StoryEditor

Od 3 uli do własnej marki. Tak rozwija się pasieka z Wielkopolski

Jeszcze kilka lat temu była to tylko pasja. Dziś to rozwijający się biznes, nowe produkty i coraz większe zainteresowanie klientów.

01.04.2026., 18:00h
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak powstała "Truskawkowa Pasieka" z Wielkopolski,
  • Jak od kuchni wygląda "praca" pszczelarza,
  • Ile kosztują rzemieślnicze miody,
  • Ile mamy pszczelarzy i rodzin pszczelich w Polsce.

Od hobby do sposobu na życie

– To pomysł męża – śmieje się Patrycja Szarawaga z Dobieżyna w Wielkopolsce, która wspólnie z mężem Łukaszem od siedmiu lat zajmuje się pszczelarstwem.

– Zawsze w życiu muszę mieć odskocznię. Najpierw łowiłem ryby, później jeździłem na motocyklu, teraz mam ule, ale przy tym już na pewno zostanę. Praca przy nich niesamowicie mnie relaksuje po ciężkim dniu pracy – dodaje Łukasz Szarawaga, który na co dzień jest budowlańcem. W jego rodzinie pszczoły były już wcześniej, a to za sprawą dziadka, który hobbystycznie je hodował.

– Jednak, gdy zmarł, miałem zaledwie 18 lat. A to nie jest wiek na hodowlę tych owadów, bo wymagają nie lada cierpliwości – przyznaje.

Z trzech do 75 uli

Dziś Szarawagowie, którzy prowadzą pasiekę wędrowną, mają już 75 rodzin pszczelich, choć zaczynali od trzech. Hodują pszczoły rasy Krainka Alpejka.

– Jeździmy za pożytkiem: rzepakiem, akacją i lipą. Pszczoły przenosimy nocą i to nie mniej jak 5 km w linii prostej, bo wracają w stare miejsce – tłumaczą. Przy 75 ulach jest masa roboty, więc żeby chociaż ograniczyć dźwiganie, postawili na styropianowe konstrukcje.

Obecnie z jednego ula pozyskują ok. 50 kg miodu. Pamiętają jednak pierwsze dwa lata, kiedy nie uraczyli ani kropli tego złotego nektaru. Ich pasja tak naprawdę zaczęła się przeradzać w sposób na biznes dopiero trzy lata temu.

Pomysł, który zmienił wszystko

– Poszłam do ówczesnego garażu, spojrzałam na rozlany w słoiki miód i stwierdziłam, że coś z tym muszę zrobić. Zawsze miałam smykałkę do handlu, więc pomyślałam, że może jak go "ładnie ubiorę", to sprzedam jako produkt gotowy, zamknięty w paczce razem ze świeczkami z wosku pszczelego. I to był strzał w dziesiątkę – opowiada rolniczka. Gdy przyszły opakowania, jeszcze tego samego dnia wstawiła post na prywatnym Facebooku. – W ciągu godziny dostałam 10 pierwszych zamówień – przyznaje z dumą. I poszło. Bez zbędnej zwłoki powstał fanpage Pasieki Truskawkowej, dwa lata później logo, a w zeszłym roku – przydomowy sklep, a także pracownia.

– Teraz rozpoznajemy rynek i jesteśmy na etapie budowy naszej strony internetowej – zapowiadają zapaleni pszczelarze. W ich asortymencie znajdziemy przede wszystkim klasyczne miody. Ich ceny to: 50 zł za 1,2 kg miodu rzepakowego (słoik 0,9 l) oraz 1,1 kg miodu wielokwiatowego i akacjowego (słoik 815 ml), a także 60 zł za 1,1 kg miodu lipowego i spadziowego. Małe słoiki 400 g kosztują 25 zł.

Szarawagowie zwracają uwagę, że przez zmieniający się klimat, coraz trudniej o jednorodny surowiec.

– Pożytki kwitną w jednym czasie, więc rzadko się zdarza, aby miód był w 100% z jednego pyłku – tłumaczy Patrycja Szarawaga. Niemniej na jakość nie ma to żadnego wpływu. A jak rozpoznać dobry miód?

