Krajowy rynek zbóż wszedł w fazę wyraźnego spowolnienia. Handel nie zamarł, ale trudno mówić o większej dynamice. Ceny w skupach zmieniają się nieznacznie, a uczestnicy rynku z uwagą patrzą już nie tylko na eksport i zakupy przemysłu, ale również na kondycję plantacji i perspektywy nowych zbiorów.
W najnowszym podcaście z cyklu „Czekał(a) na Urbana” dr Juliusz Urban ocenił, że na rynku nie ma dziś powodów ani do euforii, ani do paniki. Jego zdaniem najbliższe tygodnie przyniosą raczej niewielkie ruchy cen niż gwałtowne zwroty.
Ceny zbóż w skupach. Pszenica stabilna, kukurydza najmocniejsza
Choć notowania pszenicy na MATIF-ie spadły poniżej 200 euro za tonę, krajowy rynek nie zareagował mocniejszą przeceną. Średnia cena pszenicy konsumpcyjnej wzrosła w ciągu miesiąca o 5 zł i wynosi obecnie 738 zł/t. Pszenica paszowa podrożała w tym czasie o 8 zł, do 708 zł/t.
Aktualnie pszenica konsumpcyjna jest skupowana po 690–780 zł/t, a paszowa po 650–780 zł/t.
Najwięcej dzieje się natomiast na rynku kukurydzy. W ciągu tygodnia średnia cena wzrosła o 8 zł, a w skali miesiąca już o 20 zł. Dziś kukurydza kosztuje średnio 750 zł/t, czyli o 12 zł więcej niż pszenica. W handlu i przemyśle można uzyskać za nią 680–810 zł/t.
Pozostałe gatunki zbóż zachowują się dużo spokojniej. Jęczmień od dłuższego czasu utrzymuje się średnio na poziomie 660 zł/t, przy ofertach 590–730 zł/t. Pszenżyto lekko odbiło z cenowego dołka i średnio kosztuje 628 zł/t, a skupy oferują za nie 580–680 zł/t. Żyto pozostaje stabilne ze średnią 575 zł/t i cenami w granicach 500–640 zł/t. Owies z kolei wrócił do średniej 507 zł/t, a jego aktualne ceny wynoszą 460–580 zł/t netto.
Co dalej z cenami zbóż? Po majówce możliwa lekka korekta
Zdaniem Juliusza Urbana do majowego weekendu na rynku nie powinno wydarzyć się nic przełomowego. Możliwy jest jeszcze lekki ruch cen w górę, ale po majówce bardziej prawdopodobna wydaje się niewielka korekta w dół.
Ekspert zwraca jednak uwagę, że obawy o większy spadek cen mogą być przesadzone. Jak podkreśla, mimo słabszego eksportu niż w rekordowych latach nie widać wyraźnego załamania popytu ze strony przemysłu paszowego. Skupy nadal kupują, a bieżąca sprzedaż się odbywa.
Urban zaznacza też, że coraz większe znaczenie zaczynają mieć warunki pogodowe. Susza i oszczędności na nawożeniu mogą odbić się nie tylko na plonie, ale również na jakości ziarna, zwłaszcza zawartości białka. To może skłaniać przetwórców do zabezpieczania części potrzeb jeszcze przed nowym sezonem.
Rzepak odbił po wzroście MATIF-u. Czy ceny jeszcze wzrosną?
Na rynku rzepaku nastroje są dziś nieco lepsze niż w zbożach. Ostatnie wzrosty notowań na MATIF-ie ożywiły handel i poprawiły ofertę cenową. Średnia cena rzepaku w firmach handlowych wynosi obecnie 2117 zł/t, czyli jest zbliżona do poziomu sprzed miesiąca. Przetwórcy oferują jednak już 2150–2280 zł/t bez dopłat.
W ocenie Urbana rzepak może jeszcze dostać wsparcie. Z jednej strony rynek nadal uwzględnia napięcia geopolityczne, z drugiej nie ma pełnego komfortu po stronie zaopatrzenia. Jak ocenia ekspert, zapasy niesprzedanego surowca mogą wynosić około 5–10% produkcji, czyli mniej więcej tyle, ile krajowy przemysł jest w stanie przerobić maksymalnie w ciągu jednego miesiąca.
