StoryEditor

Drony do oprysków w UE? Bruksela chce poluzować przepisy dla rolników

UE zamierza złagodzić wieloletni zakaz wykorzystywania bezzałogowych statków powietrznych do oprysków pestycydami. To coś, o co państwa członkowskie zabiegały od lat.

Agnieszka Kozłowska
24.08.2026., 16:00h

Choć drony często kojarzą się negatywnie – ze względu na ich śmiercionośne wykorzystanie w działaniach wojennych czy też ciągłe naruszanie przestrzeni powietrznej na wschodnich granicach UE – ich misja nie musi wiązać się ze śmiercią i zniszczeniem. Od początku drugiej dekady XXI wieku drony rolnicze zyskały ogromną popularność na całym świecie, w ciągu niespełna dekady przechodząc drogę od ciekawostki do standardowego narzędzia w gospodarstwie. Wystarczy odwiedzić dowolne duże targi rolnicze, by zobaczyć, jak zaawansowane technologicznie drony przyciągają uwagę, zajmując miejsce zarezerwowane niegdyś dla ciągników i pługów.

Jest jednak pewien haczyk: europejscy rolnicy mogą je podziwiać, ale nie zawsze mogą ich faktycznie używać – z wyjątkiem bardzo szczególnych przypadków. Bruksela chce to zmienić.

Drony mają stać się wizytówką europejskiego rolnictwa?

„Europa dysponuje talentem i technologią, by przewodzić w dziedzinie rolnictwa cyfrowego. Teraz musimy zadbać o to, by rolnicy czerpali z tego korzyści” – cytuje wpis w mediach społecznościowych komisarza ds. rolnictwa Christophe Hansen politico.eu. Jak przypomina portal, wykorzystanie dronów rolniczych w UE podlega nie tylko przepisom prawa lotniczego – podobnie jak w przypadku innych dronów – lecz także dyrektywie z 2009 roku w sprawie zrównoważonego stosowania pestycydów, która zakazuje oprysków wykonywanych z powietrza. Ramy te, opracowane na długo przed upowszechnieniem się dronów w rolnictwie, miały na celu ograniczenie znoszenia cieczy użytkowej, skażenia środowiska oraz ryzyka narażenia ludzi na działanie środków chemicznych stosowanych podczas oprysków wykonywanych z pokładu samolotów i śmigłowców.

W praktyce państwa członkowskie mogą zezwalać rolnikom na stosowanie oprysków środkami ochrony roślin tylko tam, gdzie ich bezpośrednia aplikacja jest trudna lub wręcz niebezpieczna. Przykładem mogą być tarasowe winnice w Portugalii, sady jabłoniowe w Południowym Tyrolu czy zalane pola, na które nie mogą wjechać ciągniki, a pracownicy z opryskiwaczami plecakowymi są narażeni na większe ryzyko kontaktu z substancjami chemicznymi.

Zwolennicy zmian argumentują, że ten proces jest uciążliwy – a korzyści płynące z dronów wykraczają daleko poza te niszowe przypadki i że UE pozostaje w tyle w dziedzinie technologii rolniczych. Drony mogą skanować pola, wcześniej wykrywać szkodniki i stres wodny oraz stosować nawozy i pestycydy z dużo większą precyzją. Argumentują, że atakując tylko obszary dotknięte skutkami szkodników, mogą zmniejszyć zużycie chemikaliów, obniżyć koszty oraz ograniczyć wpływ na środowisko i zdrowie. Lobby producentów pestycydów wskazuje też, że drony są głównie zasilane bateriami, co czyni je alternatywą o niższej emisji niż traktory.

Kwestia dronów rolniczych pozostaje w sferze niepewności

Komisja europejska w ramach rekomendacji będących efektem przeglądu unijnego prawa (Omnibus) przyznaje – jak pisze politico.eu - że kwestia dronów rolniczych pozostaje w sferze niepewności. Wciąż istnieją „istotne luki w wiedzy” na temat bezpiecznego użytkowania tych maszyn – na przykład nie jest jasne, jak daleko mogą przemieszczać się środki ochrony roślin w wyniku znoszenia oraz które drony są w stanie najprecyzyjniej je aplikować. Jednocześnie obecne ograniczenia dotyczące stosowania dronów utrudniają zdobywanie szerszej wiedzy w tym zakresie. Komisja dostrzega skargi przedstawicieli sektora, wskazujące, że „drony są technologią najbardziej hamowaną przez obecne ramy prawne, mimo iż mogłyby przyczynić się do bardziej zrównoważonego stosowania pestycydów”.

KE szykuje strategię cyfryzacji rolnictwa

Choć ramy regulacyjne będą się dopiero kształtować, Komisja już teraz mierzy wysoko. Jak zauważa politico.eu, jej strategia cyfryzacji rolnictwa, której ogłoszenie przewidywane jest na koniec roku, ma na celu uczynienie Europy liderem w procesie przechodzenia na tzw. rolnictwo precyzyjne.

„Sztuczna inteligencja, satelity, drony i rolnictwo precyzyjne mogą zwiększyć produktywność, poprawić efektywność wykorzystania zasobów oraz ograniczyć biurokrację” – cytuje kolejny wpis Hansena w mediach społecznościowych politico.eu.

image
FOTO: Kolasińska

Dajcie nam te drony

Jak przypomina portal, pierwsza próba reformy przestarzałych przepisów, podjęta przez państwa członkowskie UE, padła ofiarą politycznej batalii o unijne prawo dotyczące ograniczenia stosowania pestycydów – inicjatywę, którą ostatecznie odłożono na półkę w 2024 roku. W grudniu tego 15 stolic, w tym Praga, zwróciło się do Komisji o opracowanie nowej propozycji dotyczącej dronów.

