Gospodarstwo znajduje się w woj. kujawsko-pomorskim, w miejscowości Sumowo. Prowadzą je Andrzej z żoną Anią i dziećmi. Mleko produkuje około 30 krów mlecznych. W gospodarstwie rodzina utrzymuje również 30 szt. młodzieży i opasy. Wszystkie cielęta, które urodzą się w gospodarstwie zostają na dalszy odchów.
Trojaczki były niespodzianką
Ostatnie wycielenie zwróciło uwagę nie tylko domowników. Krowa biało-czerwona, zacielona buhajem montbéliarde, dała trojaczki – jałówkę i dwa byczki. Jak przyznaje gospodarz, przy badaniu spodziewał się bliźniąt.
- Z badania wynikało, że będzie parka. A trzecie wyszło spontanicznie - mówi rolnik.
Pierwsze cielę urodziło się bez pomocy rolników na wybiegu, drugiemu i trzeciemu trzeba było pomóc.
- Pierwsza urodziła się jałówka. Później żona wyciągnęła byczka. Myślałem, że to już koniec, ale sprawdziliśmy jeszcze ręką i okazało się, że jest trzecie – relacjonuje rolnik. Cielęta były nieco mniejsze niż pojedyncze sztuki z typowego porodu, ale jak podkreśla gospodarz, nie odbiegały znacząco kondycją. Obecnie mają już tydzień i rozwijają się prawidłowo.
- Zdarzały się u nas bliźniaki, nawet kilkanaście razy odbieraliśmy takie porody, ale trojaczki są po raz pierwszy – mówi Andrzej Wasilewski. Jałówka z bliźniaków lub trojaczków niestety będzie bezpłodna, ale w gospodarstwie i tak pozostanie.
30 krów dojnych i własny opas
Podstawą gospodarstwa jest stado 30 krów dojnych oraz około 30 sztuk młodzieży. Do tego dochodzą opasy, odchowywane z własnych urodzeń. Taki model pozwala zagospodarować przychówek i utrzymać w gospodarstwie dwa źródła dochodu.
Gospodarstwo o stosunkowo niedużej skali produkcji, ale dobrze poukładane. Na to wskazuje wydajność przekraczająca 9 tys. l od krowy. Hodowca zaznacza, że produkcja systematycznie rosła po wprowadzeniu wozu paszowego w 2017 r. i uporządkowaniu żywienia.
Przeczytaj również: Nie poszli w wielkie stado. Postawili na własną sprzedaż wołowiny
Krowy luzem, dój na przewodówce
Jednym z bardziej charakterystycznych rozwiązań w tym gospodarstwie jest organizacja utrzymania krów. Zwierzęta od wiosny do jesieni przebywają na dużym, wyścielonym słomą wybiegu z dostępem do stołu paszowego i wody. Na dój wracają regularnie, o stałych porach.
- One przychodzą tylko na dojenie i przebywają cały czas na wybiegu, wiosną przez całą dobę - tłumaczy rolnik. Z punktu widzenia organizacji pracy rozwiązanie jest proste i dopasowane do istniejącej infrastruktury. Krowy zimą są utrzymywane w budynku uwięziowym na 40 stanowisk z dojarką przewodową, a gdy robi się cieplej, wychodzą na zewnątrz i są tam do późnej jesieni.
- Jak przychodzi pora doju – rano czy po południu, ustawiają się w kolejce przed bramą. Nie trzeba ich zapraszać, każda zna swoje stanowisko – dodaje rolnik.
To ciekawy system utrzymania poprawiający dobrostan krów, jednak rolnik zwraca uwagę na to, że na wybiegu problematyczne są długo utrzymujące się opady. Właśnie ten element planuje poprawić poprzez budowę hali nad wybiegiem, która będzie chroniła zwierzęta przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi.
Prawie trzykrotny wzrost wydajności od 2017 r.
Najmocniejszy wynik, o którym mówi gospodarz, dotyczy wydajności stada. W 2017 r. średnia produkcja wynosiła około 3800 l mleka od krowy. Dziś stado dochodzi do blisko 9 tys. kg. Skok jest duży, a Andrzej Wasilewski wiąże go przede wszystkim z uporządkowaniem żywienia i zakupem wozu paszowego.
