Zainteresowanie produktami od lokalnych gospodarstw wyraźnie rośnie. Konsumenci częściej poszukują żywności z krótszym łańcuchem dostaw, kupowanej bezpośrednio od rolnika albo za pośrednictwem miejsc, które świadomie budują ofertę opartą na współpracy z okolicznymi producentami.
Takie inicjatywy rozwijają się zarówno w mniejszych miejscowościach, jak i w dużych miastach. W Poznaniu przykładem są TARG. oraz Zielony Bazar Cegielski, gdzie można kupić żywność od rolników i lokalnych wytwórców. Pojawiają się również niewielkie sklepy koncepcyjne. Ich właściciele samodzielnie wyszukują gospodarstwa, nawiązują z nimi kontakt i wprowadzają ich produkty do swojej oferty.
Gdzie rolnicy mogą sprzedawać bez opłat?
W gminie Kleczew (woj. wielkopolskie) rolnicy mogą bezpłatnie korzystać z dwóch przestrzeni handlowych. W piątki sprzedaż odbywa się na targowicy w Kleczewie, natomiast w soboty w Budzisławiu Kościelnym.
W nagraniu poświęconym inicjatywie burmistrz gminy Kleczew Mariusz Musiałowski zwrócił uwagę, że bliskość gospodarstw nie zawsze oznacza, że ich produkty łatwo trafiają do okolicznych klientów.
– Mamy gospodarstwa, mamy rolników, często kilka ulic dalej. Mamy doskonałe produkty, tylko że po drodze stworzyliśmy system, w którym lokalny producent przegrywa z masową produkcją, dystrybucją i pośrednikami – mówił burmistrz.
Rolnik zarabia mniej, mieszkaniec płaci więcej?
Zdaniem Mariusza Musiałowskiego długi łańcuch dostaw wpływa zarówno na sytuację producentów, jak i ceny płacone przez konsumentów.
– Dziś wygląda to tak: rolnik zarabia mniej, mieszkańcy płacą więcej. A jedzenie musi być tak przetworzone, zakonserwowane i ulepszone, żeby mogło wytrzymać podróż przez pół Europy – argumentował.
Burmistrz podkreślał również, że szczególnie na terenach rolniczych mieszkańcy powinni mieć możliwość łatwiejszego dotarcia do żywności wytwarzanej w najbliższej okolicy.
– Czy to naprawdę normalne, że mieszkańcy terenów rolniczych kupują żywność z drugiego końca Europy zamiast od człowieka, którego mogą spotkać następnego dnia na ulicy? – pytał w nagraniu.
Przeczytaj również: Nie na skup i nie przez pośrednika. Ci rolnicy inaczej sprzedają własne plony
Bezpłatne targowiska mają stworzyć producentom dodatkowy kanał sprzedaży bezpośredniej bez konieczności ponoszenia kosztów za stanowisko handlowe. Dla mieszkańców to natomiast możliwość poznania rolnika i kupienia oferowanych przez niego produktów na miejscu.
– Pytanie brzmi, czy dalej chcemy budować świat, w którym wszystko przyjeżdża do nas z daleka, czy taki, w którym wartość powstaje tutaj, lokalnie, między nami – podsumował Mariusz Musiałowski.
Oprac. Maria Khamiuk
