StoryEditor

Pszenica, rzepak, nawozy i… złoto po 5600 dolarów! Podcast „Czekał(a) na Urbana”, odc. 60

W jubileuszowym, 60. odcinku podcastu „Czekał(a) na Urbana, czyli rynkowy last minute” zrobiliśmy coś w rodzaju „inwentaryzacji surowcowej”. Z jednej strony – klasyczne dla rolników tematy: zboża, rzepak, nawozy. Z drugiej – kakao, kawa, ropa, złoto i ryż, czyli rynki, o których przez ostatnie dwa lata wielokrotnie wspominaliśmy.

Zapraszamy do wysłuchania jubileuszowego, 60. odcinku podcastu „Czekał(a) na Urbana, czyli rynkowy last minute”!

– To już nasz 60. podcast, a że jest to już liczba szacowna, to pomyślałem, że warto zrobić taką rynkową inwentaryzację podcastową i poza oczywiście zbożami i rzepakiem zaglądnąć na rynki tych surowców, o których w trakcie tych 60 odcinków rozmawialiśmy – wyjaśnia na starcie Juliusz Urban.

Ceny zbóż w kraju: kukurydza na czele, ziarno reaguje na mrozy

Na krajowym rynku zbóż ruchy cen są niewielkie, ale – jak podkreśla Urban – nawet drobne zmiany pozwalają „złapać” ważne prawidłowości.

Pszenica konsumpcyjna na niewielkie podwyżki giełdowe w skupach raczej nie reaguje i w efekcie w tym tygodniu, podobnie jak w poprzednim, średnia cena spada o symboliczną złotówkę do 719 zł/t. Obecnie konsumpcję z zawartością 12,5% białka sprzedamy nadal po 680–770 zł/t – wylicza ekspert.

W pszenicy paszowej rozpiętość cen jest jeszcze większa, ale średnia zachowuje się podobnie stabilnie.

– Pszenica paszowa skupowana jest po 640–780 zł/t, a średnia wynosi 685 zł/t – podaje Urban.

Na pierwsze reakcje rynku na silne mrozy i obawy o wymarznięcia zaczyna wskazywać jęczmień.

– Na wstrzymanie podaży z obawy o wymarznięcia i oczekiwany efekt drgnięcia cen żywca wieprzowego z wolna zaczyna reagować jęczmień, którego średnia cena wzrosła w tym tygodniu o złotówkę, a w ostatnie dwa tygodnie już o dwa złote do 652 zł/t. Skupy za jęczmień aktualnie proponują 590–730 zł/t – opisuje.

Pszenżyto na razie stoi w miejscu.

– Od dwóch tygodni stabilnie zachowuje się natomiast pszenżyto. Średnia cena wynosi 624 zł/t, a krajowe ceny są w zakresie 560–670 zł/t – mówi Urban.

Żyto rośnie powoli, ale konsekwentnie:

– Regularnie w górę, choć bardzo wolno, idzie natomiast żyto, którego średnia w ciągu ostatnich dwóch tygodni znów podskoczyła o 2 zł. Żyto średnio w kraju mamy po 566 zł/t, a skupy proponują 500–640 zł/t – relacjonuje.

Najbardziej nerwowo wyglądają notowania owsa, co wiąże się bezpośrednio z obawami o zboża jare i materiał siewny.

– Jeszcze bardziej podrożał owies, którego niektórzy, widząc to, co się dzieje na polach i obawiając się o niedobory materiału siewnego zbóż jarych, decydują się powstrzymać od sprzedaży. Owies w tydzień podskoczył o 6 zł, a w dwa tygodnie o 7 zł/t. Średnio owies teraz kosztuje 511 zł/t, a widełki cenowe to 440–580 zł/t – wskazuje ekspert.

Liderem wzrostów w ostatnich tygodniach pozostaje jednak kukurydza.