Według czeskiego Ministerstwa Rolnictwa – podaje portal politico.eu - zainteresowanie ze strony rolników stale rośnie, zwłaszcza w obliczu oczekiwań dotyczących ograniczenia ryzyka związanego ze stosowaniem pestycydów. - Drony to „narzędzia, które mogą pomóc w ograniczeniu ilości stosowanych środków, ograniczeniu ich wpływu na organizmy niebędące celem zabiegu, a jednocześnie w utrzymaniu konkurencyjnej produkcji rolnej” – powiedział rzecznik tego resortu Vojtěch Bílý i dodał - Przepisy unijne powinny umożliwiać opryskiwanie przy użyciu dronów, gdy „ryzyko nie jest większe niż w przypadku stosowania metod naziemnych”.

Nie tak łatwo z tymi przepisami

W odpowiedzi na postulaty państw członkowskich Komisja włączyła propozycję złagodzenia przepisów dotyczących wykorzystania dronów do szerszego pakietu zbiorczego (omnibus) w dziedzinie bezpieczeństwa żywności i pasz – inicjatywy budzącej kontrowersje polityczne i napotykającej silny opór. Jak wymienia politico.eu, do głównych punktów spornych, zarówno na forum Rady, jak i Parlamentu, należą: bezterminowe zatwierdzanie wszystkich substancji czynnych (z wyjątkiem tych najbardziej niebezpiecznych) oraz zakaz importu produktów rolnych zawierających choćby śladowe ilości niektórych pestycydów, których stosowanie jest niedozwolone w USA.

W ramach proponowanej reformy przepisów dotyczących dronów rolniczych państwa członkowskie mogłyby zezwalać na ich szersze wykorzystanie, pod warunkiem uznania, że nie wiąże się ono z większym ryzykiem niż tradycyjne opryski naziemne. Choć Komisja chce zapewnić sobie czas na opracowanie wytycznych technicznych, Rada zgodziła się już na przyznanie rządom większej swobody w zakresie szybszego wydawania zgód na użycie dronów.

Na tle pozostałych elementów pakietu legislacyjnego zastrzeżenia zgłaszane przez organizacje ekologiczne są stosunkowo umiarkowane, zwraca uwagę portal. Podzielając obawy Komisji dotyczące braku jednoznacznych dowodów naukowych, grupy te apelują do organów regulacyjnych o większą ostrożność i powstrzymanie się od pośpiesznego zezwalania na opryski z użyciem dronów w przypadku szerokich kategorii pestycydów. Krytycy zwracają również uwagę na kwestie ochrony danych oraz ryzyko, że kosztowna technologia pogłębi przepaść między dużymi gospodarstwami a mniejszymi producentami rolnymi.

- Obawy te nie powstrzymały decydentów przed poparciem szerszego wykorzystania dronów i nie wydaje się, by kwestia ta wywoływała ożywioną debatę w Parlamencie przed głosowaniem, które prawdopodobnie odbędzie się jesienią – czytamy na politico.eu.

Portal podkreśla przy tym, że cały pakiet przepisów musi jednak zostać przyjęty jako całość, a irlandzka prezydencja wciąż nie ma jasnej drogi do kompromisu w kwestii najbardziej spornych elementów. Jeśli całe przedsięwzięcie zakończy się fiaskiem, aktualizacja przepisów dotyczących dronów ponownie padnie ofiarą szerszego sporu politycznego.

Jakie „dronowe” przepisy obowiązują w Polsce?

Od strony formalnej wykorzystanie dronów w polskim rolnictwie też do łatwych nie należy. O ile w kwestii monitorowania upraw, mapowanie pól, nawożenia i stosowania biologicznych środków ochrony roślin nie ma większych problemów, o tyle jeśli chodzi o aplikację chemicznych środków ochrony roślin, niewielkie bezzałogowe drony w polskich przepisach prawa traktowane są na równi z samolotem. To powoduje, że możliwość ich wykorzystania wymaga spełnienia szeregu formalności, co jest oczywiście uciążliwe. W ostatnim czasie resort rolnictwa – w odpowiedzi zresztą na apele środowisk rolniczych – nieco ulżył tym wymaganiom. W marcu br. zmieniono rozporządzenie ministra rolnictwa w sprawie warunków stosowania środków ochrony roślin. Zgodnie z tymi zapisami, środki ochrony roślin można stosować na terenie otwartym przy użyciu sprzętu naziemnego, jeżeli prędkość wiatru nie przekracza 5 m/s - przy użyciu techniki ograniczającej znoszenie cieczy użytkowej o co najmniej 75 %, w tym przy użyciu opryskiwaczy ciągnikowych i samobieżnych sadowniczych tunelowych oraz polowych wyposażonych w pomocniczy strumień powietrza, ale 4 m/s - przy zastosowaniu rozwiązań innych niż rozwiązania określone wyżej, a także przy użyciu sprzętu agrolotniczego, jeżeli prędkość wiatru nie przekracza 4 m/s.

Opr. A.Kozłowska ma podst. politico.eu, rozporządzenie MRiRW z dnia 12 marca 2026 r., zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków stosowania środków ochrony roślin.

 

Agnieszka KozłowskaAgnieszka Kozłowska
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
24. sierpień 2026 16:02