Erling Haaland znów jest na ustach kibiców. Norwegia po wyeliminowaniu Brazylii po raz pierwszy w historii zagra w ćwierćfinale mistrzostw świata. Napastnik Manchesteru City miał w tym duży udział: strzelił dwa gole w meczu z Canarinhos i poprowadził swoją reprezentację do zwycięstwa 2:1.
W sobotę 11 lipca Norwegowie zmierzą się z Anglią o awans do strefy medalowej mundialu. Dla kibiców to historia o piłce, ambicji i dobrej formie Norwegów. Dla rolników może być w niej jednak jeszcze jeden ciekawy wątek: Haaland już wcześniej mówił, że po zakończeniu kariery chciałby mieć własne gospodarstwo.
Haaland chce mieć małą farmę w Bryne
Brzmi jak internetowa ciekawostka? Tym razem źródło jest konkretne. W rozmowie z ESPN z 2022 roku Haaland opowiadał, że bycie na gospodarstwie, jazda traktorem czy karmienie krów pomagają mu „wyłączyć piłkarską głowę”. Podkreślał, że zawodowy futbol oznacza ogromną presję, dlatego możliwość oderwania się od piłki ma dla niego duże znaczenie.Zapytany wprost, czy ma własne krowy, odpowiedział, że nie. Dodał jednak, że „na pewno” będzie je miał w przyszłości. Chwilę później doprecyzował, że po zakończeniu kariery wyobraża sobie małe gospodarstwo w Bryne.
Z boiska na farmę? Ten wątek nie wziął się znikąd
Choć Haaland urodził się w Leeds, dorastał w Bryne w Norwegii. To miejscowość silnie związana z rolnictwem i lokalnymi gospodarstwami. Sam piłkarz w wywiadach wraca do niej jako do miejsca, z którego wyrósł. W rozmowie z ESPN mówił o sobie jako o „spokojnym gościu z Bryne”. I choć dziś należy do najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata, poza boiskiem chętnie pokazuje prostsze skojarzenia: mleko, mięso, zwierzęta, traktor i rodzinne strony.
Mleko jako „superżywność” i wizyta na farmie
Rolniczy wątek Haalanda nie kończy się na planach emerytalnych. Farmers Guardian przypominał, że Norweg odwiedził Greenoaks Farm w Cheshire, gdzie mówił o znaczeniu mleka w swojej diecie. W opublikowanym na YouTube vlogu pokazywał swoje śniadanie i nazwał mleko „superżywnością”.
Podczas wizyty na farmie Haaland miał zatrzymać się po mleko w drodze na trening Manchesteru City. Interesował się też ofertą wołowiny, a po zakupie steków zwracał uwagę na jakość oraz na to, że zwierzęta są dobrze utrzymywane.Dla branży rolniczej to ciekawy przykład sytuacji, w której mleko, wołowina i praca gospodarstwa trafiają do masowego obiegu nie przez kryzys czy spór polityczny, ale przez sport i popkulturę.
Rolnictwo jako odpoczynek od presji
W wywiadzie dla ESPN Haaland mówił wprost, że odpoczynek jest mu potrzebny, żeby się nie wypalić. Wymienił wtedy farmę, traktor i karmienie krów jako przykłady zajęć, które pozwalają mu oderwać się od futbolu.
To ciekawy obraz, zwłaszcza dla rolników, którzy dobrze wiedzą, że praca przy zwierzętach nie jest sielanką z obrazka. Gospodarstwo oznacza codzienne obowiązki, odpowiedzialność, koszty, pogodę, zdrowie stada i rynek, który nie zawsze wynagradza wysiłek producenta. Dla Haalanda ten świat kojarzy się jednak z czymś prawdziwym, spokojniejszym i bardziej zakorzenionym niż stadionowa presja.
Warto przypomnieć, że to nie jedyna gwiazda sportu, która myśli o rolnictwie:
Na razie emerytura Haalanda to odległa przyszłość. Ma 25 lat, gra w Manchesterze City i prowadzi Norwegię przez historyczny mundial. Po dwóch golach przeciwko Brazylii jego reprezentacja stoi przed kolejną szansą: w sobotę zagra z Anglią o półfinał mistrzostw świata. A kiedyś? Być może zamiast kolejnego stadionu i konferencji prasowych wybierze Bryne, niewielkie gospodarstwo i zwierzęta.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. ESPN, Farmers Guardian