– Najmocniej ze zbóż podrożała jednak kukurydza, której średnia cena wynosząca teraz 713 zł/t została zbudowana na wzrostach o 6 zł w ubiegłym tygodniu i o 4 zł w tym. Obecnie kukurydzę w kraju sprzedamy po 660–780 zł/t – podsumowuje Urban.

image

Unia z eksportem pszenicy idzie łeb w łeb, jak mrozy wpływają na ceny zbóż?

Rzepak: mrozy podkręcają notowania i krajowe cenniki

Pytany o wpływ silnych mrozów na ceny rzepaku, Juliusz Urban potwierdza, że rzepak reaguje mocniej niż zboża.

– Mrozy w rzepaku poruszyły mocniej giełdowymi kursami, to i w kraju ceny poszły do góry. W pierwszym tygodniu lutego mamy spore wzrosty majowych kursów rzepaku. Kontrakty na giełdzie MATIF w czwartek (5.02.26 r.) około południa wyceniane są na 483,75 €/t, mamy więc wzrost notowań wynoszący ok. 5 euro w ciągu tygodnia – mówi ekspert.

Na rynku krajowym nie wszyscy podążają jednak za zmianami na paryskiej giełdzie.

– Na krajowym rynku skoki giełdowe powodują wzrosty ceny średniej w firmach handlowych w tym tygodniu o 17 zł. Jednak niektórzy skupujący, nie będąc zainteresowani rzepakowym handlem, nie zmieniają cenników od listopada, więc widełki cenowe jeszcze mocniej się rozjeżdżają do 1900–2100 zł/t – opisuje Urban.

Przetwórcy są wyraźnie bardziej aktywni i oferują najwyższe stawki w tym sezonie.

– Przetwórcy natomiast ceny podnieśli do najwyższych poziomów w tym sezonie i często pojawia się długo oczekiwane 2100 na warunkach niemieckich, ale teraz często sprzedaje się na umowach bez dopłat, a tam można osiągnąć 2150, nawet 2200 zł/t – oczywiście dla większych partii, jak przekazują cichcem koledzy handlowcy – zdradza Urban.

Prognozy: pszenica wychodzi z korytarza, rynek czeka na skutki zimy

Próba prognozowania cen zbóż w obecnych realiach nie jest prosta. Ekspert wylicza czynniki, które ciągną rynek w przeciwne strony.

– Ten moment do szacowania cen na rynku pszenicy i pozostałych zbóż jest szczególnie trudny. Z jednej strony mamy spore zapasy pozostające w gospodarstwach, ale z drugiej strony – przedłużającą się zimę. Większe zapasy w tym sezonie mamy u wszystkich eksporterów, ale i mrozy o których wspomniałeś mamy już nie tylko u nas i w naszej części Europy, ale i w Kanadzie, USA, Rosji i w Ukrainie – wskazuje Urban.

Zwraca też uwagę na zachowanie giełdy MATIF.

– Z takiej optyki czerpie w ostatnich dniach chyba właśnie MATIF, gdy ceny pszenicy zaczęły odrywać się z korytarza 188–190 euro i przeskakują już próg 193 €/t. Na starcie dnia w czwartek (5.02.26 r.) jest wyceniana już na 194,50 €/t. Warto też zwrócić uwagę na wyższe o 2 euro wyceny nowych zbiorów, które oznaczają rosnące obawy o przezimowanie ozimin – tłumaczy.

To właśnie obawy o oziminy powodują, że pszenica zachowuje się silniej niż kukurydza.

– A za tym idzie przekonanie, że zapasy zgromadzone w tym sezonie będą musiały pokryć część strat związanych z wymarznięciami. Co ciekawe, pszenica reaguje mocniej od kukurydzy i znów lekko ją przeskakuje. To by wskazywało, że na tapecie obaw rynkowych są właśnie oziminy – dodaje.

W Polsce silne mrozy wpływają nie tylko na same plantacje, ale też na zachowania producentów i handlu.

