Suchy TMR warto wprowadzić do odchowu cieląt, aby szybciej rozwijać żwacz, poprawić pobranie paszy i ograniczyć problemy zdrowotne po zmianie środowiska. Zastosować ten rodzaj paszy do odchowu cieląt można na dwa sposoby – kupując gotowy workowany produkt lub wykonując go samemu.
Zrobić czy kupić?
Gotowy suchy TMR sprawdzi się w gospodarstwach bez wozu paszowego, własnych komponentów lub przy małej liczbie cieląt. Jego zaletą jest wygoda, ale wadą wysoki koszt – zwykle 2,5–3,5 zł/kg. Własna produkcja znacząco go obniża.
W gospodarstwie Bovinas w Chodowie produkcję suchego TMR planuje się zwykle na ok. 2 tygodnie. W tym czasie przygotowywane jest ok. 2 ton mieszanki. Koszt wyprodukowania 1 kg suchego TMR w tej fermie wynosi ok. 1,60 zł. Obejmuje on surowce oraz koszty wyprodukowania (paliwo, praca pracowników). Gotową paszę przechowuje się luzem w przewiewnej stodole, pilnując, by nie łapała wilgoci. Należy pamiętać, że na czas pracy paszowozu do uzyskania homogennej struktury wpływa jego budowa. Zdecydowanie szybciej uzyskamy gotowy produkt w wozie paszowym z poziomym systemem mieszania oraz przy załadunku słomy/siana frezem w samozaładowczych wozach. Poza rodzajem systemu mieszania na minimalną ilość paszy, jaką możemy przygotować wpływa, również pojemność wozu.
Najpierw müsli
W opisywanym gospodarstwie cielę w 5. dniu życia opuszcza indywidualny boks poporodowy i trafia do budki pojedynczej. To wtedy po raz pierwszy poznaje smak startera w formie müsli. W igloo przebywa ok. miesiąca. Już od pierwszych dni pracuje się tam nad rozwojem żwacza, bo to on decyduje później o przyrostach, zdrowotności i potencjale produkcyjnym zwierzęcia.
Trzeba to mocno podkreślić: suchy TMR nie zastępuje siary, mleka czy preparatu mlekozastępczego. Jest to pasza stała, która ma pobudzać żwacz do pracy i tym samym nie zadziała też bez stałego dostępu do świeżej wody.
W trzecim tygodniu pobytu w budce pojedynczej cielę jest oswajane z zapachem i smakiem suchego TMR. Do wiaderek z müsli dosypywany jest TMR w bardzo małych ilościach – początkowo dosłownie garstka dla oswojenia się ze smakiem i strukturą. W wieku 3–4 tygodni cielęta pobierają zwykle ok. 300–500 g tej mieszanki dziennie, a później wraz ze wzrostem pobrania stopniowo zwiększamy jej udział (tab. 1.).
To ważne, bo pasza stała pobudza fermentację w żwaczu, a ta stymuluje rozwój brodawek żwaczowych, odpowiedzialnych za wchłanianie składników pokarmowych. Jeśli cielę chętnie pobiera starter i wcześnie interesuje się suchym TMR, łatwiej przechodzi przez kolejne etapy odchowu i spokojniej znosi odsadzenie.
Receptura po czasie
Do obecnej receptury dochodzono stopniowo. Pierwsze próby opierano po równo na sianie i słomie, ale to się nie sprawdziło. Siano było trudne do odpowiedniego rozdrobnienia w paszowozie, a mieszanka nie była powtarzalna. Cielęta mogły wybierać składniki, a chodziło o to, aby ograniczyć sortowanie. Dodatkowo łatwiej uzyskać dobrej jakości słomę niż siano, przez to częściej jest ona dostępna.
Dziś w Chodowie TMR składa się w ponad 60% z mieszanki zbożowej typu CJ o zawartości 18% białka, przygotowywanej własnym sumptem. Około 10% stanowi dobrej jakości słoma pszenna, rozdrabniana w paszowozie.
Pozostałe komponenty to soja (8%), minerały, kreda pastewna oraz dodatek wiążący toksyny (2%). Kreda pomaga stabilizować pH żwacza, poprawia strukturę mieszanki i uzupełnia wapń. Z kolei dodatek przeciwko mikotoksynom ma zabezpieczać cielęta przed skutkami ewentualnego porażenia paszy pleśniami.
Liczy się kolejność mieszania
Z doświadczeń wynika, że o jakości suchego TMR decyduje nie tylko skład, ale również technologia przygotowania. Najpierw do paszowozu trafiają komponenty sypkie, następnie słoma, a na końcu melasa (ok. 12% dawki). To właśnie ona scala mieszankę i poprawia jej jednorodność.
Odwrotna kolejność sprawiała, że TMR był nierównomiernie wymieszany, a każda partia miała inne parametry. Początkowo mieszanka była też zbyt pylista. Dopiero korekta proporcji i odpowiednie oblepienie cząstek melasą ograniczyły sortowanie i poprawiły pobranie.
Jaki powinien być TMR?
Suchy TMR musi być smakowity, jednorodny i mieć odpowiednią strukturę. Nie może być ani zbyt pylisty, ani zbyt gruby. Ma zachęcać cielę do częstego pobierania paszy, ale jednocześnie dostarczać energii, białka i umiarkowanej ilości włókna (tab. 2.).
Dobry suchy TMR powinien być krótki, wyrównany i lekko związany. Jeśli będzie za dużo długich frakcji, cielę zacznie wybierać składniki. Jeśli będzie za suchy i pylący, pobranie spadnie.
W praktyce nie trzeba od razu robić skomplikowanych analiz. Dobrze działający suchy TMR poznaje się po tym, że cielęta chętnie podchodzą do paszy, nie sortują mieszanki, po zmianie grupy nie ma gwałtownego spadku pobrania oraz problemów ze stresu, takich jak przejściowe biegunki.
Przy zmianie grupy
W Bovinas żywienie suchym TMR nie kończy się na budce indywidualnej. Ten sam sposób żywienia powielany jest w przejściowym kojcu grupowym dla 12 cieląt, a następnie również na pierwszej grupie w cielętniku, gdzie trafia 24–30 sztuk. Ważnym czynnikiem było to, aby po zmianie miejsca pobytu odtworzyć możliwie jak najwięcej znanych cielętom warunków – te same poidła, podobne koryta i to samo żywienie. Dzięki temu ograniczony jest stres i immunosupresja związana ze zmianą środowiska. W praktyce cielęta szybciej się aklimatyzują i nie obserwujemy problemów, które wcześniej były następstwem gwałtownej zmiany warunków, takich jak biegunki czy grzybica skórna.
Najczęstsze błędy
Najczęściej problemy nie wynikają z samej idei suchego TMR, tylko z wykonania. Do najczęstszych błędów należą:
- zbyt duży udział słomy lub siana,
- za długa struktura włókna,
- zbyt pylista mieszanka,
- słabe wymieszanie komponentów,
- przygotowanie zbyt dużej partii paszy i pogorszenie jej jakości w magazynie.
Z mojego punktu widzenia najważniejsze są 2 rzeczy: cielę musi chcieć tę paszę jeść, a mieszanka musi być powtarzalna i jednorodna. Sam suchy TMR nie rozwiąże problemów, jeśli zabraknie dobrej siary, wody, higieny. Ale jeśli jest dobrze przygotowany i przechowywany, jest to wysokiej jakości pasza stała.
