O tym, że beef on dairy coraz mocniej wchodzi do praktyki gospodarstw mlecznych, pisaliśmy już w artykule „Mleko i mięso z jednej krowy? Coraz więcej gospodarstw idzie w tym kierunku”. Wyjaśnialiśmy tam, na czym polega kojarzenie krów mlecznych z buhajami ras mięsnych, dlaczego hodowcy sięgają po takie rozwiązanie i jakie znaczenie może mieć ono dla wartości cieląt przeznaczonych do opasu.
Dziś do tego tematu warto wrócić, bo pojawiły się pierwsze wyniki niemieckiego projektu RegioRind NRW. Jak opisał topagrar.com, naukowcy i praktycy z Nadrenii Północnej-Westfalii sprawdzają, jak w koncepcji beef on dairy wypadają trzy rasy mięsne: Blonde d’Aquitaine, limousine i Speckle Park. Mają one być alternatywą dla często wykorzystywanej dotąd rasy belgijskiej biało-błękitnej.
Większa wartość cieląt i krótszy transport
Jednym z celów projektu jest wzmocnienie regionalnej produkcji wołowiny w Nadrenii Północnej-Westfalii. Dziś do tuczu w tym regionie trafiają m.in. cielęta rasy fleckvieh, czyli bydła simentalskiego, z południowych Niemiec. Z kolei buhajki holsztyńsko-fryzyjskie często przechodzą przez inne kanały sprzedaży.
RegioRind ma pokazać, czy cielęta mieszańce dobrze nadające się do opasu można produkować bezpośrednio w regionie, w gospodarstwach mlecznych. Taki model mógłby ograniczyć transport zwierząt, poprawić organizację produkcji i zwiększyć wartość cieląt pochodzących ze stad mlecznych.
Dla polskich gospodarstw to również ciekawy kierunek, ale nie sprowadza się on do prostego „dodania” rasy mięsnej do stada mlecznego. Nietrafiony wybór buhaja może dać cięższe cielę, ale jednocześnie zwiększyć ryzyko trudniejszych wycieleń albo problemów w pierwszych tygodniach odchowu.
Ile cieląt urodziło się w projekcie i jak je oceniano?
W projekcie wykorzystano po dwa lub trzy homozygotycznie bezrożne buhaje każdej z analizowanych ras. Zastosowano nasienie seksowane na buhajki. Zimą w gospodarstwach biorących udział w projekcie urodziły się 272 cielęta: 80 Blonde d’Aquitaine, 96 Speckle Park i 96 limousine.
W tej grupie odnotowano osiem porodów bliźniaczych i sześć martwych urodzeń, czyli około 2%. Cielęta płci żeńskiej stanowiły około 7%.
Samce objęte projektem badacze oceniali co tydzień w czasie odchowu w gospodarstwach mlecznych. Sprawdzali nie tylko masę ciała, ale też zachowanie, kondycję, wypełnienie brzucha oraz sygnały zdrowotne, m.in. wypływ z nosa i oczu czy zmiany jakości kału. Dzięki temu mogli lepiej oddzielić wpływ genetyki od tego, co wynikało z warunków w konkretnym gospodarstwie.
Blonde d’Aquitaine najcięższe, ale to nie zamyka tematu
Największe różnice pojawiły się już przy urodzeniu. Cielęta Blonde d’Aquitaine ważyły średnio około 50 kg i były najcięższe w całym doświadczeniu. Wyraźnie przewyższały pod tym względem cielęta limousine i Speckle Park.
Różniła się też budowa ciała. Cielęta limousine i Speckle Park były bardziej zwarte i szersze, natomiast Blonde d’Aquitaine miały dłuższą i węższą budowę.