– Ten duży i dawno niewidziany u nas mróz powoduje niezdecydowanie i taką niechęć do robienia czegokolwiek, co musimy zrobić poza ogrzewanym pomieszczeniem. A więc ograniczy podaż. Znów mniejszy będzie handel fizyczny, ale niekoniecznie zawieranie umów na papierze – ocenia Urban.

Handlowcy już teraz mogą próbować zabezpieczać dostawy na wiosnę.

– Handlowcy, chcąc wyprzedzać wiosenną podaż, gdy ceny lekko drgną, będą chcieli zabezpieczyć sobie odejście u stosunkowo dobrze zatowarowanych przetwórców. I już nawet te otwarte umowy mogą później stabilizować rynek, w który taką szpilą będą się wbijać oferty na szybkie dostawy do portów – dodaje.

Wniosek? Raczej stabilizacja, ale z „okienkami” lepszych cen.

– Z jednej strony wniosek, że ceny zbóż będą stabilne, a z drugiej, że pojawią się okazje do atrakcyjniejszej sprzedaży – podsumowuje.

Rzepak: nerwy, mrozy i giełdowa ruletka

W prognozach dla rzepaku Urban przypomina najpierw o tym, jak wyglądało niedawne zamknięcie kontraktów lutowych.

– Zwykle przynosi on spore zaskoczenia, a ostatnie dni to już kompletna ruletka! Tak też jest w tym roku, bo widzicie na giełdzie wzrost lutowych kursów o 7,5 euro w czwartek (29.10.26 r.), kiedy to giełda podskoczyła do 488,50 euro. A co powiecie na to, że ów wzrost zapewniły transakcje tylko 47 lotów!? – opisuje.

Dla porównania, na majowym kontrakcie obrót był kilkaset razy większy.

– Obroty na taniejącym w tym dniu do 478 euro/t majowym kontrakcie wynosiły 14 808 lotów, a tzw. otwartych, tylko jeszcze niezrealizowanych transakcji było ponad 77 tys.! Dlatego właśnie ostatni tydzień zamykania kontraktów, zabezpieczający swe zakupy surowca przetwórcy, omijają szerokim łukiem i tym razem już zdecydowanie wcześniej w swych wycenach zakupowych przeszli na kontrakty majowe – wyjaśnia.

Majowy rzepak ze „starego” zbioru jest dziś wyraźnie droższy niż kontrakty na nowe zbiory.

– Pytanie jest teraz, co z tym majem, bo kolejny termin stanowi już rzepak z nowych zbiorów? A ostatnie wyceny starego rzepaku na maj wynoszące 484 €/t są prawie o 20 euro droższe od sierpniowych – wskazuje Urban.

Standardowy sezonowy scenariusz (spadek, górka w drugiej połowie lutego, korekta i kolejna górka pod koniec marca) może zostać mocno zaburzony przez pogodę.

– Normalnie to powiedziałbym, że teraz czeka nas jeszcze spadek, potem w drugiej połowie lutego lekka górka, znów tąpnięcie i druga, jeszcze większa górka pod koniec marca. Tyle, że mamy mrozy, o których już wcześniej mówiłem, i nawet jeśli te mrozy pszenicy nie będą mocniej dotyczyć i będą tylko takim medialnym sygnałem, to już rzepaku dotyczyć będą na pewno – ostrzega.

Urban nie wierzy w bezproblemowe przezimowanie rzepaku przy obecnych temperaturach.

– Nie wierzę, że rzepak wszędzie przezimuje przy temperaturach minus 15 i więcej, albo w zasadzie mniej, bo przecież słyszymy o minus 25 stopniach. Śniegu na polach nie wszędzie leży pod dostatkiem i tylko pytanie, jak mocno ten rzepak fizycznie i giełdowo zareaguje? – pyta.

Najbliższe tygodnie na rynku rzepaku określa jako okres „nerwówki”.

