Z punktu widzenia warunków pogodowych to bardzo dobry moment. Skończyły się, przynajmniej na razie przymrozki, a temperatury w ciągu dnia sięgają 17–18°C. W nocy oscylują w granicach 5–7°C, więc średnia dobowa jest optymalna do działania herbicydów, nawet regulatorów wzrostu, które potrzebują jednak wyższych temperatur.
Dla przypomnienie poniżej optymalne temperatury działania substancji stosowanych na wiosnę w zbożach:
- 2,4-D – 15–20 °C,
- aminopyralid – >5°C,
- chlopyralid –10–12°C,
- dikamba – 15–20°C,
- florasulam – 10–25°C,
- fluroksypyr – 15–20°C,
- jodosulfuron – 11–15°C,
- MCPA – 20°C,
- mezosulfuron – 6–10°C,
- pinoksaden – 2–10°C.
Ważna faza rozwojowa zboża
Tutaj ten czynnik jest ważny nie tyle z punktu widzenia rejestracji samego herbicydu, co jest oczywiście ważne, ale z powodu zakrycia chwastów przez zboże. To czysto techniczna kwestia – jeśli liście zbóż zakryją chwasty, a ciecz do nich nie dotrze, to ich zwalczanie będzie nieskuteczne. Warto zatem wykonać zabieg tak szybko, jak to możliwe. W najbliższą niedzielę i poniedziałek ma padać w niektórych regionach kraju, więc warto to uwzględnić. Deszcz występujący najlepiej kilka godzin po zabiegu nie będzie miał wpływu na jego skuteczność. Po deszczu natomiast nie wykonujmy go na mokre rośliny – nie chodzi nawet o ryzyko uszkodzeń zboża, ale o spływ cieczy z liści chwastów.
Można późno odchwaszczać, ale…
Oczywiście mamy zarejestrowane herbicydy do późnego odchwaszczania zbóż wiosną, nawet do fazy BBCH 45, czyli połowa grubienia pochwy liściowej liścia flagowego, tuż przed ukazaniem się kłosa. Nie warto czekać tak długo, chyba że mamy do czynienia z pojedynczymi gatunkami, jak np. przytulia. Ta może szybko w miarę wyrosnąć nad łan i możemy ją jeszcze zwalczyć.
Większość jednak chwastów pozostanie w dolnym piętrze łanu, gdzie herbicyd ich nie dosięgnie. Niepozorne fiołki, jasnoty czy przetaczniki potrafią stworzyć całkiem bujne rośliny i korzystać z wody i składników pokarmowych. Nie dopuszczajmy do tego i zwalczmy je wcześniej.
Uważaj na miotłę zbożową
Jeśli jesienią nie odchwaszczaliśmy zbóż, to możliwe, że wiosną na plantacji będziemy mieli miotłę zbożową. Tę musimy wcześnie zwalczyć, bo niepozorne rośliny szybko zostaną zakryte przez zboża. Pojawią się one później, podczas kłoszenia i szybko wytworzą wiechy. Niczym jej wtedy już nie zwalczymy, a nasiona się osypią uzupełniając glebowy bank nasion.