Do tego dochodzi sytuacja na plantacjach. Rzepak po zimie w wielu miejscach wszedł w wiosnę osłabiony, a sucha i chłodna pogoda nie sprzyjała odbudowie. Urban wskazuje, że rośliny często ruszają „jednym marnym pędem”, a to może oznaczać opóźnienie wegetacji i pogorszenie perspektyw plonowania.
Na nowe zbiory rzepak wyceniany jest dziś nieco powyżej 2100 zł/t bez dopłat. Jak zaznacza ekspert, nie jest to zła propozycja na tle całego sezonu, choć maj tradycyjnie bywa miesiącem, w którym rynek bardziej reaguje na obraz kwitnących plantacji niż na rzeczywisty potencjał plonów.
Zapasy pszenicy w Polsce. Czy naprawdę są tak duże?
Jednym z najmocniejszych wątków podcastu była dyskusja o zapasach pszenicy w Polsce. W ostatnich tygodniach często pojawiały się opinie, że to właśnie wysokie zapasy ciągną rynek w dół i blokują wyraźniejszy wzrost cen.
Dr Juliusz Urban patrzy jednak na ten problem znacznie spokojniej. Jak wyjaśnia, na koniec poprzedniego sezonu w Polsce mogło znajdować się 2–2,5 mln t pszenicy. Po zbiorach 2025 r., które wyniosły 13,5 mln t, czyli o 1,1 mln t więcej niż rok wcześniej, zaczęły pojawiać się szacunki mówiące nawet o 3,5 mln t zapasów na koniec obecnego sezonu.
Ekspert podkreśla jednak, że taka liczba wymaga kontekstu. Przy produkcji rzędu 13,5 mln t rocznie zapasy na poziomie 10–15% zbiorów, czyli około 1,5–2 mln t, można uznać za całkowicie standardowe. Oznacza to, że sama wielkość zapasów nie musi automatycznie oznaczać nadzwyczajnej presji na rynek.
Jak zauważa Urban, podobne relacje zapasów do produkcji utrzymują również inni ważni gracze. W ostatnich sezonach Unia Europejska kończyła sezon z zapasami pszenicy na poziomie 9,5–11,7% rocznej produkcji, a Rosja utrzymywała rezerwy rzędu 13–17% zbiorów.
Eksport pszenicy z Polski jest wyraźnie lepszy niż rok temu
W ocenie eksperta ważnym argumentem w tej dyskusji jest także eksport. Nawet jeśli przyjąć, że część zapasów była ponadstandardowa, to znacząca część tej nadwyżki została już wywieziona z kraju.
Według danych Sparks Polska do końca marca przez polskie porty wyeksportowano w tym sezonie 2,5 mln t pszenicy. W analogicznym okresie poprzedniego sezonu było to 1,7 mln t. To oznacza wyraźnie lepszy wynik niż rok wcześniej i pokazuje, że krajowy bilans nie jest tak ciężki, jak sugerują najbardziej pesymistyczne oceny rynku.
Globalne zapasy pszenicy spadną? To może mieć znaczenie dla cen
Na nastroje rynku wpływają już również pierwsze prognozy dla sezonu 2026/27. Jak przypomniał Urban, prognozy Międzynarodowej Rady Zbożowej zakładają spadek globalnych zapasów pszenicy o 23 mln t. U największych eksporterów zapasy końcowe mają zmniejszyć się o 5 mln t.
To jeszcze nie przesądza o mocnym odbiciu cen, ale może ograniczać ryzyko głębszych spadków w nowym sezonie. Zwłaszcza jeśli problemy pogodowe przełożą się na niższe zbiory także w Polsce i Europie.
Rynek zbóż bez paniki, ale z dużą ostrożnością
Obraz rynku zbóż, kukurydzy i rzepaku pozostaje dziś umiarkowanie stabilny. Pszenica trzyma ceny mimo słabszego MATIF-u, kukurydza wyraźnie zyskuje, a rzepak otrzymał wsparcie z giełdy i może jeszcze skorzystać na niepewności co do nowych zbiorów.
Najwięcej emocji budzą obecnie zapasy pszenicy, ale rynek może patrzeć na ten temat zbyt nerwowo. O dalszym kierunku cen zdecydują w najbliższych tygodniach przede wszystkim trzy czynniki: tempo sprzedaży z gospodarstw, aktywność przetwórców i pogoda, która coraz mocniej zaczyna rozdawać karty przed nowym sezonem.

