Rynek rzepaku
Ostatni taniec starego rzepaku
W kwietniu gasną notowania majowe rzepaku na giełdzie MATIF. Standardowo jest to moment największych kilkudniowych skoków kursów. Obserwując te zachowania giełdy od lat zwykle nucę sobie przebój Lombardu: „Nasz ostatni taniec”. Poza fajną linią melodyczną ... a właśnie nawet linia melodyczna przypomina to, co się dzieje na giełdzie rzepakowej w kwietniu, bo utwór niby zaczyna się spokojnie, a potem muzyka staje się bardziej drapieżna, nabiera tempa i często skacze – jak notowania rzepaku.
Także tekst wprost nawiązuje do rzepakowej rzeczywistości: „dziś widzisz mnie ostatni raz, wyruszam tam, gdzie nikt nie kłamie” słyszymy w piosence i od razu mamy przed oczyma ostatnie dni giełdowego wyceniana starego rzepaku i ciągłe blefy maklerów, a ostatnio też słowa polityków, które na te wyceny wpływały. Rzepak ze zbiorów 2025 r. już za chwilę na te wszystkie kłamstewka przestanie być wrażliwy.
W obliczu kończącego się sezonu rozegra się prawdziwa gra wynikająca z bilansowania surowca do przerobu potrzebnego do jego końca, stanu upraw na kolejny sezon i realnego terminu pozyskania nowego surowca. Tu już nie będzie miejsca na dywagacje, trzeba szybko się dycydować, bo albo my kupujemy, albo kupuje konkurencja. Nie będzie można „odwracać głowę, aby nie być świadkiem rzeczy złych”. A tymi złymi rzeczami dla przemysłu olejowego, są zatrzymane maszyny. Zaopatrzenie i ciągłość pracy tu liczy się najbardziej.
Dlatego stary rzepak jeszcze znajdzie chwilę na dobre odejście, a z kontraktami na nowe zbiory warto łapać momenty skoków na giełdzie MATIF. Trzeba brać jednak pod uwagę słaby stan plantacji rzepaku w tym roku. Praktycznie od początku startu rośliny zostały pozbawione rozety liściowej, a dodatkowo przy suchej pogodzie i niskich temperaturach nie dostały impulsu do przyspieszenia rozwoju, wynikającego z nawożenia. Nie mogły się nawozu napić do woli. Szybko strzeliły w pędy i poszły w kierunku kwitnienia. No, nie jest to rzepak marzeń, za chwilę zrobi się żółto i wizja zostanie mocno przekłamana. Ale to nowy rzepak będzie teraz na giełdach reagował na „te wszystkie... kłamstwa”. Ty „nabrać nie daj się”!
Rynek zbóż
Krajowe ceny giełdę przetrzymają?
Ostatnio widać dobitnie, że krajowy rynek miał spory zapas cenowy. Pomimo, że ceny pszenicy na giełdzie MATIF spadły w ciągu ostatnich 3 tygodni aż o 10 euro, to w istocie wróciliśmy do takich kursów, jakie miały miejsce już w lutym, a wtedy ceny na krajowym rynku były bardzo podobne. Potwierdza się więc ten argument, który nieraz już poruszałem w swoich prognozach, w tym serwisie i w naszych podcastach. Ceny zbóż są bowiem w obliczu kosztów ich produkcji tak już niskie, że nie bardzo mają jak jeszcze spadać.
Tym samym krajowy rynek nie reagule na aktualne spadki giełdowych kursów, tak długo, aż podaż nie weźmie góry nad popytem. Na razie tak się nie dzieje, więc nawet ceny zbóż leciutko idą do góry. Jest to naprawdę delikatny ruch cenowy, ale wyczuwalny. Oczywiście znajdziemy handlowców działających nieco schematycznie, którzy wraz z obniżkami MATIF-u obniżyli o 10 zł/t ceny pszenicy. Ci jednak, którzy chcą naprawdę kupować, w tym przetwórcy raczej te ceny podnieśli. Stąd wzrost ceny średniej jest tak nieznaczny, bo dwa konie ciągną w przeciwnych kierunkach.
Do majowego weekendu nic wielkiego się zapewne nie wydarzy, a potem mam obawy, że może pojawić się nieco większa podaż. Czy trafi ona na okres zaspokojenia wyposzczonych przetwórców i nie pociągnie cen do dołu? Zobaczymy, ale nawet jeśli, to nie powiny to być mocne obsunięcie. Jeśli bym miał obstawiać, to teraz jeszcze ceny pójdą lekko do góry, a w maju lekko w dół. Ale poprzedni rok pokazał scenariusz, że wcale obniżki nie było.
Kursy walut
