Susza, wymokliska i straty po przymrozkach
Jeszcze niedawno pola na Żuławach walczyły z nadmiarem wody i zalaniami. Dziś rolnicy zmagają się z zupełnie odwrotnym problemem, długotrwałą suszą, zaskorupioną glebą i słabym rozwojem roślin. Damian Murawiec, który wraz z ojcem prowadzi rodzinne gospodarstwo na Żuławach, przyznaje, że tegoroczny sezon od początku jest wyjątkowo trudny.
W gospodarstwie dominują trzy główne uprawy: pszenica ozima, rzepak ozimy oraz kukurydza. Jak mówi rolnik, mimo licznych problemów część plantacji wciąż daje nadzieję na przyzwoite plony.
- Na razie widać dobry start kukurydzy, zobaczymy co dalej - mówi Damian Murawiec.
Kukurydza ruszyła dopiero po ociepleniu
Kukurydza została wysiana na przełomie kwietnia i maja. Początkowo rośliny bardzo długo wschodziły przez chłody i brak stabilnych warunków pogodowych.
- Teraz się ociepliło i kukurydza ładnie rośnie. Wschodziła długo, ale na ten moment wygląda dobrze - relacjonuje rolnik.
Na polach wykonano zabiegi doglebowe przeciwko chwastom. Jak podkreśla gospodarz, była to decyzja profilaktyczna.
- Zrobiłem zabiegi doglebowe, żeby później niezależnie od warunków chwasty nie zagłuszyły kukurydzy. Zawsze jest później strata w plonie - tłumaczy. Problemem pozostają jednak ptaki.
- Kupiłem nasiona zaprawione, ale i tak przylatują żurawie i bażanty. Trzeba pilnować praktycznie każdej działki i patrzeć, gdzie akurat siedzą ptaki - mówi Damian Murawiec.
„Rzepak tylko strzelał w cienki pęd”
Znacznie trudniejsza sytuacja panuje na plantacjach rzepaku. Choć wiosenne przymrozki nie spowodowały katastrofalnych szkód, to największym problemem okazała się pogoda z ostatnich miesięcy.
Jesienią pola były podmokłe, a rzepak wysiewano w bardzo trudnych warunkach. Później przyszła wielotygodniowa susza.
- Od początku marca praktycznie do początku maja nie było opadów. Wierzchnia warstwa gleby zrobiła się zaskorupiona i całkowicie nieprzepuszczalna - opisuje rolnik.
Skutki były widoczne bardzo szybko. - Rzepak nie chciał budować masy liściowej. On tylko jak najszybciej strzelał w cienki pęd - dodaje. Dopiero majowe deszcze częściowo poprawiły sytuację.
- Spadło około 17 litrów deszczu i dopiero wtedy rzepak ruszył oraz zaczął kwitnąć - mówi. Mimo tego na wielu polach pojawiły się poważne problemy z obsadą. - Mam sporo wymoklisk, gdzie roślin nie ma wcale - przyznaje.
Pszenica lepiej radzi sobie tylko na najlepszych glebach
Nieco lepiej wygląda sytuacja pszenicy, ale wyłącznie na najlepszych stanowiskach.
- Na glebach klasy IIIA i IIIB pszenica jeszcze sobie radzi - ocenia Damian Murawiec. Na słabszych ziemiach problem suszy jest już bardzo widoczny. - Na glebach IVB i V klasy widać pozwijane liście i rośliny cierpią już gołym okiem - mówi.
Rolnik przyznaje, że przez niedobór wody wykonywanie kolejnych zabiegów ochrony roślin jest mocno utrudnione. - Teraz stosowanie niektórych zabiegów ochrony roślin jest praktycznie wykluczone przez ogromny niedobór wody - tłumaczy.
Rolnicy ograniczają nawożenie
Tegoroczny sezon to nie tylko problemy pogodowe, ale również coraz trudniejsza ekonomika produkcji rolnej. Wysokie ceny nawozów, paliwa oraz środków ochrony roślin sprawiają, że wielu gospodarzy ogranicza wydatki i bardzo dokładnie kalkuluje każdy zabieg.
