Przymrozki, wysokie koszty produkcji i niepewność przed żniwami nie wszystkim rolnikom pokrzyżowały plany. Rolnik z woj. warmińsko-mazurskiego ocenia, że jego rzepak prezentuje się bardzo dobrze i liczy na plon przekraczający 4 t/ha. Jak sam podkreśla, kluczowe okazały się termin siewu, odpowiedni płodozmian oraz konsekwentna realizacja programu nawożenia i ochrony.
Rzepak wygląda bardzo dobrze. „Czwórka będzie z przodu”
Rolnik prowadzi 28-hektarowe gospodarstwo nastawione wyłącznie na produkcję roślinną. Uprawia m.in. rzepak ozimy, pszenicę ozimą, jęczmień jary oraz groch. Na 6 ha znajduje się rzepak, który mimo trudnego sezonu zapowiada się bardzo obiecująco.
- Na dzień dzisiejszy wygląda bardzo dobrze. Termin siewu na pewno tu dużą rolę odegrał. No i też stanowisko, bo u mnie zawsze rzepak jest po grochu - mówi rolnik. Choć ostateczny wynik zweryfikują dopiero żniwa, rolnik nie ukrywa optymizmu. - Liczę, że czwórka będzie z przodu - dodaje i jak zaznacza, na dobry stan plantacji wpłynęło również bardzo wczesne nawożenie azotowe.
- 1 marca już była podana jedna i druga dawka azotu. Jeszcze ta woda była chyba na tyle, żeby rośliny zdążyły pobrać ten azot - tlumaczy.
Dwa zabiegi fungicydowe i bor
W ochronie rzepaku rolnik stawia na sprawdzony program składający się z dwóch zabiegów fungicydowych. Pierwszy wykonuje w fazie wydłużania pędu jako zabieg regulacyjno-fungicydowy, natomiast drugi przypada na okres opadania płatków. - Ja wykonuję dwa zabiegi. Pierwszy regulacyjno-grzybowy, a drugi był zrobiony normalnie na opadanie płatka i więcej zabiegów nie wykonuję - mówi. Dodatkowo stosuje dokarmianie borem. - Bor był podany przy pierwszym zabiegu regulacyjnym i w terminie jesiennym też przy regulacji - wyjaśnia.
Zobacz także: Buraki wróciły do gospodarstwa po 20 latach. „Ciężki sezon trafił mi się na start”
Groch to podstawa płodozmianu
W gospodarstwie równie ważną rolę odgrywa groch, którego powierzchnia również wynosi około 6 ha. Rolnik prowadzi trzyletni płodozmian oparty na grochu, rzepaku i pszenicy ozimej. Jak podkreśla, przy braku produkcji zwierzęcej rośliny bobowate są niezbędnym elementem technologii.
- Nie mam zwierząt, nie mam gnojowicy, czyli tutaj nie wyobrażam sobie teraz bez grochu uprawy - wyjaśnia rolnik. Jego zdaniem groch pozostaje jedną z najbardziej opłacalnych upraw. - W dzisiejszych cenach zbóż chyba jedna z najbardziej opłacalnych upraw to groch - dodaje.
Sukces zaczyna się od terminu siewu
Rolnik zwraca uwagę, że w przypadku grochu ogromne znaczenie ma bardzo wczesny termin siewu oraz odpowiednie odchwaszczanie. - Termin siewu jest bardzo wcześnie. To jest pierwsza rzecz - mówi i jednocześnie podkreśla, że z własnych doświadczeń zrezygnował z wałowania plantacji.
- Praktyka pokazała, że nie wolno wałować na wiosnę. System korzeniowy potrzebuje bardzo dużo tlenu. Za najważniejszy element technologii uważa skuteczny zabieg herbicydowy. - Najważniejsze w roślinach bobowatych to jest wykonanie dobrego zabiegu herbicydowego, żeby było czysto.
Nie oszczędza na nawożeniu
Mimo wysokich kosztów środków produkcji rolnik nie ogranicza nawożenia. Jego zdaniem pozorne oszczędności mogą odbić się na plonie. - Nawożenie zwiększa nam plon i ja po prostu nie odchodzę od tego. Tyle, co ma być, to jest podane zawsze Dodaje również, że nie planuje zakupów nawozów z dużym wyprzedzeniem. - Ja po prostu biorę na bieżąco.
Płodozmian pomaga ograniczać chwasty
Rolnik przyznaje, że na jego polach nie występują większe problemy z chabrem czy makiem, które w tym sezonie pojawiają się na wielu plantacjach. Za jeden z głównych powodów uważa odpowiednio prowadzony płodozmian oraz zmianę substancji aktywnych. - Myślę, że tu kwestią jest ten płodozmian bardzo duży. Substancje chemiczne co roku się zmieniają na danym kawałku - tłumaczy. Dużą wagę gospodarz przykłada również do odpowiedniego terminu wykonywania zabiegów.
- Bardzo dużo monitoruję zabiegi i staram się wykonywać je w terminach optymalnych. Obserwuję warunki środowiskowe - wyjaśnia.
Termin siewu ważniejszy niż wszystko
Rolnik zrezygnował w tym roku z uprawy kukurydzy na ziarno. Powodem była zarówno praca zawodowa poza gospodarstwem, jak i chęć utrzymania optymalnych terminów siewu zbóż ozimych.
„Ja zawsze jestem tego zdania, że termin siewu to jest podstawa w uprawie i po prostu tak sobie planuję, żeby terminy siewu były dotrzymane.”
