StoryEditor

Zanim przyjdzie lato – maj decyduje o tym, czy chlewnia wytrzyma upały

Stres cieplny nie zaczyna się przy 30°C. Zaczyna się dużo wcześniej – w maju, od drobnych zaniedbań w wentylacji, pojeniach, wilgotności i organizacji mikroklimatu. To właśnie teraz rozstrzyga się, czy pierwszy gorący tydzień będzie tylko chwilowym utrudnieniem, czy początkiem strat w przyrostach, mleczności loch i wykorzystaniu paszy.

01.05.2026., 14:00h

Wielu producentów traktuje maj jako spokojny miesiąc między chłodem a latem. Tymczasem to okres najbardziej zdradliwy: temperatury zmieniają się szybko, noce bywają chłodne, dni ciepłe, a systemy utrzymania często pracują jeszcze na ustawieniach „po zimie”. Wystarczy kilka takich dni, by zwierzęta zaczęły odczuwać obciążenie, zanim problem stanie się widoczny gołym okiem. A ponieważ maj to nie miesiąc przejściowy, tylko testowy zapraszamy do lektury najnowszego wydania "top świnie", w kórym piszemy, jak przygotować chlewnię i zwierzęta na letnie upały.

Mikroklimat, który kosztuje

Maj jest miesiącem, w którym kończy się czas na spokojne poprawki. Gdy przychodzi pierwsza fala ciepła, na reakcję zwykle jest już za późno.

Świnie należą do zwierząt szczególnie wrażliwych na przegrzanie. W praktyce oznacza to, że nie wystarczy wrażenie, że w chlewni jest jeszcze znośnie – liczą się konkretne parametry. Prosięta, warchlaki, tuczniki i lochy mają różne wymagania temperaturowe, a ich przekroczenie szybko odbija się na wynikach produkcyjnych.

U tuczników już przy 22–23°C można obserwować spadek pobrania paszy. U loch przy około 25°C wyraźnie pogarsza się mleczność. Do tego dochodzi wilgotność: gdy przekracza 75%, zdolność oddawania ciepła przez organizm świni spada, a przy 80% nawet umiarkowana temperatura może wywołać stres cieplny.

Wentylacja, woda i czas na działanie

Ogromne znaczenie ma także wentylacja. Zbyt mały przepływ powietrza, zbyt duża wilgotność i brak różnicowania ustawień między grupami technologicznego to prosta droga do strat. Tak samo ważna jest woda – bo przy wysokiej temperaturze to najtańsze chłodzenie, o ile rzeczywiście dociera do zwierząt w odpowiedniej ilości.

Dlatego maj to moment na konkretne działania: sprawdzenie wydajności wentylacji, kontroli poideł, pomiarów temperatury w różnych strefach budynku i korekty żywienia jeszcze zanim nadejdzie prawdziwy upał.

Bo w chlewni wygrywa nie ten, kto najlepiej reaguje na gorąco, ale ten, kto przygotuje się do niego wcześniej.

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

Anna Kurek – zootechniczka i ekspertka branży wieprzowej, od 2005 zawodowo związana z hodowlą świń oraz rynkiem wieprzowiny w Polsce i Europie. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek specjalizujących się w tematyce trzody chlewnej. Autorka setek reportaży, analiz, komentarzy i wywiadów publikowanych na łamach top agrar Polska oraz na portalu topagrar.pl.
Od lat jest blisko hodowców – zna realia rodzinnych gospodarstw, nowoczesnych chlewni i profesjonalnych ferm, a także mechanizmy rządzące produkcją, rynkiem i polityką branżową. Na bieżąco śledzi zmiany w prawie, ekonomice produkcji, żywieniu, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt, przekładając złożone zagadnienia na praktyczne, zrozumiałe wnioski dla producentów.
Łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktyków, współpracując z czołowymi ekspertami, naukowcami, ośrodkami naukowymi i organizacjami branżowymi. Ceniona za rzetelność, bezpośredniość i umiejętność zadawania trudnych, ale potrzebnych pytań. Aktywnie uczestniczy w planowaniu i realizacji konferencji, forów i debat rolniczych, prowadzi panele dyskusyjne oraz wywiady z kluczowymi postaciami branży. Jej celem jest realne wspieranie hodowców: pokazywanie najlepszych rozwiązań, nowych możliwości i kierunków rozwoju oraz konsekwentne promowanie nowoczesnej, silnej i konkurencyjnej polskiej hodowli zwierząt gospodarskich oraz mięsa.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
01. maj 2026 15:01