TMR jest sporządzany na produkcję 35 l mleka od krowy. Rolnik uważa, że zmiana systemu żywienia pomogła w zwiększeniu produkcji mleka. Krowy zasuszane są w oborze uwięziowej, otrzymują siano i słomę oraz niedojady TMR. Na dwa tygodnie przed wycieleniem wracają do grupy wysokowydajnych krów i cielą się na wybiegu.
Hodowca podkreśla, że niedawno ukończył kurs inseminatora, więc rozród również będzie przebiegał łatwiej niż dotychczas.
Odchów cieląt
Po porodzie cielęta są szybko oddzielane od matek. Przez pierwsze dwa tygodnie cielęta otrzymują mleko, później przechodzą na preparat mlekozastępczy. W pierwszych godzinach po porodzie najważniejsze jest zabezpieczenie pępka i dopilnowanie odpowiedniego pobrania siary.
- Przy trojaczkach pracy było po prostu trzy razy więcej. Trzeba się nachodzić, ale najważniejsze, że są zdrowe i wszystko jest w porządku – śmieje się rolnik.
Mleko tanieje, inwestycja czeka
Mleko trafia do mleczarni President. Choć produkcyjnie gospodarstwo wyraźnie poszło do przodu, dziś największą niewiadomą pozostaje rynek. Spadek ceny skupu mocno studzi inwestycyjny optymizm.
- W styczniu br. miałem w granicach 2,23 zł/l, ceny zaczęły spadać w lutym, a w tej chwili mamy 1,66 zł/l. To jest spadek o około 60 groszy, jest odczuwalny – mówi rolnik. Właśnie te ceny mleka nieco wstrzymują planowaną inwestycję w halę, która stanowiłaby zadaszenie nad wybiegiem.
- Najgorsze jest to, jak popada nie dzień czy dwa, tylko całymi tygodniami. Trzeba wszystko zgarniać, ścielić i to jest największy ból – mówi rolnik. Hala jest kupiona, ale czeka na poprawę sytuacji, bo montaż też kosztuje i to niemało.
40 ha pod paszę i problem ze słomą
Gospodarstwo pracuje na około 40 ha. Z tego 25 ha to grunty własne, a 15 ha stanowią dzierżawy. Struktura zasiewów jest podporządkowana żywieniu bydła. Dużo miejsca zajmują kukurydza i trawy, a udział zbóż jest ograniczony. To oznacza większą samowystarczalność paszową, ale też jeden stały problem – ściółka. Trzeba ją dokupić.
Kujawy z rosnącą presją suszy
Rolnik zaznacza, że w tym sezonie dochodzi jeszcze presja pogody. Pierwszy pokos traw wypadł wyraźnie słabiej niż zwykle.
- Porównując do ubiegłych lat zebrałem w pierwszym pokosie połowę tego co zwykle – ocenia gospodarz. Przyczyną jest przede wszystkim niedobór opadów. Zimą co prawda był śnieg, ale później długo utrzymywały się chłód i susza, a dodatkowo cięższe gleby utrudniły przygotowanie pól pod kukurydzę.
- Kukurydza na lżejszych ziemiach jest już spora, a u nas na górkach dopiero zaczyna wschodzić – zaznacza.
Rodzinna praca i rozwój krok po kroku
Produkcję prowadzą wspólnie Andrzej, jego żona Ania i dzieci. W rodzinie nie brakuje kontaktu z rolnictwem i hodowlą, bo jedno z dzieci studiuje weterynarię.
W Sumowie produkcja jest prowadzona według jasno ułożonego planu, a gospodarze wiedzą, gdzie dziś zarabiają, gdzie tracą i co trzeba poprawić w następnym kroku. Jeśli uda się zrealizować zadaszenie wybiegu i utrzymać bazę paszową mimo trudnego sezonu, do tego gospodarstwa będzie warto wrócić nie tylko przy okazji nietypowego wycielenia.
