StoryEditor

Protest rolników w Bydgoszczy: Dlaczego policja użyła siły i gazu pieprzowego?

W Sejmie z użycia gazu pieprzowego na protestujących rolników w Bydgoszczy tłumaczyło się ministerstwo spraw wewnętrznych. Dlaczego go użyli i z jakim skutkiem?
23.02.2024., 10:10h

Z pytaniami do rządu w sprawie okoliczności protestu rolników pod budynkiem Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy zwrócili się w Sejmie posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Wobec protestujących rolników użyto gazu pieprzowego. Zdaniem polityków opozycji ucierpiała także dziennikarka relacjonująca protest.

- Należy zauważyć, że o planowanym i zgłoszonym oficjalnie ogólnopolskim proteście także w Bydgoszczy rolnicy informowali wojewodę z wyprzedzeniem. Pomimo to wojewody kujawsko-pomorskiego nie było na miejscu, a zastępujący go wicewojewoda, zamiast podjąć dialog z rolnikami, jedynie zaognił protest – mówiła posłanka Joanna Borowiak.

Zobacz także: Protest rolników w Zosinie (23.02.2024). Co się dzieje na granicy? (RELACJA)

- Czy to koszmarne wydarzenie, które miało miejsce przed kujawsko-pomorskim urzędem wojewódzkim jest zapowiedzią kontynuacji przez państwa opresyjnych działań rządu wobec protestujących rolników, bo przecież te protesty zapowiadane są na terenie całej Polski – pytał poseł Zbigniew Hoffmann z PiS.

Czesław Mroczek tłumaczy się z miotacza gazu pieprzowego

Z przekazanej posłom informacji przez ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji wynika, że organizatorzy protestu z 9 lutego 2024 r. w Bydgoszczy, zgłosili udział 500 osób i 400 pojazdów. Do protestujących przed budynkiem wyszedł wicewojewoda kujawsko-pomorski i zaprosił delegację protestujących na rozmowę do urzędu.

- Niestety protestujący uznali, że nie wyślą tam delegacji, a zdecydowana większość osób zgromadzonych przed budynkiem chciała po prostu do budynku wtargnąć. Wtedy policja zareagowała, bo to w sposób oczywisty naruszało zasady tego zgromadzenia publicznego. I najpierw zastosowano środek przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego wstrzymania tych osób. Kiedy to nie dało rezultatu, zastosowano kolejny środek przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego miotacza gazu pieprzowego – tłumaczył w Sejmie Czesław Mroczek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

Zdaniem MSWiA zastosowanie środków przymusu bezpośredniego doprowadziło do wyłonienia delegacji..

Zdaniem MSWiA zastosowanie środków przymusu bezpośredniego doprowadziło do tego, że zgromadzeni protestujący wyłonili delegację 12-osobową i rozmowy się odbyły. Wicewojewoda kujawsko-pomorski przeprowadził rozmowy z protestującymi i o godz. 14 organizator rozwiązał zgromadzenie publiczne. Policja wezwała także karetkę tak by udzielić pomocy ewentualnym poszkodowanym, ale nikt ze zgromadzonych nie skorzystał z pomocy medycznej.

- Wicewojewoda kujawsko-pomorski podziękował zgromadzonym już po rozwiązaniu tego zgromadzenia, podziękował protestującym i zgromadzonym za rozmowę i poprosił o spokojne rozejście się, co się stało. W związku z tym użycie tego środka przymusu bezpośredniego doprowadziło do tego, że cel, jakim była rozmowa protestujących z przedstawicielem władzy, zrealizowano. Obie strony były z tych rozmów zadowolone. Nikt nie ucierpiał w wyniku zastosowania tego środka przymusu bezpośredniego wbrew temu, co państwo mówicie – zwracał się do posłów PiS wiceminister Cz. Mroczek.

WK

Fot: Tomasz Ślęzak 

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. kwiecień 2024 17:35