Nabór wniosków o płatności bezpośrednie za 2026 rok wszedł już w drugą połowę podstawowego terminu, a tempo składania dokumentów pozostaje wyraźnie niższe niż w poprzednich latach. Jak podał Bartłomiej Czekała, do ARiMR spłynęło dotąd około 200 tys. wniosków, czyli wciąż daleko do pełnej liczby potencjalnych beneficjentów. Grzegorz Ignaczewski wskazuje, że przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka.
Rolnicy odkładają składanie wniosków?
Ekspert zwraca uwagę przede wszystkim na przyzwyczajenie rolników do odkładania formalności na później. Drugim powodem są doświadczenia z poprzednich kampanii, kiedy termin składania wniosków był wielokrotnie wydłużany.
— W ostatnich latach zostaliśmy przyzwyczajeni do tego, że termin składania wniosków jest wydłużany. Wszyscy spodziewają się, że i w tym roku na 15 maja się nie skończy — mówi Grzegorz Ignaczewski.
Do opóźnień dokłada się także wzrost złożoności samych wniosków. Coraz więcej rolników korzysta z doradztwa, a przygotowanie dokumentów wymaga więcej czasu niż dawniej. Jak podkreśla Ignaczewski, szczególnie w przypadku ekoschematów trzeba dokładnie uzgodnić, co jest realne do wykonania w gospodarstwie.
Pogoda i sytuacja na polach opóźniają decyzje rolników
Na wolniejsze tempo naboru wpływa również sytuacja w polach. Część upraw po zimie wymaga przesiewów, a rolnicy w wielu regionach czekają z decyzjami na rozwój pogody i ewentualne opady. W niektórych miejscach los plantacji rzepaku nadal nie jest przesądzony, a w części gospodarstw możliwe są jeszcze zmiany struktury zasiewów.
Ignaczewski zaznacza jednak, że zwlekanie z wysłaniem wniosku nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.
— Wniosek można skorygować jeszcze przez dwa tygodnie po zamknięciu terminu naboru bez żadnych konsekwencji. Lepiej złożyć go teraz i ewentualnie poprawić później — wskazuje.
Niższe stawki dobrostanu, ale zainteresowanie nie słabnie
W rozmowie wrócono także do płatności dobrostanowych za 2025 rok. Choć ARiMR nadal nie wypłaciła środków, pojawiły się już stawki — niższe niż rok wcześniej. W przypadku dobrostanu bydła i świń punkt wyceniono na 80,38 zł, wobec 92,75 zł w poprzednim roku.
Jak wyjaśnia ekspert, nie wynika to z cięć budżetowych. Pula środków jest nawet nieco wyższa niż wcześniej, ale program cieszy się dużym zainteresowaniem.
— Dobrostan trochę pada ofiarą własnego sukcesu — ocenia Ignaczewski.
Jego zdaniem niższe stawki nie powinny jednak zniechęcić hodowców. Wręcz przeciwnie — w kolejnych latach zainteresowanie może być nadal wysokie, bo dla części producentów to istotny element opłacalności.
GAEC 7 pod lupą: zmianowanie, dywersyfikacja i kontrole ARiMR
Jednym z najważniejszych tematów była norma GAEC 7, dotycząca zmianowania i dywersyfikacji upraw. W tym roku będzie ona szczególnie istotna, ponieważ ARiMR może kontrolować, czy na tej samej działce nie występuje czwarty rok z rzędu ta sama uprawa.
Ignaczewski wyjaśnia, że system ma już odpowiednie narzędzia do weryfikacji.
— Wszystkie dane są w aplikacji eWniosek Plus i nawet teraz, jeśli zadeklarujemy czwarty rok z rzędu tę samą uprawę, aplikacja sama nas ostrzega — mówi.
Kontrola może odbywać się także z użyciem monitoringu satelitarnego AMS. Ekspert odradza więc próby „kombinowania” przy deklaracjach.
Ważne jest jednak to, że norma może być spełniona na dwa sposoby: przez zmianowanie albo przez dywersyfikację upraw. W gospodarstwach powyżej 30 ha gruntów ornych trzeba mieć trzy uprawy, a największa z nich nie może przekraczać 75 proc. areału.
Dodatkowo od 2026 roku gospodarstwa do 30 ha użytków rolnych mają być całkowicie wyłączone z obowiązku kontroli GAEC 7.
Osobnym problemem są sytuacje losowe, gdy zaplanowana struktura upraw załamuje się po zimie, przez przymrozki lub inne zdarzenia pogodowe. W takich przypadkach możliwe jest powołanie się na siłę wyższą, ale — jak podkreśla ekspert — trzeba mieć odpowiednią dokumentację.
— Jeżeli coś się wydarzy po złożeniu wniosku i po terminie korekty, np. grad zniszczy uprawę, wtedy można mówić o sile wyższej. Ale musi być dokument potwierdzający zdarzenie — zaznacza Ignaczewski.
Nowa WPR po 2028 roku
Na końcu rozmowy pojawił się temat przyszłej WPR. Choć w Brukseli już dziś mówi się o możliwych cięciach, Grzegorz Ignaczewski studzi emocje. Jego zdaniem ostateczny kształt nowej perspektywy nie jest jeszcze przesądzony, a kluczowe będą negocjacje budżetowe.
— Budżet będzie decydującym elementem całej nowej perspektywy po 2028 roku — mówi.
Ekspert przypomina, że część środków będzie musiała zostać przeznaczona także na inne unijne priorytety, w tym obronność i spłatę zobowiązań zaciągniętych w ramach Next Generation EU. Z tego powodu rolnicy powinni jak najszybciej poznać założenia przyszłego planu i mieć czas na konsultacje.
