Reagując na doniesienia z Morza Czarnego pszenica na giełdzie wciąż idzie do góry. W kraju odwlekająca się akcja żniwna jeszcze ten efekt potęguje i mamy kolejne podwyżki w skupach.
Notowania pszenicy skaczą, bo wstrzymywane są załadunki w portach
Rosja na godziny nocne, ze względu na niedawne ataki dronów przeprowadzone przez Ukrainę wstrzymała załadunki zbóż w czarnomorskim porcie Noworosyjsk, który jest głównym portem eksportowym w tym regionie. Z powodu obustronnych ograniczeń eksportowych na Morzu Czarnym pszenica na MATIF drożeje do wartości z końcówki sezonu 2022/23, mamy więc do czynienia z powrotem kursów niemal z przed 3 lat.
Pogoda też namieszała
Pogoda też w zbożach sporo namieszała, wiosną zboża nie miały szans mocniej się rozkrzewić, a w końcowej fazie rozwoju, która odpowiada za napełnianie ziarna zostały dotknięte ekstremalnymi upałami, które często wręcz ugotowały ziarniaki. Do kompletu nieszczęść teraz mamy deszcze, które odwlekając zbiór powodują zagrożenie porastaniem i wypłukiwaniem parametrów. Obydwa te czynniki powodują, że pszenica na giełdzie i na polskim rynku mocno drożeje. Są to jednak wzrosty zbudowane na kruchych podstawach rynek, zmiana uwarunkowań może bardzo szybko przynieść niemiłe niespodzianki.
Wzrosty notowań pszenicy i cen
Pszenica na paryskiej giełdzie MATIF znowu podskoczyła, po środowym skoku kursów o 9,50 €/t, w czwartek (21.07.26 r.) notowania na wrzesień wyceniane są na 243 €/t, co oznacza o 13,5 euro więcej w ciągu ostatniego tygodnia.
W krajowych skupach, pomimo, że żniwa w całym kraju już na starcie zostały powstrzymane, to jednak krótkie okienka pogodowe w niektórych regionach powodują jakieś niewielkie dostawy. Pszenica konsumpcyjna w ciągu zaledwie dwóch ostatnich dni od wtorku do czwartku (a właśnie w czwartek 23 lipca nagrywamy ten podcast) podrożała aż o 18 zł, do średniej wynoszącej teraz 829 zł/t pszenicy o zawartości 12,5% białka. Warto pokazać, też że od połowy lipca wykres pszenicy pokazuje niemal pionowy wzrost, bo w tym czasie to zboże podrożało o 55 zł i pojawiły się ceny dochodzące do 900 zł/t. W całym kraju widełki cen są mocno rozwarte mamy bowiem 750, ale i 900 zł/t.
Także pszenica paszowa w ostatnie dwa dni podskoczyła o 18 zł, ale od połowy lipca o 29 zł. Średnia cena dla paszówki wynosi dziś 775 zł, a skupy proponują 700–840 zł/t.
Pozostałe zboża także do góry, ale słabiej
Pozostałe zboża drożeją już znacznie słabiej. Jęczmień od wtorku podrożał o 5 zł, a od połowy lipca o 20 zł, oferty krajowe mieszczą się w zakresie 580–750 zł/t.
Podobnie zachowuje się pszenżyto, które również w bardzo krótkim czasie zyskało 5 zł, natomiast w dwa tygodnie tylko 8 zł. Pszenżyto jest skupowane po 600–710 zł/t, a średnie cena wynosząca 658 zł/t wciąż jest wyższa od jęczmienia.
Nawet żyto poszło lekko do góry, dwa ostatnie dni przyniosły wzrost o 3 zł, a od połowy lipca mamy progres cen o 13 zł, do średniej 591 zł/t. Aktualny zakres proponowanych w skupach cen żyta to 520–680 zł/t.
