StoryEditor

Ptaki wyjadają kukurydzę, susza opóźnia wschody. „Cały róg pola jest pusty”

Rolnik z woj. łódzkiego gospodarujący na 25 ha alarmuje o coraz większych problemach z ptactwem w kukurydzy. Żurawie i bażanty wyjadają ziarniaki zaraz po siewie, a susza dodatkowo opóźnia wschody. - Niektóre miejsca dopiero „szpilkują”, a część pola może nadawać się do przesiewu - mówi producent utrzymujący również 45 opasów.

26.05.2026., 08:00h

Susza i ptaki uderzyły w kukurydzę

Tegoroczny sezon od początku nie należy do łatwych. W gospodarstwie położonym w woj. łódzkim kukurydza została zasiana nieco później niż zwykle, około 1 maja. Powodem była pogoda i bardzo sucha gleba.

- Kukurydza siana była delikatnie później. Ogólnie przez suszę niektóre miejsca jeszcze dopiero „szpilkują”, a część jeszcze nawet nie wschodzi - relacjonuje rolnik.

Producent gospodaruje na 25 ha. Główną uprawą jest kukurydza na kiszonkę i częściowo na ziarno, a oprócz tego prowadzi produkcję zbóż oraz utrzymuje łąki i trawy na potrzeby bydła opasowego.

Największym problemem okazały się jednak szkody powodowane przez ptaki. Jak podkreśla rolnik, wcześniej zdarzały się pojedyncze uszkodzenia, ale w tym roku sytuacja wygląda znacznie gorzej.

- Występowały pojedyncze szkody w latach poprzednich, ale teraz praktycznie cały róg pola jest wybrany od lasu, około 0,5 ha - - mówi.

Żurawie i bażanty wyjadają ziarniaki

Zdaniem rolnika za szkody odpowiadają przede wszystkim żurawie i bażanty. Ptaki wyjadają ziarniaki jeszcze przed pełnymi wschodami kukurydzy.

- Myślę, że żurawie i bażanty robią swoje. Jak kukurydza jest mała, to najchętniej wyjadają ziarniaki - tłumaczy.

Na razie producent obserwuje sytuację i nie wyklucza przesiewów.

- Myślę, że będzie trzeba przesiewać, ale jeszcze patrzymy, czy dalej robią szkody, czy się uspokoją - dodaje.

Jak podkreśla, możliwości walki z ptactwem są bardzo ograniczone. Najczęściej stosowane są różnego rodzaju strachy, ale ich skuteczność pozostawia wiele do życzenia.

- Raczej nic nie pomaga poza strachami, ale one też nie są stuprocentowe - przyznaje.

Doglebówka odpuszczona przez brak deszczu

Problemy pogodowe wpłynęły również na strategię ochrony herbicydowej. Z powodu suszy rolnik zrezygnował z zabiegów doglebowych bezpośrednio po siewie.

- Nie było żadnej doglebówki, bo było sucho. Dopiero tydzień po siewie trochę popadało - wyjaśnia.

Do tej pory w gospodarstwie spadło około 45 litrów deszczu, ale zdaniem producenta to nadal za mało, aby skutecznie ograniczyć presję chwastów.

Zobacz także: 150 ha w Lubelskiem: kukurydza, sorgo i rzepak. Rolnik: „Żniwa zweryfikują wszystko”

- Myślę, że robi się duża presja chwastów. Za tydzień będziemy chcieli jechać nalistnie, ale jak dalej będzie sucho, to też nie wiadomo, jak to zadziała - mówi.

Rolnik ograniczył azot. „Rok wydawał się niepewny”

Rosnące koszty produkcji i ryzyko suszy sprawiły, że gospodarstwo zdecydowało się na ograniczenie nawożenia azotowego. Producent podkreśla jednak, że sytuację częściowo ratuje własny obornik pochodzący z hodowli bydła.

- Bardzo bazujemy na oborniku, bo mamy hodowlę opasów i to trochę ratuje sytuację - zaznacza.

W gospodarstwie utrzymywanych jest około 45 sztuk bydła opasowego, a zdecydowana większość kiszonki produkowana jest na własne potrzeby.

Rolnik przyznaje jednak, że dawki nawozów mineralnych zostały ograniczone.

- Na azocie trochę przykróciłem, bo widziałem, że rok może być niepewny przez suszę - mówi.

Pierwsza dawka nawozu została zastosowana standardowo, ale długo pozostawała bez działania z powodu braku opadów.

- Azot długo leżał, bo praktycznie całą wiosnę nie padało -  dodaje.

T1 mocno spóźnione, zabiegi bardziej budżetowe

Problemy pogodowe odbiły się również na ochronie fungicydowej zbóż. Rolnik przyznaje, że pierwszy zabieg został wykonany znacznie później niż planowano.

- T1 było bardzo spóźnione, praktycznie już na kłos - relacjonuje.

Kolejne zabiegi także mają być prowadzone oszczędniej niż w poprzednich latach.

- T2 i T3 będą bardziej budżetowe, nie jakieś mocne programy - tłumaczy.

Pierwszy pokos słabszy nawet o 25%

Susza odbiła się także na użytkach zielonych. Gospodarstwo posiada łąki oraz zasiewy traw na kiszonkę, jednak pierwszy pokos okazał się wyraźnie słabszy niż przed rokiem.

- Myślę, że wyszło około 25% mniej niż w tamtym roku - ocenia rolnik.

To kolejny sygnał pokazujący, jak mocno brak opadów wpływa obecnie na produkcję paszową.

image

Rzepak miał ciężki start. Rolnik z Dolnego Śląska nie odpuścił azotu

Rolnicy bez realnej ochrony przed ptakami?

Coraz więcej producentów zwraca uwagę, że szkody powodowane przez ptactwo stają się poważnym problemem ekonomicznym. Rolnicy podkreślają, że nie mają praktycznie żadnych skutecznych narzędzi do ograniczania strat, a rekompensaty w takich przypadkach są bardzo ograniczone lub wręcz niedostępne.

Na razie rozmówca nie planuje oficjalnych działań czy występowania do izb rolniczych, ale przyznaje, że wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji.

- Zobaczymy, jak będzie dalej. Sąsiadowi kukurydza dopiero wychodzi, więc możliwe, że ptaki przeniosą się gdzie indziej i będą szkody wyrządzać dalej - mówi.

Przymrozki też dały o sobie znać

Problemy pogodowe nie ograniczyły się jedynie do suszy. W gospodarstwie odczuwalne były także wiosenne.

Najbardziej ucierpiał owies gdzie konieczna była likwidacja części plantacji i na wiosnę zasiany został owies jary. 

- Likwidacja była na około trzech hektarach - przyznaje rolnik.

Jęczmień przetrwał trudny okres lepiej, choć również widoczne były uszkodzenia po chłodach.

Mimo trudnego początku sezonu producent nadal liczy, że sytuacja poprawi się wraz z nadejściem opadów. Jak podkreśla, dziś największą niewiadomą pozostaje pogoda - bo to ona zdecyduje zarówno o plonach kukurydzy, jak i jakości pasz na kolejny sezon.

Patrycja Bernat
Autor Artykułu:Patrycja Bernat
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
26. maj 2026 09:01