Wyższa masa urodzeniowa nie oznaczała jednak automatycznie problemów przy każdym porodzie. Większość wycieleń przebiegała bez większych komplikacji. Naukowcy zauważyli jednak zależność między masą urodzeniową a potrzebą pomocy porodowej. Przy lżejszych cielętach limousine i Speckle Park trudne porody zdarzały się rzadziej. Przy cielętach Blonde d’Aquitaine częściej trzeba było interweniować.
Wniosek jest więc bardziej złożony niż proste porównanie ras. Wiele cięższych cieląt Blonde d’Aquitaine również rodziło się bez pomocy. Jednocześnie w obrębie poszczególnych ras pojawiły się wyraźne różnice między potomstwem konkretnych buhajów. Szczególnie mocno było to widoczne u Speckle Park.
Przyrosty zależały także od gospodarstwa
W okresie odchowu różnice między krzyżówkami nadal były widoczne. Cielęta Blonde d’Aquitaine osiągały ogólnie nieco niższe średnie dzienne przyrosty niż limousine i Speckle Park. Nie oznacza to jednak, że ta rasa wypadła jednoznacznie gorzej.
Jak wynika z opisu portalu branżowego, duże znaczenie miał nie tylko wybór rasy, ale również konkretny buhaj oraz warunki w gospodarstwie. W zależności od gospodarstwa najwyższe dzienne przyrosty osiągały różne krzyżówki.
Szczególnie wyróżnił się jeden buhaj Speckle Park. Jego potomstwo, mimo stosunkowo niskiej masy urodzeniowej, uzyskało najwyższe przyrosty w projekcie. To pokazuje, że w kojarzeniach typu beef on dairy sama nazwa rasy może być zbyt dużym uproszczeniem. W praktyce liczy się konkretna genetyka.
U wielu cieląt dzienne przyrosty mieściły się w granicach 600-800 g. Pojedyncze zwierzęta ze wszystkich analizowanych ras przekraczały jednak 1000 g dziennie. To potwierdza, że każda z badanych krzyżówek ma potencjał opasowy, ale wymaga dobrego dopasowania do warunków gospodarstwa.
Nie tylko liczby. Cielę trzeba też obsłużyć
Badacze oceniali także zachowanie cieląt. To ważne, bo rolnik w codziennej pracy nie widzi wyłącznie tabeli z przyrostami. Widzi cielę, które trzeba napoić, przenieść do grupy i utrzymać w dobrej kondycji.
Cielęta Blonde d’Aquitaine dobrze pobierały mleko, ale po przeniesieniu do utrzymania grupowego część z nich reagowała ostrożniej na nowe otoczenie. Limousine były aktywne i ciekawskie, choć podczas pojenia czasami wymagały więcej uwagi. Speckle Park wyróżniały się dużą aktywnością i dobrym pobieraniem mleka.
Takie obserwacje mogą mieć dla gospodarstw równie praktyczne znaczenie jak same przyrosty. Cielę, które dobrze rośnie, ale wymaga więcej pracy w odchowie, nie zawsze będzie najlepszym wyborem dla każdego stada.
Najlepszej krzyżówki jeszcze nie wskazano
Pierwsze wyniki projektu RegioRind NRW nie dają jeszcze odpowiedzi, która krzyżówka jest najlepsza. Pokazują jednak, że decyzja o wykorzystaniu buhaja mięsnego w stadzie mlecznym wymaga dokładniejszej analizy niż tylko wyboru rasy z katalogu.
Znaczenie mają masa urodzeniowa, przebieg wycielenia, żywotność cielęcia, zachowanie, przyrosty, konkretna linia buhaja oraz warunki odchowu. Dla gospodarstw mlecznych to najważniejszy sygnał z pierwszego etapu projektu.
Beef on dairy może zwiększyć wartość cieląt i lepiej połączyć produkcję mleka z produkcją wołowiny. Nie jest jednak rozwiązaniem automatycznym. Wymaga rozsądnego doboru buhaja, kontroli przebiegu wycieleń i dobrego odchowu od pierwszych dni życia.
Na podst. topagrar.com
