Tegoroczne plony zbóż wyraźnie niższe
Sezon 2025/2026 przyniósł duże zróżnicowanie wyników. Jak mówi nam rolnik i zarazem producent zbóż Mateusz Cisłak, Właściciel gospodarstwa nasiennego - NASIONA CISŁAK, w jego gospodarstwie średni plon pszenicy wyniósł około 6 t/ha, jęczmienia około 8 t/ha, a pszenżyta około 5,5 t/ha. Dla porównania, w poprzednim roku w niektórych gospodarstwach pszenica dawała nawet 10 t/ha.
- W porównaniu z ubiegłym rokiem plony są praktycznie o połowę niższe. Jeszcze rok temu w niektórych gospodarstwach osiągano nawet 10 ton, czyli naprawdę rekordowe wyniki, a w tym roku jest około 6 ton - mówi Mateusz Cisłak.
W jego gospodarstwie najlepiej poradziły sobie pszenice, które w zależności od odmiany plonowały na poziomie 8–9 t/ha. W innych gospodarstwach wyniki były znacznie bardziej zróżnicowane, od 4–5 do około 7 t/ha. Rzepak wypadł zdecydowanie najsłabiej, z plonami poniżej 2 t/ha.
Wyniki poszczególnych odmian pokazują duże zróżnicowanie
Duże różnice między odmianami widać także w danych zebranych od Karola Kałka, który również zajmuje się sprzedażą i produkcja materiału siewnego w firmie rodzinnej Marian Kałek Agrousługi Kałek Marian Wiktorowo.
Jęczmień Jakubus dał 6,63 t/ha, a Bianca 7,68 t/ha. W pszenicy Elektra osiągnęła 8 t/ha, Alegoria 8,79 t/ha, a KWS Espinum 7,76 t/ha. Bardzo duży wynik odnotowano w przypadku pszenżyta Tributo - 9,25 t/ha. Żyto Avanti dało 5,8 t/ha, pszenica jara Arabella 5,7 t/ha.
Wielkopolskie tegoroczne plony
Robert Szymczak, rolnik który zajmuje się reprodukcją kwalifikowanego materiału siewnego, zwraca uwagę, że w Wielkopolsce tegoroczne plony można określić jako zadowalające, choć wyraźnie odbiegają one od rekordowego poprzedniego sezonu.
- Takie średnie plonowanie, koło 6–7 ton, średnie zbóż. Plony zadowalające, a bardzo niezadowalające po buraku, bo niezależnie od odmiany pszenica po zimie nie przekroczyła 4 ton - relacjonuje.
Na uwagę zasługuje również duże zróżnicowanie wyników poszczególnych odmian. Innverol Nasiona, firma rodzinno-rolnicza, która od lat dostarczamateriał siewny wskazuje, że część jęczmieni poradziła sobie dobrze, podczas gdy inne odmiany wyraźnie straciły w porównaniu z ubiegłym rokiem.
W przypadku jęczmienia Integral osiągnięto wynik poniżej 9,35 t/ha, a Jakubus dał 7,57 t/ha. Gloria, która ucierpiała wskutek wymarznięcia, osiągnęła zaledwie około 3 t/ha. Kosmos plonował na poziomie około 6 t/ha, Tardis 5 t/ha, Midnight 6,5 t/ha, a SU Virtuosa około 7 t/ha. W przypadku pszenżyta Tributo było to około 8 t/ha, a Tadeus 7,4 t/ha. Pszenice, jak relacjonuje, plonowały od około 5,5 do 7,5 t/ha.
Kwalifikat kosztuje więcej, ale zainteresowanie rośnie
Niższe plony mogą oznaczać również mniejszą dostępność materiału siewnego. Mateusz Cisłak zauważa, że zainteresowanie kwalifikowanym materiałem jest obecnie zdecydowanie większe niż przed rokiem.
- W tym roku widzę zdecydowanie większe zainteresowanie niż w ubiegłym. Być może wynika to również z tego, że materiału jest mniej i część rolników obawia się, że może go zabraknąć. Jedna z odmian już się wyprzedała - mówi.
Przypomnijmy, że jesienią 2025 roku mniejsza ilość sprzedanego materiału siewnego wynikała m. in. z trudnych warunków pogodowych, które uniemożliwiły zebranie w terminie roslin okopowych i kukurydzy, a na Żułwach nawet zbóż i rzepaku.
Produkcja materiału siewnego to znacznie większy koszt
Produkcja kwalifikowanego materiału siewnego różni się od zwykłej produkcji ziarna przede wszystkim skalą dodatkowych kosztów i wymagań.
- Bazówki są dużo droższe, a do tego dochodzą koszty kwalifikacji, prób i przeglądów polowych. Trzeba również usuwać rośliny obcych gatunków czy odmian, które pojawiają się na plantacji. Dochodzą także opłaty licencyjne, zaprawianie, workowanie i oczywiście sam surowiec, który również jest znacznie droższy - wylicza Mateusz Cisłak.
Oznacza to, że producent materiału siewnego ponosi koszty, których nie ma przy standardowej produkcji ziarna przeznaczonego na sprzedaż. Konieczna jest większa kontrola plantacji, zachowanie odpowiednich parametrów jakościowych oraz przeprowadzenie całego procesu kwalifikacji.
Własne nasiona czy kwalifikat?
Rosnące ceny materiału siewnego sprawiają, że część rolników deklaruje przygotowywanie do siewu własnych nasion. Nie oznacza to jednak, że popyt na kwalifikat słabnie.
- Wiadomo, że kto będzie chciał siać kwalifikat, ten będzie go kupował. Przygotowanie własnego materiału wymaga przecież czasu i pracy. Wielu rolników z tego rezygnuje i woli kupić sprawdzony, pewny materiał - zauważa Cisłak.
Odmiana ma znaczenie
W gospodarstwie Mateusza Cisłaka od lat sprawdzają się pszenice odmian: Pallas i Banatus. To właśnie na tych odmianach rozpoczęto produkcję materiału siewnego. W tym sezonie dołączyły do nich nowe odmiany: Pontiform i Sanseo.
Szczególnie dobrze oceniany jest Pontiform, odmiana z grupy A, która wyróżniła się zarówno parametrami jakościowymi, jak i zdrowotnością. W tegorocznych warunkach osiągnęła jeden z najlepszych wyników w gospodarstwie.
- Pontiform to bardzo ciekawa odmiana z grupy A, która dobrze sprawdza się pod względem parametrów jakościowych. W tym roku również bardzo dobrze poradziła sobie pod względem zdrowotności i ostatecznie osiągnęła jeden z najlepszych wyników w gospodarstwie - podkreśla producent.
Tegoroczny sezon pokazuje więc, że przy produkcji materiału siewnego nie wystarczy patrzeć wyłącznie na średni plon. Znaczenie ma również dobór odmiany, stanowisko, przebieg pogody oraz możliwość uzyskania odpowiedniej jakości ziarna.
Patrycja Bernat
