StoryEditor

Jak organizacje eko będą mogły wykorzystać nowe przepisy wynikające z noweli ustawy o blokowaniu inwestycji?

Sejm przegłosował nowelę ustawy dopuszczającą organizacje ekologiczne do postępowania w sprawie zezwolenia na inwestycje. Pytamy Ilonę Rabizo z Koalicji Stop Fermom Przemysłowym, jak organizacje te będą mogły wykorzystać nowe przepisy w praktyce.
23.03.2021., 08:03h

Od 2012 roku odnotowaliśmy blisko 600 protestów przeciw budowie ferm przemysłowych. W każdym tygodniu pojawiają się kolejne. Pokazuje to, jaka jest skala konfliktu. Nowela zezwala na przystąpienie do postępowania dotyczącego pozwolenia na budowę ferm organizacji ekologicznych już po decyzji środowiskowej. Takiej możliwości nie mieliśmy wcześniej. To jest dobry kierunek zmian prawnych, jednak nie jest on wystarczający. Problem rozwoju hodowli przemysłowych na wsiach jest bardzo poważny. Od dawna toczy się dyskusja o ustawie odorowej, był projekt urbanistyczno-budowlany, był projekt o minimalnych odległościach od zabudowań, a na przestrzeni lat, mimo zaawansowania prac, tematy te zniknęły z agendy. One miały możliwość rozwiązania tych konfliktów. Brak planów miejscowego zagospodarowania przestrzennego powoduje, że nikt nie wie, gdzie powinny powstawać takie inwestycje, a gdzie nie. Z naszego punktu widzenia ważne byłoby uzależnienie możliwości budowy ferm od wielkości areału.


Brakuje przepisów

Rolnicy są postawieni pod ścianą. Albo będą zwiększać wielkość stad, albo ze względu na brak opłacalności w mniejszych gospodarstwach likwidować produkcję. Nie ma definicji fermy przemysłowej i trzeba ją stworzyć. Koncentracja i intensyfikacja produkcji przybiera na sile. Rządzący powinni określić, w jakim kierunku idziemy. Czy chcemy żywność z fabryk, w których utrzymywane są świnie intensywnie rosnące, czy z rodzinnych gospodarstw, hodujących mniejszą liczbę zwierząt ras wolno rosnących, w dobrostanie i z dopłatami do ekologii? Potrzebne są narzędzia, chroniące mniejszych rolników i lokalne społeczności. Nie musimy iść drogą zachodnich państw, w których tradycyjnych gospodarstw już nie ma. Mamy kontakt z producentami trzody, którzy razem z nami przeciwstawiają się dużym chlewniom na kilka tysięcy świń. Oni się boją, że zostaną w nich parobkami.

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

Anna Kurek – zootechniczka i ekspertka branży wieprzowej, od 2005 zawodowo związana z hodowlą świń oraz rynkiem wieprzowiny w Polsce i Europie. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek specjalizujących się w tematyce trzody chlewnej. Autorka setek reportaży, analiz, komentarzy i wywiadów publikowanych na łamach top agrar Polska oraz na portalu topagrar.pl.
Od lat jest blisko hodowców – zna realia rodzinnych gospodarstw, nowoczesnych chlewni i profesjonalnych ferm, a także mechanizmy rządzące produkcją, rynkiem i polityką branżową. Na bieżąco śledzi zmiany w prawie, ekonomice produkcji, żywieniu, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt, przekładając złożone zagadnienia na praktyczne, zrozumiałe wnioski dla producentów.
Łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktyków, współpracując z czołowymi ekspertami, naukowcami, ośrodkami naukowymi i organizacjami branżowymi. Ceniona za rzetelność, bezpośredniość i umiejętność zadawania trudnych, ale potrzebnych pytań. Aktywnie uczestniczy w planowaniu i realizacji konferencji, forów i debat rolniczych, prowadzi panele dyskusyjne oraz wywiady z kluczowymi postaciami branży. Jej celem jest realne wspieranie hodowców: pokazywanie najlepszych rozwiązań, nowych możliwości i kierunków rozwoju oraz konsekwentne promowanie nowoczesnej, silnej i konkurencyjnej polskiej hodowli zwierząt gospodarskich oraz mięsa.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
07. maj 2026 07:11