StoryEditor

Ursus C-360 kontra MF 255. Jeden lepiej znosi ciężką pracę, drugi oszczędza paliwo

Ursus C-360 i MF 255 od lat rywalizują na polskich gospodarstwach, ale trudno wskazać jednego bezdyskusyjnego zwycięzcę. C-360 lepiej odnajduje się pod większym obciążeniem, z kolei MF 255 przekonuje oszczędnością i komfortem w codziennej pracy.

17.09.2026., 21:00h

Ursus C-360 kontra MF 255. Który ciągnik wybrać?

To jeden z najgorętszych i najbardziej długowiecznych sporów w polskim rolnictwie. Od dziesięcioleci ścierają się ze sobą dwie zupełnie odmienne filozofie projektowania, czyli zwolennicy surowej, niezniszczalnej siły Ursusa C-360 oraz fani zachodniej myśli technicznej i niezwykłej oszczędności reprezentowanej przez Massey Fergusona 255 oraz jego polskiego bliźniaka, Ursusa 3512.

Choć obie maszyny dawno zeszły z taśm produkcyjnych, na rynku wtórnym wciąż cieszą się ogromnym zainteresowaniem i na wielu gospodarstwach stanowią podstawę parku maszynowego. Który z nich ma dziś więcej sensu?

Różnice między oboma modelami wynikają wprost z ich rodowodu technicznego. Ursus C-360 to klasyczna, polska konstrukcja wywodząca się bezpośrednio z linii C-4011. Jej największymi atutami od zawsze były stosunkowo duża masa własna wynosząca niespełna 2,2 tony oraz czterocylindrowy silnik S-4003 o mocy 52 KM, gwarantujący sporą rezerwę siły przy wysokim obciążeniu. Konstrukcja ta jest prosta do bólu, z toporną, ale trwałą skrzynią biegów oferującą 10 przełożeń do przodu i 2 do tyłu.

Z kolei MF 255, rozwijany w Polsce na brytyjskiej licencji, reprezentuje zupełnie inne podejście do ergonomii i wydajności. Sercem maszyny jest trzycylindrowy silnik Perkins AD3.152 o mocy 47 KM, który stał się synonimem legendarnej wręcz oszczędności paliwa. Choć ciągnik jest nieco lżejszy od "Sześćdziesiątki", nadrabia te braki znacznie nowocześniejszym, bardziej precyzyjnym układem hydraulicznym o wyższym udźwigu podnośnika oraz lżej pracującym układem kierowniczym.

Zobacz także: Firma Bury ma już 35 lat! Jak zmieniły się opryskiwacze?

Orka, prasa i transport. Gdzie C-360 ustępuje MF 255?

W orce ciężkiej pługiem trzyskibowym na trudniejszych, gliniastych glebach zdecydowane zwycięstwo odnosi Ursus C-360. Wszystko za sprawą lepszego rozkładu masy i większej wagi całkowitej. Czterocylindrowy silnik sprawniej przenosi moment obrotowy przy niskich obrotach, co pozwala bezproblemowo pokonywać np. mozaikowate gleby. MF 255 w głębokiej orce wymaga dużej uwagi i ciągłej pracy regulacją siłową hydrauliki, ponieważ ze względu na lżejszy przód ma tendencję do szybszego tracenia przyczepności.

Sytuacja odwraca się diametralnie po podpięciu prasy zwijającej lub kostkującej, gdzie bezapelacyjnym liderem staje się Massey Ferguson. Sprzęgło dwustopniowe w MF 255 działa niezwykle lekko i precyzyjnie, co pozwala na zatrzymanie ciągnika bez przerywania pracy wałka WOM – rzecz kluczowa przy np. dobijaniu beli. Ponadto charakterystyka silnika Perkinsa sprawia, że przy stałym obciążeniu WOM pracuje on nadzwyczaj stabilnie, spalając przy tym ułamek tego, co pobiera czterocylindrowy silnik z C-360.

W transporcie drogowym i codziennych pracach w obejściu oba ciągniki ujawniają swoje charakterystyczne cechy. Ursus C-360 daje poczucie dużej stabilności przy ciągnięciu ciężko załadowanych przyczep na stromych podjazdach, jednak ceną za to jest spory hałas oraz znaczny wysiłek fizyczny potrzebny do manewrowania. MF 255 oferuje nieporównywalnie wyższy komfort pracy, cichszą przekładnię i lepszą zwrotność, która czyni go idealnym ciągnikiem do pracy w ciasnej zabudowie gospodarskiej.

image

Rejestracje ciągników i przyczep mocno spadły. Wyjątkiem pozostają wozy asenizacyjne

Oszczędność paliwa kontra prostota serwisowania. Co wybrać?

Kwestia niskiego zużycia paliwa to domena Massey Fergusona. W pracach lekkich, przy opryskach, przetrząsaniu trawy czy transporcie MF 255 potrafi spalić symboliczne ilości ropy, wygrywając pod tym względem z C-360 w zasadzie w każdym teście porównawczym. Ursus C-360 przy lekkich zadaniach marnuje sporo energii na napędzenie własnej, stosunkowo ciężkiej konstrukcji i czterech cylindrów, co przekłada się na zauważalnie wyższe rachunki na stacji paliw.

Jeśli jednak spojrzymy na serwisowanie i podatność na naprawy, szala zwycięstwa przechyla się na stronę polskiej konstrukcji. Ursusa C-360 potrafi naprawić praktycznie każdy rolnik we własnym garażu przy użyciu podstawowego zestawu kluczy i młotka, a części zamienne są ogólnodostępne i tanie. Serwis MF 255 wymaga już większej kultury technicznej i precyzji, zwłaszcza w obszarze układu paliwowego oraz zaawansowanej hydrauliki. Ewentualny kapitalny remont silnika Perkinsa czy elementów przeniesienia napędu będzie też wyzwaniem bardziej kosztownym.

C-360 czy MF 255? Wszystko zależy od pracy w gospodarstwie

Wybór między tymi dwoma klasykami zależy przede wszystkim od tego, jaką rolę ciągnik ma odgrywać w gospodarstwie.

Ursus C-360 nadal obroni się na mniejszych gospodarstwach jako jedyny, główny ciągnik do ciężkich prac. Jego siła uciągu, ciężar i bezkonkurencyjnie tanie części sprawiają, że w głębokiej orce czy pracy z cięższym sprzętem zawieszanym wciąż trudno o prostszy i bardziej niezawodny wybór.

Massey Ferguson 255 jest z kolei idealną propozycją dla rolników szukających niezwykle ekonomicznego ciągnika pomocniczego. Jeśli w planach są setki godzin spędzone w prasie, opryskiwaczu, rozsiewaczu nawozów czy w ładowaczu czołowym, MF 255 odwdzięczy się ogromną oszczędnością oleju napędowego, wyższą kulturą pracy i znacznie większym komfortem dla samego operatora.

 

Karol Wieteska
Autor Artykułu:Karol Wieteska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
17. wrzesień 2026 21:02