– Tego oczywiście nie wiemy i ten stan niepewności jeszcze parę tygodni potrwa. Dlatego najbliższy okres widzę jako nerwówkę poszukiwań jednego kierunku, aż dojdzie do głosu omawiany wcześniej najbardziej normalny w ostatnich latach o tej porze scenariusz – ocenia.

Jeśli jednak skala uszkodzeń plantacji będzie duża, sytuacja może się diametralnie zmienić.

– Chyba, że zaczniemy gremialnie przesiewać rzepak, no to wtedy całej canoli z Kanady i Australii dla wszystkich przecież na świecie nie wystarczy. I znów to soja będzie Sprite – podsumowuje obrazowo.

image

Soja podskakuje w rytm biopaliw i pociąga do tańca rzepak

Kakao: po szalonych rekordach czas „tańszej” czekolady

W ramach „inwentaryzacji” Urban wraca do 24. odcinka podcastu z września 2024 r., gdy po raz pierwszy szerzej omawiał rynek kakao.

– Wcześniejszy tradycyjny korytarz cenowy mieścił się pomiędzy 1000–2500 GBP/t, a rok 2024 przyniósł ogromne skoki cen. Jeszcze przed emisją naszego podcastu, 18 kwietnia 2024 r. kakao osiągnęło cenę aż 9780 GBP/t – przypomina.

Po tym skoku ceny chwilowo wróciły niżej, by kilka miesięcy później ponownie pobić rekord.

– W momencie emisji wyceniane było znów na 5319 GBP/t. To jednak nie był koniec tak dużych wahań, bo trzy miesiące po naszym kakaowym odcinku, 18.12.24 r., kakao wskoczyło na kolejny szczyt cenowy, osiągając 9811 GBP/t – wylicza Urban.

Dziś sytuacja jest zupełnie inna.

– Od tamtego czasu, oczywiście z pewnymi odchyleniami, mamy do czynienia ze zjazdem cen kakao na światowym rynku i jest już wyceniane poniżej 3000 GBP/t. 4 lutego br. wyceniane było na 2977 funtów brytyjskich za tonę – wskazuje.

Złoto: od 2700 do ponad 5600 dolarów za uncję. Do tego rosnące rezerwy NBP

Temat złota pojawił się po raz pierwszy w 27. odcinku podcastu (październik 2024 r.). Już wtedy notowania były wysokie.

– Zwracaliśmy wówczas uwagę na szczyt notowań tego szlachetnego kruszcu z 26 września 2024 r., który wynosił 2707 USD/uncję – przypomina Urban.

Od tamtej pory złoto zaliczyło kolejny historyczny rajd.

– Zgadza się, to co powiedziałeś, bo złoto tak mocno podskoczyło, że w ostatnich dniach stycznia, 29.01. bieżącego roku, było nawet wyceniane na 5610 USD/uncję. Pierwszy tydzień lutego rozpoczęło jednak od sporych wahań i dziś jest wyceniane na 4874 USD/uncję – relacjonuje.

Równolegle rosły też polskie rezerwy złota.

– Okazuje się, że obecnie mamy na półkach magazynów gromadzących nasze krajowe rezerwy zawekowane 550 t złota. W samym 2025 roku NBP według różnych źródeł dokupił 102–104 tony tego kruszcu – wylicza Urban.

Ambicje prezesa NBP sięgają jeszcze wyżej.

– Prezes NBP nasze rezerwy złota chciałby widzieć na poziomie 700 t. Na razie, póki złoto drożeje, jest ok. Według danych NBP pod względem rezerw złota zajmujemy 12. miejsce na świecie, a nasze złote rezerwy na koniec 2025 r. były wyceniane na 76,5 mld USD, co daje ponad 270 mld złotych – dodaje.

image

Wołowina z kraju Mercosur przyleciała do Europy samolotem. Tego jeszcze nie było!

