Mimo stabilnych prognoz zbiorów i lokalnych przymrozków, rynek zmaga się z wyczerpującymi się zapasami na Ukrainie, przenosząc ciężar importu na dostawy z Kanady i Australii. W tym czasie notowania na giełdzie MATIF spadają poniżej 500 €/t, obniżając ceny w krajowych skupach.
Prognozy plonów tonują nastroje
Według JRC MARS Bulletin uprawy ozime w całej Europie stopniowo wznawiają wegetację w sprzyjających warunkach, wspieranych przez odpowiednią wilgotność gleby i łagodne temperatury późnej zimy w wielu regionach. Jednak nadmierne opady deszczu w południowo-zachodniej Europie i niektórych częściach Europy Wschodniej w lutym spowodowały tymczasowe podtopienia i lokalne powodzie, choć ich wpływ na uprawy rolne pozostaje jak dotąd ograniczony. Pojawiające się niedobory opadów w północno-wschodniej Europie wymagają monitorowania, ponieważ zapotrzebowanie upraw na wodę wkrótce wzrośnie.
Zimowe hartowanie było generalnie wystarczające, ale silne przymrozki w lutym, szczególnie na obszarach o ograniczonej pokrywie śnieżnej, mogły spowodować lokalne szkody w niektórych częściach Polski, Ukrainy i krajów bałtyckich.
Dzięki satelitarnemu monitoringowi plony rzepaku do zbiory 2026 r. KE w JRC MARS Bulletin ocenia średnio na 3,22 t/ha, co jest wynikiem słabszym o 3% od roku ubiegłego, ale o 1% lepszym od średniej z ostatnich 5 lat. Problemy będą we Francji, której rzepak ma plonować średnio na poziomie 3,36, co oznacza spadek o 8% w stosunku rocznym, jednak wynik bliski średniej z ostatniego wielolecia.
Lepsza sytuacja jest w Niemczech, gdzie plony wynosząc 3,68 t/h średnio będą stabilne (+ 1 % r/r, i +2% w stosunku do średniej z pięciu lat). Zagrożenia KE nie widzi także dla plonów w Polsce, gdzie średni plon będzie praktycznie taki sam jak w roku ubiegłym. 3,29 t/h to tylko o 1 % mniej niż wynosi krajowa średnia plonowania z ostatnich pięciu lat.
Niestety nie tak dobrze już będzie w Rumunii, gdzie plony rzepaku rok/roku spadną aż o 13% i wyniosą 2,76 t/h (- 2% do wielolecia). A przecież to rzepak z Rumunii często zasilał nasz rynek zwłaszcza na starcie sezonu, więc prognozy przyszłych plonów, jak na razie tonują nastroje.
W imporcie jedyna nadzieja w zmianie głównego dostawcy
Import rzepaku do UE nadal jest o 1/3 mniejszy niż w poprzednim sezonie, i choć odniesienie do roku gospodarczego, w którym celem by zakup prawie 8 mln t mógłby prowadzić do błędnych wniosków, to do sezonu 2023/24, gdzie cel importowy wynosząc 5,5 mln t był bardzo podobny jak obecnie też brakuje nam 900 tys. t.
Do końca sezonu 2025/26 rzepaku musi jeszcze przypłynąć 2,5 mln t. Jedyna nadzieja w zmieniającej się strukturze unijnego importu rzepaku. Ukraina tradycyjnie największy eksporter rzepaku do UE dostarczyła 1,35 tys. t i z 40% całości importu zaczyna tracić udziały w unijnym rynku rzepaku, a i surowiec na eksport się tam praktycznie skończył.
Coraz bliżej Ukrainy przesuwa się Australia (25%) i to z tym krajem, który dotychczas do Unii sprzedał 840 tys. t rzepaku związane są nadzieje na brakujące ilości. To właśnie z Australii największe ilości rzepaku przypływają w końcówce sezonu, a przed rokiem dostawy z tego odległego kontynentu już o tej porze były o 1 mln t większe.
Portfel trzech największych dostawców uzupełnia Kanada, która przysyłając dotąd niemal tyle samo, co przed rokiem, ze względu ma mniejsza ilość łączną wszystkich dostaw zwiększyła swoje udziały do 15,5%. A przecież zbiory rzepaku w Kanadzie podskoczyły w tym sezonie o 3,mln t, do 22 mln t, ma więc Kraj Klonowego Liścia czym handlować.
Zrównoważona podaż i popyt
W podsumowaniu 38 tygodni dotyczącym rynku oleistych opublikowanym przez Oilworld czytamy, że unijny kompleks rzepakowy charakteryzuje się najwyższym stopniem samowystarczalności: UE importuje surowce (nasiona rzepaku), ale jest praktycznie niezależna od importu gotowego oleju.
Europejska giełda MATIF skacząc mocno w ślad za ropą naftową ma chyba jednak inne zdanie, bo jeśli mówimy o potrzebnym imporcie, to mówimy o dalekomorski frachcie, a tam ceny rosną i dostępność statków się ogranicza.
MATIF na notowaniach rzepaku w tym tygodniu pokazuje jednak spore spadki, co może przetwórcom pomóc w zaoszczędzeniu na kosztach surowca i zbuforowaniu wzrostów cen transportu. Notowania rzepaku na maj pilnują okolic 500 €/t, w środę nawet na chwilę pojawiła się już w giełdowych tabelach cena 495 €/t. Dopiero w czwartek i to na koniec sesji (26.03.26 r.) kursy znowu odbiły i rzepak na maj jest wyceniany na 502,75 €/t, a rzepak na nowy sezon giełda wycenia o 7,25 euro taniej.
W kraju też taniej
Te wahania notowań powodują spadek cen rzepaku w kraju, bowiem do zmieniającego efektu giełdy dokłada się także wahająca się złotówka, której kursy nawet w ciągu dnia skaczą od 4,26–4,28 zł/€.
Krajowe firmy handlowe jednak potraciły animusz i ceny nieco obniżyły. Średnia spadła o 14 zł i wynosi równe 2100 zł/t, a oferty zawierają się pomiędzy 1950–2160 zł/t. Przetwórcy natomiast ceny obniżyli o 10–50 zł/t, tam gdzie ceny się nie zmieniły przesuwa się zwykle termin dostaw.
Ceny rzepaku w zakładach tłuszczowych:
- Bunge Kruszwica – 2240 zł/t (PL bd) i 2175 zł/t (D) (kwiecień)
Brzeg – 2220 zł /t (PL bd) i 2130 zł/t (D) (kwiecień)
- ADM Szamotuły – 2230 zł/t (PL bd) i 2180 zł/t (D) (czerwiec)
Czernin – 2225 zł/t (PL bd) i 2175 zł/t (D) (maj)
- Komagra Tychy – 2200 zł/t (PL bd) i 2050 zł/t (D) (marzec)
Kosów Lacki – 2150 zł/t (PL bd) i 2000 zł/t (D) (marzec)
- Best Oil Lasocice – 2130 zł/t (PL bd) (marzec)
- Agrolok Osiek – 2230 zł/t (PL bd) i 2160 zł/t (D) (marzec)
- Viterra Polska Bodaczów (LDC) – 2210 zł/t (PL bd) i 2125 zł/t (D) (kwiecień)
- Bielmar – 2230 zł/t (PL) i 2140 zł/t (D) (kwiecień)
Uwaga!
Publikowane powyżej ceny należy traktować jako aktualne 26.03.26 r. na godz. 14.
Juliusz Urban
