Jak w tym gospodarstwie zorganizowano odchów 75 cieląt?
– Stacje funkcjonują w gospodarstwie już od ponad 20 lat. Obecna, firmy Holm & Laue działa od ok. czterech lat i dziś obsługuje do 75 cieląt w trzech boksach – mówi Bartosz Bociański, prezes RSP Otylin. Jednak o powodzeniu tego systemu nie decyduje wyłącznie technologia. Tu równie ważne są: właściwe przygotowanie cielęcia do przejścia na stację, ograniczanie stresu, rygorystyczna higiena oraz konsekwentnie prowadzony program żywienia.
Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu i organizacji odchowu cieląt w stacjach odpajania gospodarstwo osiąga dobre przyrosty, grupy cieląt są bardziej wyrównane i występuje mniej problemów zdrowotnych. Od ok. roku cielęta zaczynają odchów w budkach, wcześniej wykorzystywano wydzielone miejsca w oborze.
Dlaczego cielęta najpierw trafiają do budek parami?
– Zwierzęta umieszczamy w budkach parami, wg naszych obserwacji taki sposób jest dla nich najlepszy. W parze nie ma dużego ryzyka rozniesienia chorób po stadzie, ale także już od początku zaczynają się socjalizować – mówi hodowca.
Na stację cielęta trafiają zwykle między 12. a 14. dniem życia. Ale zanim to nastąpi, są do tego przygotowywane żywieniowo. Początkowo dostają siarę i mleko pełne, a ok. 6.–8. dnia zaczyna się podawanie preparatu mlekozastępczego.
Spokojne przejście na stację odpajania
– Zaczynamy podawać preparat zanim przejdą na odpajalnię, tak by nie nakładać na siebie kilku stresów jednocześnie, takich jak zmiana miejsca, grupy i jeszcze dodatkowo mleka – wyjaśnia rolnik.
Cielęta nie trafiają na stację pojedynczo, przenoszone są grupami, najczęściej po 4–5 sztuk, tak aby nie zaburzać hierarchii i niepotrzebnie nie stresować młodych zwierząt. To ważny szczegół, bo najmłodsze cielęta w pierwszym boksie są najbardziej wrażliwe na konkurencję. Dlatego w tej grupie utrzymuje się maksymalnie ok. 15 sztuk. Gdy zwierząt robi się więcej, najstarsze przechodzą dalej, w starszych grupach liczba cieląt jest większa.
Odsadzenie bez stresu i bez gwałtownej zmiany żywienia
Po wejściu na stację cielę od razu ma ustawione maksymalnie 8 litrów preparatu dziennie, rozłożone na kilka odpojów. Mieszanka przygotowywana jest w stałym stężeniu 150 gramów proszku na litr wody.
– Nie zmieniamy koncentracji w trakcie odchowu – aż do końca utrzymywana jest taka sama receptura. Zmniejsza się jedynie ilość mleka – tłumaczy prezes.
Redukcja dawki zaczyna się od 46. dnia życia. Proces jest stopniowy i trwa do 70. dnia, kiedy cielę dostaje już tylko 2 litry. Po tym czasie mleko zostaje odcięte, ale zwierzęta jeszcze przez dzień lub dwa pozostają w tym samym miejscu. To detal, który ma ogromne znaczenie praktyczne.
– Dzięki temu jest dużo łagodniejsze odsadzenie, nie ma tego "wycia" cieląt po odsadzeniu – mówi Bociański.
Właśnie wtedy wykonywana jest też dekornizacja. Kiedyś robiono ją wcześniej, jeszcze przed wejściem na stację, ale praktyka pokazała, że starsze cielęta zdecydowanie lepiej znoszą zabieg.
Suchy TMR od pierwszych dni życia
Ważnym elementem odchowu jest żywienie paszą stałą. Już od 3.–4. dnia życia cielęta dostają suchy TMR. Nie jest to gotowa mieszanka kupowana z zewnątrz, lecz pasza przygotowywana w gospodarstwie. W jej skład wchodzą m.in. śruta zbożowa, mleko w proszku, soja, melasa, słoma i premiks.
– Testowaliśmy również müsli i gotowe mieszanki, ale ostatecznie zwyciężył TMR produkowany na miejscu. Powód jest prosty, pasza jest zawsze świeża i dzięki temu cielęta chętniej ją pobierają – podkreśla nasz rozmówca.
Po odsadzeniu cielęta nadal pozostają przy suchym TMR i to aż do 6. miesiąca życia. To rozwiązanie jest droższe niż szybkie przejście na kiszonki, ale gospodarstwo ocenia, że dzięki temu uzyskuje lepsze wyrównanie zwierząt i łagodniejsze przejście do kolejnego etapu żywienia.
Higiena stacji odpajania i codzienna kontrola
Nawet najlepsza stacja nie obroni się bez czystości. Urządzenie myje się automatycznie trzy razy dziennie, standardowo z użyciem kwasu i zasady. Ale to nie zwalnia ludzi z codziennej kontroli.
– Codziennie rano pracownik sprawdza stację, zagląda do smoczków, ocenia ich stan i czyści newralgiczne miejsca. Wymieniane są także elementy eksploatacyjne, głównie smoczki i przewody. Sama obsługa zajmuje ok. 15–20 minut dziennie – mówi prezes.
Gospodarstwo realnie oszczędza czas
Choć cielęta nie są ważone rutynowo, wcześniejsze, testowe pomiary wykazały średnie przyrosty na poziomie ok. 800 gramów dziennie. Ważne jest także to, że cielęta są wyrównane, dobrze pobierają paszę stałą i rzadko sprawiają problemy zdrowotne.
– Stacja daje nam w gospodarstwie ogromną oszczędność czasu. Przy obsadzie sięgającej 75 sztuk, ręczne karmienie oznaczałoby znacznie większy nakład pracy i większe ryzyko błędów – zaznacza Bociański. Dodatkowo codzienne czyszczenie wiaderek i smoczków to praca, która zajęłaby pracownika na kilka godzin. Automat zapewnia również powtarzalność, stałą temperaturę mleka i stężenie preparatu, a więc to, czego przy ręcznym odpajaniu najtrudniej dopilnować każdego dnia.
Ten artykuł pochodzi z wydania top bydło 5/2026
czytaj więcej