Ropa naftowa: po górkach znowu taniej na stacjach

Do ropy naftowej Urban wraca, nawiązując do 27. odcinka oraz do późniejszych rozmów, m.in. po elekcji Donalda Trumpa na prezydenta USA.

– We wspomnianym dniu (11.10.2024 r.) ropa naftowa Brent notowana była na 75 USD/baryłkę. Od tego czasu już w roku 2025 w połowie stycznia podskoczyła do 82,45 USD/baryłkę i potem miała jeszcze jeden szczyt 19 czerwca 2025 r., gdy kosztowała 78,74 USD/baryłkę – przypomina.

Dzisiaj jesteśmy wyraźnie niżej.

– Pokazuję te historyczne dane, żebyśmy naprawdę mogli cieszyć się z tego, co dziś na stacjach benzynowych mamy. Rankiem 5 lutego bieżącego roku ropa naftowa Brent wyceniana jest bowiem na 68,75 USD/baryłkę, a ropa WTI na 64,47 USD/baryłkę – podkreśla Urban.

Kawa: wciąż daleko od „normalnego” korytarza cen

Kolejny surowiec z „inwentaryzacji” to kawa, omawiana szerzej w 44. odcinku podcastu z czerwca 2025 r.

– Pokazywaliśmy wówczas wieloletnie tło rynkowe, kiedy kawa wyceniana była w korytarzu 100–200 amerykańskich centów za funt i rekord wszech czasów, który notowania kawy zaliczyły 13 lutego 2025 r. z ceną 433 USc/funt. Moment emisji podcastu w czerwcu poprzedniego roku zbiegł się z wycenami na poziomie 343 centów za funt – przypomina Urban.

Od tamtej pory rynek kawy także mocno falował.

– Kawa od tego momentu zaliczyła dołek na początku sierpnia 2025 r., spadając do 286,35 USc/funt, i szczyt z 21 października, gdy kursy podskoczyły do 415 centów – mówi.

Obecnie jest nieco taniej niż w momencie czerwcowego podcastu.

– Obecnie jednak kawa jest tańsza i w końcówce pierwszego tygodnia lutego mamy 307,53 USc/funt kawy – wylicza Urban, dodając: – Tak właśnie jest, ale jesteśmy wciąż daleko od utartego korytarza cenowego.

image

Do Mercosur dochodzi Australia. Ursula von der Leyen uda się tam w lutym

Nawozy kontra pszenica: ten sezon rolników „nie rozpieszcza”

Najbardziej praktyczną częścią „remanentu” dla polskich gospodarstw jest porównanie cen nawozów do cen pszenicy – czyli ile ziarna trzeba sprzedać, żeby kupić tonę danego nawozu. Urban nawiązuje tu do 49. odcinka podcastu z sierpnia, kiedy robił podobne zestawienie tuż po żniwach.

– W sierpniu 2025 r., żeby kupić tonę saletry, należało sprzedać 2,1 t pszenicy, dziś jest to 2,3 tony. Żeby kupić mocznik, po żniwach przeznaczaliśmy 2,9 t pszenicy, obecnie jest to już 3 tony konsumpcji sprzedanej po 720 zł/t – wylicza.

W przypadku nawozów wieloskładnikowych relacja również się pogorszyła.

– Na Polifoskę 6 po żniwach szły 3,3 t pszenicy, dzisiaj musimy sprzedać 3,5 t zboża. Fosfor w tym roku już wcześniej mocno podrożał, a teraz jego ceny zaczynają się korygować. To właśnie dlatego na zakup tony superfosfatu wzbogaconego w sierpniu ubiegłego roku trzeba było sprzedać 3,8 t pszenicy, a w tym roku w lutym A.D. 2026 jest bardzo podobnie – podkreśla Urban.

Najbardziej niepokojąco wygląda ostatni ruch na rynku soli potasowej.

