– Cała produkcja z gospodarstwa trafia do naszych fabryk i przetwarzana jest na paszę dla gospodarstw indywidualnych, czy to dla drobiu, czy bydła – mówi Przemysław Majchrzak, kierownik 1300-hektarowego gospodarstwa De Heus w Grabowie Królewskim. Na tym areale znajdziemy m.in. ok. 100 ha buraka cukrowego (plon za zeszły rok na poziomie 75 t/ha), 140 ha pszenicy (8,7 t/ha), 200 ha jęczmienia (7,5 t/ha), czy 300 ha rzepaku (3,7 t/ha). I to wszystko w systemie bezorkowym.
Bezorka sposobem na suszę
– Uprawa bezorkowa wiąże się ze zmianowaniem, a to powoduje, że trzeba wprowadzić szerszą paletę roślin, żeby wykluczyć samosiewy, czy uporczywą walkę z chwastami – wyjaśnia Majchrzak. Niemniej, przy skąpych opadach, a często nawet ich braku, system uprawy bezorkowej jest strzałem w dziesiątkę, bowiem nie przesusza aż tak już i tak suchej gleby. A jak na tak dużym areale planuje się strukturę zasiewów i całą technologię?
– Dziś bardzo pomocne są programy do zarządzania gospodarstwami rolnymi. Można zaplanować zarówno teraźniejsze, jak i przyszłe zabiegi oraz uprawy. W rolnictwie trzeba planować z rocznym, a nieraz nawet dwuletnim wyprzedzeniem – poskreśla kierownik gospodarstwa De Heus w Grabowie Królewskim. Obecnie, jak dodaje Przemysław Majchrzak, korzystają z trzech programów.
– W jednym robimy program nawożenia, w drugim plany zabiegów agrotechnicznych, a jeszcze w trzecim zarządzam flotą maszyn – wyjaśnia Majchrzak.
Efektywność w obliczu zmieniających się warunków
Dzisiaj, mówiąc o nowoczesnym rolnictwie myślimy o rolnictwie hybrydowym. Jak zatem zmieniła się technologia w gospodarstwie, chociażby po wprowadzeniu ograniczeń w dostępie do środków ochrony roślin w związku z Zielonym Ładem? Mamy problemy z ochroną przed szkodnikami, czy chwastami w niektórych uprawach, jak więc osiągnąć dobre efekty – pytał Karol Bujoczek, Przewodniczący Rady Redaktorów AHM.
Majchrzak podkreśla, że z tym wiąże się cała filozofia.
– Począwszy od zmiany systemu uprawy, czyli wyjścia z pługa i przejście na bezorkę, co wiąże się z odpowiednim zmianowaniem. System ten pozwala więcej wykorzystać chociażby mechaniczne zwalczanie chwastów. Mamy też więcej czasu na wprowadzenie poplonów do struktury zasiewów. Od tego trzeba wyjść. Mam w danym roku określoną strukturę zasiewów. Planując więc zasiewy na przyszły rok wiem ile mam czasu, aby dane pole pozostawić w dobrej kulturze, czy zasiać poplon. Wówczas dobieram zabiegi. To powoduje, że mogę całościowo chwycić wszystkie pola w jednym systemie i podjąć decyzję, w którym kierunku idziemy – mówi Przemysław Majchrzak.
W gospodarstwie przeważają gleby klasy IVa i IVb o dobrym podłożu gliniastym, które dobrze trzyma wodę. Niemniej brakuje próchnicy. Co zatem robią w Grabowie Królewskim, aby poprawić żyzność gleby?