– Po tym, że krystalizuje od dołu słoika w górę. Najpóźniej krystalizuje miód akacjowy, ponieważ ma najwięcej fruktozy. Najwcześniej rzepakowy – trzy dni po miodobraniu – wyjaśnia Łukasz Szarawaga. Dodaje, że w ich regionie dojrzały miód ma poniżej 20% wilgotności, z czego rzepakowy potrafi mieć nawet 14%. I to jego produkują najwięcej. Największym zainteresowaniem cieszy się z kolei miód spadziowy, którego w zeszłym roku pozyskali jedynie 50 kg.

Praca trwa cały rok

Kiedy na termometrach pojawi się 12 stopni, możemy zacząć mówić o starcie sezonu pszczelarskiego, który w ich regionie trwa do połowy lipca.

– 40 dni przed rozpoczęciem nektarowania pobudzamy pszczoły ciastem z pyłkiem, by nabrały sił. Można oczywiście tego nie robić, niemniej trzeba pilnować, czy jest odpowiednia ilość pokarmu w ulu – zaznacza pasjonat tych owadów. Od połowy lipca zaczynają natomiast przygotowania do zimy. Czyli mówiąc w skrócie: do intensywnego karmienia pszczół syropem z cukru, który sami robią.

– Gromadzą tyle zapasów, że aż ule robią się ciężkie – zwraca uwagę rolniczka. Widać, że za ich wiedzą stoi solidne przygotowanie. – Z początku czerpałem wiedzę tylko z Internetu, ale to nie wystarczy żeby prowadzić pasiekę. Warto rozmawiać z pszczelarzami, a już najlepiej zrobić kurs, czy szkołę pszczelarską – mówi Łukasz Szarawaga. Sześć lat temu zrobił technika pszczelarza, a w ślad za nim – trzy lata później to samo zrobiła jego żona.

Hity sprzedaży? Miód z rokitnikiem i propolisem

– Albo robimy coś na 100%, albo wcale – podkreślają. Tak też, odpowiadając na prośby klientów, od ostatniego sezonu w ich ofercie znajdziemy miody z liofilizowanymi owocami i to w aż 18 wariantach smakowych.

– Największe wzięcie ma miód z rokitnikiem. Ale też z aronią, żurawiną i maliną – wylicza Patrycja Szarawaga. 400-gramowy słoik takiego miodu kosztuje 35 zł. Sporym zainteresowaniem cieszy się też miód z propolisem, z którego powstaje dodatkowo maść propolisowa, która ku uciesze pomogła już niejednej osobie.

– Klienci wracają, a to dla nas największa nagroda – mówi z radością w oczach pani Patrycja.

Ile mamy pszczelarzy i rodzin pszczelich w Polsce?

Dane z raportu "Stan pszczelarstwa w Polsce w 2025 roku" przygotowanego przez Instytut Ogrodnictwa – PIB pokazują, że w 2025 roku liczba pszczelarzy spadła do 96,6 tys., podczas gdy rok wcześniej było ich ok. 99 tys. Z kolei podmiotów, wg danych GIW, zajmujących się konfekcjonowaniem miodu w ramach rolniczego handlu detalicznego bądź sprzedaży bezpośredniej było blisko 28 tys.

Jeśli chodzi natomiast o rodziny pszczele, bazując na rejestrach Inspekcji Weterynaryjnej, w kraju liczymy ich w sumie 2,4 mln. Największa koncentracja pasiek w Polsce występuje w makroregionie wschodnim, gdzie znajduje się ponad 24% wszystkich rodzin pszczelich. Kolejne miejsca zajmują region północny oraz północno-zachodni. Najmniej uli odnotowano z kolei w obszarze obejmującym województwo mazowieckie.

Liczba uli przypadająca na kilometr kwadratowy, to średnio 7,7 pni. Niemniej regionalnie różni się to znacząco. Najwyższe zagęszczenie pszczół występuje na południu kraju (12,5 pni/km²), a najniższe ponownie w regionie mazowieckim – zaledwie 4,9 pni/km².

Tymczasem średnia wielkość pasieki w Polsce to ok. 25 uli, jednak aż 64% pszczelarzy prowadzi niewielkie gospodarstwa liczące do 20 pni. Około jedna trzecia posiada od 21 do 80 rodzin pszczelich, natomiast największe, towarowe pasieki (powyżej 80 pni) stanowią zaledwie 2,3% wszystkich gospodarstw. Mimo niewielkiego udziału utrzymują one znaczącą część rodzin pszczelich w kraju, a mianowicie ponad 360 tys.

Dominika Mulak
Autor Artykułu:Dominika Mulak Dziennikarka portalu topagrar.pl
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
01. kwiecień 2026 18:02