– Wciąż niestabilnie stabilnie zachowuje się sól potasowa. Uchwycona w dłuższej perspektywie analiza pokazywała, że na jej zakup w żniwa 2025, ale i też 2024 r., wydatkowaliśmy 2,2 t pszenicy. Tak też było jeszcze przed tygodniem, ale teraz ceny soli tak poszły do góry, że żeby kupić tonę tego nawozu, trzeba sprzedać 2,4 t pszenicy – zaznacza.

Konkluzja dla rolników nie jest optymistyczna.

– Więc ten sezon w relacjach kosztów do przychodów rolników niestety nie rozpieszcza, a – jak wcześniej powiedzieliśmy – ze strony zbóż trudno o optymistyczne prognozy jakiegoś wsparcia. Czy nawozy trochę jeszcze stanieją? Zapewne nie, bo przecież wiosenny sezon przed nami, a to zwykle dla nawozowców były żniwa – podsumowuje Urban.

Ryż – „trzecia noga stołu” zbóż

Na koniec „remanentu” Urban przypomina, że w jednym z wcześniejszych odcinków (30.) omawiał także rynek ryżu – trzeciego, obok pszenicy i kukurydzy, kluczowego zboża na świecie.

– Mówiłem, że właśnie ryż stanowi 21% w produkcji mających największe znaczenie zbóż (pszenica, kukurydza i ryż) i to on często jest podstawą wyżywienia licznych ludzi w najbiedniejszych rejonach świata. 90% ryżu trafia na rynki azjatyckie, gdzie zgromadzonych jest 44% ludzkiej światowej populacji – przypomina.

W połowie listopada 2024 r., gdy temat ryżu pojawił się w podcaście po raz pierwszy, ceny były znacząco wyższe niż obecnie.

– 30. odcinek, ten o m.in. tematyce ryżowej, emitowaliśmy 15 listopada 2024 r. Wówczas ryż na giełdzie był wyceniany na 15 USc/cetnar, a dziś jest o ponad 25% tańszy, bo kosztuje 11 centów – podaje Urban, dodając dla porządku: – Dla przypomnienia cetnar amerykański to 100 funtów (a więc ok. 45,36 kg). Natomiast w Europie i na wschodzie cetnar jest synonimem 100 kg, a więc kwintala.

Dwa lata podcastu i zapowiedź „setki”

– Pierwszy podcast nagraliśmy prawie dwa lata temu, bo odcinek numer 1 nagraliśmy 1 marca 2024 r. Wówczas pszenica była wyceniana na 191,50 €/t, a więc bardzo podobnie jak dziś, a rzepak był nawet sporo tańszy, bo paryska giełda wyceniała go na 413,50 €/t. Za ten cały długi okres dziękujemy Wam za cierpliwe wysłuchiwanie tego, co mamy Wam do przekazania – mówi Juliusz Urban.

– Może będziecie chcieli Państwo wrócić do któregoś z tematów. Są tam bilanse, ceny, czasem ciekawostki, więc nawet po czasie warto. A my oczywiście na sześćdziesiątce, jak powiedziałeś, nie kończymy, bo to jest dystans dla młodzików, a my jako seniorzy, jak się uda, pobiegniemy na setkę – dodaje z uśmiechem.

Całą rozmowę w formie videopodcastu można obejrzeć na kanale topagrar.pl na YouTube, a kolejne odcinki „Czekał(a) na Urbana, czyli rynkowy last minute” tradycyjnie będą na bieżąco komentować sytuację na rynkach zbóż, rzepaku, nawozów i najważniejszych surowców świata.

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała
Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Juliusz Urban
Autor Artykułu:Juliusz Urban
ekspert ds. rynku zbóż top agrar Polska, doktor agronomii UP i absolwent MBA UE we Wrocławiu, wiele lat zarządzał skupem u dużego dystrybutora, był prezesem firmy przetwórstwa rzepaku, miał także własną firmę brokerską.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
06. luty 2026 13:01