Zielona Wyspa kojarzy się ze szczęśliwą krainą mlekiem i wołowiną płynącą. Tymczasem dramatyczny wzrost kosztów produkcji w ostatnich latach, przy niskich cenach i coraz większej presji rynkowej ze strony krajów Mercosur odciska swoje piętno na kondycji irlandzkich hodowców. O problemach i wyzwaniach, z jakimi mierzą się rolnicy rozmawiam z Liamem Coffeyem, przewodniczącym IFA w hrabstwie North Tipperary.
Koszty produkcji rosną szybciej niż przychody
Liam Coffey jest również hodowcą bydła mięsnego i owiec. Jego zdaniem obecne ceny zbóż nie zapewniają irlandzkim gospodarstwom opłacalności.
Pszenica i jęczmień w skupie osiąga 180–200 euro/t, podczas gdy – według rozmówcy – cena powinna wynosić około 250 euro/t, aby pokryć koszty produkcji. Największym obciążeniem są drogie nawozy i paliwo.
W ciągu roku cena paliwa rolniczego wzrosła z około 0,90 euro/l do 1,20–1,23 euro/l. Na stacjach paliwo kosztuje natomiast około 1,80 euro/l.
– Jeśli cena wołowiny wynosi 6,50 euro/kg, a koszty produkcji sięgają 5 euro/kg, marża pozostaje niewielka – podkreśla Coffey.
Dobra cena wołowiny nie gwarantuje zysku
Cena wolców wynosi obecnie około 6,50 euro/kg. Po wcześniejszym spadku ponownie zaczęła rosnąć, ale hodowcy nadal muszą mierzyć się z wysokimi kosztami odchowu zwierząt. Większe gospodarstwa mogą częściowo ograniczać koszt jednostkowy dzięki skali produkcji. Dla mniejszych oznacza to jednak coraz trudniejszą walkę o utrzymanie.
W praktyce sama cena skupu nie wystarczy do oceny opłacalności. Kluczowa jest relacja między przychodem a kosztem wyprodukowania kilograma żywca.
Mercosur zwiększa presję na irlandzki rynek
Około 90% irlandzkiej wołowiny i produktów mlecznych trafia na eksport, głównie do Europy. Jednym z najważniejszych odbiorców pozostaje Wielka Brytania.
Po Brexicie Wielka Brytania zawiera jednak umowy z państwami Ameryki Południowej, które mogą dostarczać wołowinę po niższych cenach. Zdaniem irlandzkich rolników zwiększa to presję na europejski rynek.
IFA krytykuje również różnice w wymaganiach dotyczących identyfikowalności zwierząt, stosowania leków i kontroli produkcji. Organizacja wskazuje, że unijni rolnicy muszą spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy, podczas gdy – według relacji jej przedstawicieli – w części gospodarstw w Brazylii i Argentynie standardy są niższe.
– W Europie jesteśmy cały czas zmuszani do spełniania coraz bardziej rygorystycznych wymagań. Jak mamy się z tym mierzyć, jeśli konkurujemy z produkcją odbywającą się według innych zasad? – pyta Coffey.
Zobacz więcej materiałów z naszego wyjazdu do Irlandii
Susza zagrożeniem dla systemu pastwiskowego
Irlandzcy hodowcy są silnie uzależnieni od produkcji trawy. Tymczasem od końca czerwca i przez cały lipiec nie padało, a temperatury sięgały 30°C.
Susza ograniczyła wzrost traw na pastwiskach i zwiększyła zapotrzebowanie na dodatkową paszę. W niektórych gospodarstwach pojawiła się także konieczność nawadniania upraw, m.in. ziemniaków.
To nietypowa sytuacja dla kraju, w którym roczne opady wynoszą od około 800–900 mm na wschodzie do nawet 1500–1900 mm na zachodzie i południu. Dla gospodarstw opartych na wypasie oznacza to wzrost kosztów. Całoroczne utrzymywanie bydła w oborach byłoby – zdaniem rozmówcy – nieopłacalne.
Brakuje pracowników i następców
Po zniesieniu kwot mlecznych irlandzkie gospodarstwa szybko zwiększały produkcję. Rolnicy kupowali krowy i rozwijali obory, ale nie przewidzieli narastającego problemu z dostępnością pracowników. Dziś trudno znaleźć młodych Irlandczyków chętnych do pracy w gospodarstwach. Część gospodarstw zatrudnia osoby z Nepalu, Argentyny i Brazylii.
Problem dotyczy także następców. Wielu młodych ludzi nie chce przejmować gospodarstw, ponieważ uważa, że z rolnictwa trudno się utrzymać. Średnia powierzchnia gospodarstwa w Irlandii wynosi około 43 ha, ale wiele mniejszych gospodarstw rodzinnych stopniowo znika.
Ich właściciele często podejmują pracę poza rolnictwem, a ziemię dzierżawią większe gospodarstwa, zwłaszcza mleczne.
Rolnicy oczekują stabilnej polityki
Coffey krytykuje również rosnącą biurokrację i liczbę obowiązków administracyjnych. Jego zdaniem irlandzcy rolnicy, podobnie jak producenci w innych państwach UE, zmagają się z przeregulowaniem i papierologią. Duże znaczenie będzie miała przyszła Wspólna Polityka Rolna. W rozmowie pojawia się informacja o możliwym ograniczeniu wsparcia o 24%. Dla gospodarstw zależnych od dopłat byłaby to poważna strata.
Z perspektywy irlandzkich rolników najważniejsze pozostają trzy kwestie: ograniczenie wzrostu kosztów, uczciwe warunki konkurencji oraz utrzymanie dochodów pozwalających rodzinom pozostać na wsi.
Zobacz cały wywiad!
