271 sztuk bydła nie może trafić do łańcucha żywnościowego
Rolnik ze szkockiego regionu Fife ma poddać ubojowi 271 sztuk bydła, ponieważ inspektorzy nie mogli potwierdzić tożsamości zwierząt ani prześledzić ich pochodzenia. Jak informuje topagrar.com, powołując się na czasopismo Farmers Weekly, sprawa wyszła na jaw podczas rutynowej kontroli identyfikacji bydła na terenie Falkland Estate.
To nie jest przypadek wykrycia choroby w stadzie. Problem dotyczy dokumentacji i danych w systemie. Według brytyjskich mediów zwierzęta nie figurowały prawidłowo w szkockim systemie monitorowania stad, dlatego objęto je stałym zakazem przemieszczania. Nie mogą też zostać wprowadzone do łańcucha żywnościowego.
Szkockie służby mają nadzorować cały proces uboju. Sprawę opisuje się jako jedno z największych naruszeń przepisów dotyczących identyfikacji bydła, jakie odnotowano w Szkocji.
Strata może sięgnąć 500 tys. funtów
Na farmie utrzymywano m.in. bydło ras Aberdeen Angus i Belted Galloway. Branżowe szacunki wskazują, że wartość zwierząt objętych decyzją może sięgać nawet 500 tys. funtów. Oficjalnej wyceny jednak nie podano. Topagrar.com podaje za The Scottish Farmer, że gospodarstwo najprawdopodobniej nie otrzyma odszkodowania. Może też ponieść koszty uśmiercenia i utylizacji zwierząt.
W tym miejscu widać, dlaczego identyfikacja bydła ma dla gospodarstwa znaczenie nie tylko administracyjne. Jeśli nie da się potwierdzić historii zwierzęcia, służby nie mogą ocenić ryzyka tak samo, jak przy sztuce z pełną dokumentacją.
Przeczytaj również: Paragwaj dopiero wdraża identyfikację bydła? "Ponury żart w kontekście umowy z Mercosur"
Dlaczego system identyfikacji zwierząt ma tak duże znaczenie?
Systemy identyfikacji i rejestracji zwierząt działają po to, aby można było odtworzyć historię zwierzęcia: jego urodzenie, przemieszczenia, sprzedaż, padnięcie albo ubój. W normalnej pracy gospodarstwa to element codziennej dokumentacji. W sytuacji kryzysowej staje się jednym z podstawowych narzędzi dla służb weterynaryjnych.
Chodzi zwłaszcza o choroby zakaźne zwierząt i bezpieczeństwo żywności. Gdy pojawia się zagrożenie, urzędnicy muszą szybko ustalić, gdzie przebywały zwierzęta i z jakimi stadami mogły mieć kontakt. Brak danych utrudnia taką ocenę, a czasem zamyka drogę do dalszego przemieszczania lub sprzedaży zwierząt.
NFU Scotland, czyli szkocka organizacja rolnicza, określiła sprawę jako głęboko niepokojącą. Jednocześnie podkreśliła, że identyfikacja i śledzenie zwierząt są fundamentem dla zdrowia zwierząt, dobrostanu i bezpieczeństwa żywności.
Jak wygląda to w Polsce? ARiMR prowadzi komputerową bazę danych
W Polsce system identyfikacji i rejestracji zwierząt prowadzi ARiMR. Po zmianach wynikających z ustawy z 4 listopada 2022 r. dotychczasowy rejestr zwierząt gospodarskich oznakowanych i siedzib stad został przekształcony w komputerową bazę danych.
Baza obejmuje m.in. bydło, owce, kozy i świnie, a po zmianach także koniowate, jeleniowate, wielbłądowate oraz zakłady drobiu. ARiMR wskazuje, że dane w systemie pozwalają śledzić historię życia zwierząt oraz kontrolować ich przemieszczenia.
Do obsługi zgłoszeń służy system IRZplus. To przez nią rolnicy mogą składać m.in. zgłoszenia działalności, zgłoszenia urodzeń, przemieszczeń, uboju, padnięcia czy unieszkodliwienia zwłok zwierząt. ARiMR opisuje IRZplus jako narzędzie do elektronicznego składania dokumentów i sprawdzania danych dotyczących zwierząt oraz zdarzeń w stadzie.
Zobacz też: Zgłaszasz przemieszczenie świń w IRZplus? PIW i tak może odesłać do papieru
W przypadku bydła podstawowa zasada jest prosta: urodzone cielę trzeba oznakować i zgłosić do 7 dni od dnia urodzenia. Do 7 dni zgłasza się także przybycie do siedziby stada, np. po zakupie, oraz opuszczenie siedziby stada, m.in. sprzedaż, padnięcie, zabicie, ubój albo wywóz.
Brak potwierdzonego pochodzenia zwierzęcia może mieć poważne skutki
Materiały ARiMR pokazują też, że polskie przepisy przewidują bardzo stanowczą reakcję w najpoważniejszych przypadkach. Jeżeli podczas kontroli w siedzibie stada znajduje się nieoznakowane zwierzę, którego pochodzenia nie można potwierdzić, powiatowy lekarz weterynarii może nakazać jego zabicie bez odszkodowania. Zwłoki zwierzęcia trzeba wtedy unieszkodliwić na koszt posiadacza.
Nie oznacza to, że każde uchybienie w zgłoszeniu kończy się taką decyzją. Ten przepis pokazuje jednak, że przy braku identyfikacji nie chodzi wyłącznie o brak wpisu w systemie. Stawką jest możliwość potwierdzenia, skąd pochodzi zwierzę i czy można bezpiecznie wprowadzić je do dalszego obrotu. Więcej szczegółów na temat kar za brak kolczyków u bydła i świń w artykule:
Dlatego szkocka sprawa jest mocna nie przez samą liczbę 271 sztuk bydła. Najważniejsze jest to, że zwierzęta nie zostały zakwestionowane z powodu wykrytej choroby, ale z powodu braku wiarygodnej historii w systemie.
Szkocka sprawa pokazuje realną wagę dokumentacji
Dla gospodarstw utrzymujących bydło identyfikacja zwierząt jest stałym elementem produkcji. Kolczyki, zgłoszenia i zgodność danych w systemie nie są oderwane od praktyki hodowlanej. To narzędzia, które potwierdzają pochodzenie zwierząt i pozwalają działać w razie problemów zdrowotnych lub handlowych.
Przypadek z Falkland Estate pokazuje skrajny scenariusz. Setki zdrowych zwierząt mają zostać ubite, ponieważ nie można odtworzyć ich historii. Dla hodowcy oznacza to stratę finansową, organizacyjną i wizerunkową.
To także sygnał dla całej branży, że w produkcji zwierzęcej dokumentacja ma wartość równie realną jak stan stada w oborze. Bez niej nawet zdrowe bydło może stracić drogę do rynku.
Oprac. Maria Khamiuk