Także owies ruszył delikatnie do góry w ciągu ostatnich dwóch dni zyskując 9 zł do średniej 509 zł/t. delikatnie bo początkowo owies taniał, dlatego od połowy lipca mamy wzrost zaledwie o 3 zł, a skupy dziś za owies oferują 460–580 zł/t.
W aspekcie nadchodzącej podaży głównych zbóż mogliśmy obawiać się o ceny kukurydzy, i rzeczywiście nie idzie ona tak mocno do góry jak pszenica i średnie ceny tych zbóż się zbliżają. Jednak kukurydza jest również drożejącym zbożem, w dwa dni ceny skoczyły średnio o 4 zł, a od połowy lipca kukurydza zyskała złotych 12. Średnia cena w kraju to dziś 831 zł/t, przy zakresie ofert 790–880 zł/t.
Informacje ze skupów o plonach i parametrach
W większości krajowych skupów trwa jeszcze oczekiwanie na większy żniwny ruch, ale niektórzy skupujący mają szczęście do większych partii zjeżdżającego do nich towaru.
Na wschodzie już się zaczęło. Skupujący ze wschodniej części naszego kraju informują, że trochę już tegorocznego zboża zaczęło do nich przyjeżdżać. – Pszenica zaczęła już przyjeżdżać i ma nawet całkiem ładne parametry, pojawiają się gluteny powyżej 30, a i liczba opadania dochodziła nawet do 400 sek., niestety po kolejnych deszczach ruch się zatrzymał – mówi przedstawiciel firmy przetwórczej z Lubelszczyzny.
Ten deszcz w rozmowach ze skupami pojawia się bardzo często i staje się powodem praktycznego zahamowania zbiorów na cały ten tydzień. – U nas ciągle pada, ten tydzień trzeba spisać na starty. Może pod koniec weekendu uda się wjechać w pola – słyszymy od skupującego z Kujaw.
Jednak wcześniej w tym regionie rolnicy trochę już zboża nakosili. – Teraz po deszczach nic się nie dziej, ale już wcześniej udało się kupić całkiem fajne ilości. Mogę na tej podstawie powiedzieć, że słabsze pola dają u nas plony pszenicy ok. 4,5 t ale ziarno ma 14–15% białka i gęstość ok 78 kg/hl. Lepsze stanowiska dają korzystniejsze plony, ale za to gęstość spada tam na 72–73 kg/hl – mówi skupujący z okolic Inowrocławia, zastrzegając że na prawdziwą ocenę przyjdzie jeszcze czas.
Dolny Śląsk i południowa Wielkopolska też skosiły trochę przed deszczami i z uzyskanych na tej podstawie informacji wiemy, że pszenica na lepszych ziemiach sypnęła ok. 8 t/ha przy białku 13,5%, gęstości 76–77 kg/hl i liczbie opadania 360 sek.
– Przy ofertach 900 zł za pszenicę odebraną z domu nie byłoby tak źle, gdyby wszystkie pola dały taki efekt. Niestety są też całkiem dobrzy rolnicy, którzy zbierają u nas 5 t/ha – informuje skupujący z południowej Wielkopolski.
Od handlowców dowiadujemy się, że ważnym czynnikiem ograniczającym podwyżki w niektórych firmach są pozawierane wcześniej kontrakty, które mają podpisane ceny poniżej dzisiaj funkcjonujących na rynku. A przecież te kontrakty trzeba już realizować. Ze strony podażowej sprzedaż jest hamowana przez regularnie podnoszone ceny. – Zboże czeka w polu, a co dzień drożeje o 10-30 zł, to po co sprzedawać dziś, ja może jutro będzie lepiej – pokazuje punkt widzenia sprzedającego, przedstawiciel firmy handlowej.
W tym wszystkim są obawy, że obecne podstawy wzrostów stanowią taką nadmuchaną poduszkę, z której wraz z ruszeniem pełni zbiorów powietrze może ujść z impetem. Wtedy rynek opierający się na kruchych podstawach może szybko się zmienić.
