StoryEditor

Na świętach handel się nie kończy, ale zaczyna – Rynkowy Serwis Spod Lady – 3.04.26 r.

W cenach zbóż i rzepaku na skupach zrobiło się nieco bardziej optymistycznie Trudno jednak nie dostrzegać, że to co się obecnie dzieje jest zaledwie wstępem do ważniejszej rozgrywki. Rozgrywki, która może zdecydować o układzie cen także na starcie kolejnego sezonu. Czy czeka nas miła cennikowa niespodzianka, czy może po „lanym poniedziałku” rynek przygotuje nam zimny prysznic?

03.04.2026., 10:33h

Rynek zbóż

image
Wykresy pszenicy na MATIF
FOTO: Topagrar.pl
image
Notowania pszenicy na MATIF
FOTO: Topagrar.pl

Obawy o dalszą część sezonu tłumi rosnąca giełda

Na rynku zbóż obecny czas jest niezmiernie istotny dla cenowej układanki, która cieniem może położyć się także na cenach na starcie kolejnych żniw. Wszak mamy przedłużający się okres świąt, za chwilę będzie długi weekend majowy. Na to wszystko nakładają się na mocno opóźnione wcześniejszymi niskimi temperaturami siewy niektórych upraw jarych. W tym sezonie przetwórcy zbóż są raczej nastawieni na regularne bieżące zakupy i utrzymują minimalne stany zabezpieczające przerób. Dlatego takie okresy przestoju podaży budzą na chwilę korzystniejsze ceny.

Gdy mniejsza podaż będzie się przeciągnąć i przetwórcy, głównie z segmentu paszowego, pod presją uzupełnienia stanów zaczną podwyższać okresowo ceny, to może zadziałać na rynek wręcz hamująco. Stąd wynikają moje obawy, że ceny zbóż regionalnie jeszcze wzrosną, na czym skorzysta niewielu, bo te podwyżki wręcz przyblokują handel.

Natomiast potem, gdy rynek po okresach wzmożonych prac polowych wróci do remanentów magazynowych i zauważy wyższe poziomy cenowe, to obudzą się chęci sprzedażowe. To wszystko może doprowadzić do spadków pod koniec sezonu i złej pozycji startowej na żniwa. Obawiam się więc, że jak ceny wzrosną, to na tym skorzysta niewielu, a na spadkach ucierpią niemal wszyscy. Lekarstwem na te obawy jest więc stały kontakt z rynkiem i równomierna podaż oraz korzystanie z faktu, iż giełda nowy sezon w notowaniach pszenicy wciąż wycenia drożej prawie o 10 euro.

Rynek rzepaku

image
Wykresy rzepaku na MATIF
FOTO: Topagrar.pl
image
Notowania rzepaku na MATIF
FOTO: Topagrar.pl

Na rzepak wciąż są bardzo-chętni

Pomimo ofert skupowych niektórych przetwórców wchodzących już w czerwiec, trudno nie odnieść wrażenia, że gra o surowiec w krajowym przemyśle przetwórczym wciąż się toczy. Takie momenty uspokojenia podaży, po mocniejszych tygodniach handlowania dowodzą właśnie takiego stanu rzeczy.

Znów w rozmowach z przetwórcami pojawiają się pytania o pozostającą jeszcze do handlu część rzepaku z ubiegłorocznych zbiorów. Są to w istocie pytania, jakie handlowcom rzepakowym zadają obecnie ich szefowie, chcący zaplanować posezonowe przeglądy. Optymalizacja działań handlowych powoduje z jednej strony chęć wyciśnięcia z mocy przerobowych tzw. maksa, a z drugiej strony racjonalne zarządzanie surowcem, aż do nowych zbiorów. Ile rzepaku jeszcze kupimy? I kiedy będą żniwa?

Takie pytania teraz będą krążyć w głowach wszystkich przetwórców rzepaku? I każdy z nich będzie się oglądał na konkurencję. Ci, którzy kupują rzepak na kwiecień z zazdrością patrzą na swoich kolegów, co kwotują już tylko czerwiec. Zadają sobie pytanie: czy tę grę o surowiec już przegrali, czy może opóźnienie zakupów doprowadzi ich do korzystniejszej relacji ceny surowca do ceny produktu?

Kwiecień na giełdzie MATIF był zwykle okresem gwałtownych podskoków, ale już maj przynosił wyraźne obniżenie kursów sierpniowych. Obecnie rzepak na nowe zbiory, choć zbliża się do wyceny maja wciąż jest o 6 euro tańszy. Czyli najpierw wraz z majem, możemy liczyć na podciągnięcie sierpnia, a potem w maju na sierpniowych kontraktach obsunięcie? To najbardziej prawdopodobny scenariusz, ale ogromne pole do popisu giełdzie dają wydarzenia na Bliskim Wschodzie, które wciąż nie schodzą z pierwszych stron informacyjnych tabloidów.

Kursy walut

image
Średnie kursy walut NBP
FOTO: Topagrar.pl

Inflacja osłabiła złotego

Pierwsze wstępne informacje GUS o marcowej inflacji wystarczyły, żeby i tak słabego złotego sprowadzić do jeszcze gorszego kursu. W marcu ceny towarów i usług według szybkiego rachunku GUS wzrosły rok do roku o 3%, podczas, gdy jeszcze w lutym inflacja była opanowana do 2,1% w skali rocznej.

Marcowy wzrost inflacji spowodowały ceny paliw, bo one wpłynęły na wszystkie obszary aktywności przemysłowej i handlowej, a także na koszty naszego życia. Nic więc dziwnego, że w kursie złotego pojawiło się także, miejmy nadzieję chwilowo 4,29 zł za euro.

Juliusz Urban

Juliusz Urban
Autor Artykułu:Juliusz Urbanekspert ds. rynku zbóż top agrar Polska, doktor agronomii UP i absolwent MBA UE we Wrocławiu, wiele lat zarządzał skupem u dużego dystrybutora, był prezesem firmy przetwórstwa rzepaku, miał także własną firmę brokerską.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
03. kwiecień 2026 12:01