna decyzja podjęta w niewłaściwym momencie przesądza o wyniku ekonomicznym całego sezonu.
Nie warto budować strategii na jednym sezonie
Uczestnicy debaty zwracali również uwagę, że decyzje dotyczące przyszłości gospodarstwa powinny być podejmowane z większej perspektywy.
Dobry wynik jednego roku nie musi oznaczać, że dana działalność będzie równie opłacalna w kolejnych sezonach. Podobnie słabszy sezon nie musi oznaczać konieczności natychmiastowego wycofania się z danego kierunku produkcji. Przy dużej zmienności rynku ważniejsze jest przeanalizowanie wyników z kilku lat i sprawdzenie, jak gospodarstwo radzi sobie w różnych warunkach.
Takie podejście jest szczególnie istotne przy decyzjach inwestycyjnych. Inwestycja powinna być oceniana nie tylko przy założeniu korzystnych warunków rynkowych, ale również pod kątem tego, jak gospodarstwo poradzi sobie w okresie niższych przychodów lub wyższych kosztów.
Dywersyfikacja sposobem na ograniczenie zależności od jednego rynku
Jednym z rozwiązań wskazywanych podczas debaty była dywersyfikacja działalności. Grzegorz Brodziak zwracał uwagę, że w zależności od warunków gospodarstwa można analizować połączenie różnych kierunków produkcji, np. roślinnej i zwierzęcej.
Nie oznacza to jednak, że każde gospodarstwo powinno automatycznie wprowadzać kolejny kierunek produkcji. Każda taka decyzja wymaga analizy kosztów, nakładów inwestycyjnych, dostępności pracy oraz możliwości sprzedaży.
Sens dywersyfikacji polega przede wszystkim na ograniczeniu zależności od jednego źródła przychodów. Jeżeli jeden rynek znajduje się pod presją, pozostałe kierunki mogą częściowo stabilizować wynik gospodarstwa.
Polska potrzebuje rynków zbytu
Ważnym elementem dyskusji była również kwestia zagospodarowania krajowej produkcji zbóż. Marzena Trajer, dyrektor Biura Analiz i Strategii KOWR, wskazywała, że niższe zbiory w porównaniu z rekordowym poprzednim rokiem nie oznaczają – w jej ocenie – zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego. Jednocześnie zwracała uwagę na znaczenie eksportu dla zagospodarowania krajowej produkcji.
Eksport pozostaje więc jednym z ważnych kanałów sprzedaży polskiej produkcji. Dla rolników oznacza to, że sytuacja na zagranicznych rynkach oraz możliwości sprzedaży poza Polskę pozostają istotnym elementem krajowego rynku.
Trajer wskazywała również na potrzebę zwiększania wartości dodanej poprzez przetwórstwo. Chodzi o to, aby część krajowej produkcji trafiała na rynek nie tylko w postaci surowca, ale również jako produkty o wyższym stopniu przetworzenia.
Krzysztof Zacharuk
