Teraz jednak przez kraj ma się przetoczyć front z opadami. Deszcze nadchodzące z zachodu mają przynieść niemało, bo 20–30 mm opadu. Warto by to wykorzystać, bo przed nami kilka ważnych zabiegów, które wymagają wody.
Po pierwsze azot
Przed deszczem warto zastanowić się nad zastosowaniem azotu w oziminach, przede wszystkim zbożach, bo nawożenie rzepaku to temat, który dawno powinien być zamknięty, a w tym roku szczególnie wcześnie i najlepiej w jednej dawce.
Jeśli chodzi o zboża, to niejeden rolnik zwlekał w oczekiwaniu na deszcz, który wpłukałby nawóz w glebę. Tak się jednak w wielu regionach nie stało. Podany mimo wszystko azot nie zadziałał jak powinien i po nadchodzących deszczach będzie dopiero miła na to szansę. Warto wziąć to pod uwagę planując kolejne nawożenie. Z drugiej strony jeśli azot nie zadziałał, to rośliny głodują.
Kiedy kolejna dawka?
Azot, o którym teraz piszę ma być podany w dawce tzw. plonotwórczej. Podręcznikowo powinno go się podać ok. 3 tygodnie po dawce wiosennej startowej. Tyle mówi książka, która zakłada sytuację idealną, że np. pszenica weszła w zimę dobrze rozkrzewiona (była więc zasiana w terminie), a wiosną ma się tylko zregenerować i ewentualnie dokończyć fazę krzewienia. Już widzimy, że ze względu na brak opadów podany 3 tygodnie azot po pierwszej dawce nie zadziałał i teraz dopiero będzie miał na to szansę. Jeśli jeszcze tego azotu nie podaliśmy, to teraz będzie dobry moment.
Susza a nawożenie rzepaku: czy azot miał szansę zadziałać? Pogotowie polowe
Celem drugiej dawki jest zadbanie o dynamiczne strzelanie w źdźbło. Jej wysokość zależy od:
- liczby ziaren/m2, którą chcemy wyprodukować i ich MTZ,
- zakładanego plonu i jego jakości,
- ilości azotu w strefie korzeniowej,
- ilości azotu, której rośliny nie będą w stanie pobrać,
- niewykorzystanego składnika z pierwszej dawki,
- Nmin z warstwy 30–60 cm,
- Nmob, który się uwolni w procesie mineralizacji,
- N już pobranego przez rośliny.
Poniżej przykład wyliczenia tej dawki dla pszenicy uprawianej po rzepaku w fazie strzelania w źdźbło:
Prognoza długoterminowa nie przewiduje raczej dużych opadów, warto zatem zastanowić się nad podaniem dawki plonotwórczej azotu już teraz, w fazie strzelania w źdźbło i nie opóźniać jej w oczekiwaniu na kolejny deszcz. Brak azotu będzie gorszy, niż jego niewykorzystanie w sytuacji, jeśli go podamy. Może się okazać, że w międzyczasie spadnie jednak deszcz chociaż 5–10 mm, który choć w części uruchomi przemieści podany nawóz.
W jakim nawozie azot?
Bez wątpienia musi to być szybki azot, najlepsza zatem będzie saletra amonowa. W obecnej sytuacji trzeba rozpatrzyć, czym dysponujemy, bo oprócz saletry może to być saletrzak lub saletrosiarczan. Nie musimy się obawiać o straty azotu z tych nawozów, jeśli się nie rozpuszczą. Wynoszą one znikomy procent.
