Około 100 krów i 10 tys. l mleka od krowy
W gospodarstwie Mirosława Wyszyńskiego w Nowych Warelach w województwie podlaskim, w powiecie wysokomazowieckim, w gminie Szepietowo utrzymywanych jest około 100 krów dojnych, a średnia wydajność wynosi około 10,5 tys. litrów mleka od sztuki rocznie.
– Nie idziemy maksymalnie w kierunku wydajności, tylko staramy się podchodzić do tematu ekonomicznie, tak żeby to nam przynosiło dochód – podkreśla Mirosław Wyszyński.
Jak zaznacza rolnik, wynik ten odpowiada rzeczywistej ilości mleka sprzedawanego do mleczarni, a nie tylko danym z oceny użytkowości.
Własne pasze podstawą żywienia
Podstawą żywienia krów jest TMR przygotowywany z surowców pochodzących z własnych pól. W dawce znajdują się m.in. lucerna, mieszanka gorzowska, trawy, kiszonka z kukurydzy, śruty, CCM oraz dodatki mineralno-witaminowe.
– TMR jest obliczony na 28–30 litrów dla każdej krowy – mówi Wyszyński. – Te wyżej wydajne sztuki otrzymują jeszcze paszę treściwą z wózka, który podaje ją sześć razy na dobę.
Gospodarstwo uprawia około 350 ha, z czego 30–35% powierzchni przeznaczane jest na pasze dla bydła.
Rotacja w stadzie wciąż jest spora
Jednym z wyzwań pozostaje długość użytkowania krów. Jak przyznaje rolnik, średnio jest to od dwóch z hakiem do maksymalnie trzech laktacji.
– Tutaj trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć, bo dużo zależy od statusu zdrowotnego. Generalnie jest dość duża rotacja, jeżeli chodzi o bydło – ocenia.
Pszenica i kukurydza ważne w strukturze gospodarstwa
Największą powierzchnię wśród upraw towarowych zajmuje pszenica – ponad 100 ha. W gospodarstwie liczy się zarówno plon, jak i jakość ziarna.
– Staramy się je maksymalnie odżywiać, oczywiście w granicach rozsądku, bo do pewnego stopnia ma to sens ekonomiczny – zaznacza Wyszyński.
Na ocenianym polu rolnik szacował plon pszenicy na 8–8,5 t/ha. Ważnym elementem gospodarstwa pozostaje także kukurydza, uprawiana zarówno na kiszonkę, jak i na ziarno.
Nawozy naturalne i mikrobiologia
Wyszyński od kilku lat opiera nawożenie głównie na gnojowicy i pofermencie z biogazowni, ograniczając stosowanie nawozów wieloskładnikowych.
– Staramy się stosować około 30 m³ na każdy hektar. Myślę, że to jest optymalna ilość – mówi.
Rolnik zwraca też uwagę na znaczenie mikrobiologii i stosowania preparatów mikrobiologicznych.
– Im dłużej to stosujemy, tym bardziej te efekty widzimy. Szczególnie w trudnych warunkach rośliny zupełnie inaczej sobie radzą – podsumowuje.
Przyszłość zależy od młodego pokolenia
Choć obecna obora jest uwięziowa i nie w pełni odpowiada oczekiwaniom gospodarza, plany rozwoju są uzależnione od następcy.
– Jest młody następca, z którego jestem bardzo zadowolony i dumny. Dobrze, że jest szansa, że nasza praca nie pójdzie na marne – mówi Mirosław Wyszyński.