- Nawożenie azotowe zostało ograniczone przede wszystkim w rzepaku. W kukurydzy też delikatnie zmniejszyłem nawożenie, a jeśli chodzi o pszenicę, to dalsze decyzje będą zależały od pogody - tłumaczy Damian Murawiec.
Rolnik podkreśla, że przy obecnych kosztach produkcji i niepewnych warunkach pogodowych coraz trudniej podejmować decyzje dotyczące intensywnej technologii uprawy.
- Jeżeli w czerwcu pojawią się opady i będą sprzyjające warunki, to wtedy jeszcze dołożę azotu. Na razie jednak trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do wydatków - dodaje.
Jak zauważa, problemem jest nie tylko cena nawozów, ale również ryzyko, że przy długotrwałej suszy, rośliny i tak nie wykorzystają zastosowanych składników.
- Nie chodzi tylko o sam koszt. Jeżeli nie ma wilgoci, to rośliny nie pobiorą nawozu i wtedy część pieniędzy po prostu przepada - mówi.
Na Żuławach wciąż pamiętają ubiegłoroczne zalania
Mimo że obecnie głównym problemem jest susza, mieszkańcy Żuław nadal mają w pamięci dramatyczne wydarzenia z poprzedniego sezonu. W wielu miejscach pola były zalane przez długie tygodnie, a część rolników miała ogromne problemy z przeprowadzeniem żniw.
- Liczymy, że taka sytuacja rok po roku się nie powtórzy - mówi Damian Murawiec.
Rolnik przypomina, że jeszcze kilka miesięcy temu kombajny nie mogły wjechać na pola z powodu nadmiernego uwilgotnienia.
- Były osoby, które jeszcze w marcu kosiły kukurydzę, bo wcześniej po prostu nie dało się wjechać - wspomina.
Coraz częściej mówi się także o konieczności modernizacji infrastruktury przeciwpowodziowej i melioracyjnej.
- Na ten rok mają być przeznaczone dodatkowe środki na inwestycje i wszyscy liczymy, że te prace rzeczywiście zostaną wykonane - podkreśla.
Zdaniem rolnika jednym z największych problemów pozostaje brak wieloletniego planowania.
- Finansowanie jest z roku na rok i później wszystko odbywa się w pośpiechu. Najpierw ustalanie budżetu, później przetargi, a prace często wykonywane są dopiero pod koniec roku - mówi. Jak zaznacza, dla Żuław potrzebny jest wieloletni program inwestycyjny.
- Powinna być ciągłość prac i pewność finansowania. Wtedy można byłoby dużo skuteczniej zabezpieczać ten teren przed kolejnymi kryzysami - dodaje.
Pogoda coraz mocniej decyduje o wszystkim
Rolnik podkreśla, że ostatnie lata pokazują coraz większą skrajność warunków pogodowych. Jeden sezon przynosi nadmiar opadów i podtopienia, a kolejny wielotygodniową suszę.
- Jeszcze niedawno walczyliśmy z wodą, a teraz praktycznie każdy deszcz jest na wagę złota - mówi Damian Murawiec.
Według gospodarza coraz trudniej przewidzieć przebieg sezonu i zaplanować produkcję.
Rolnik przyznaje, że mimo trudności stara się zachować ostrożny optymizm.
- Na razie część upraw jeszcze wygląda dobrze. Kukurydza po ociepleniu ruszyła, pszenica na lepszych ziemiach też jeszcze daje nadzieję. Wszystko jednak zależy od tego, co wydarzy się w czerwcu i lipcu - podsumowuje.
Rolnicy walczą także z ptakami
Oprócz problemów pogodowych gospodarstwa muszą mierzyć się także z presją ptaków, szczególnie na świeżo obsianych plantacjach kukurydzy.
- Żurawie i bażanty potrafią zrobić naprawdę duże szkody. Trzeba praktycznie codziennie objeżdżać pola i pilnować, gdzie aktualnie siedzą - mówi rolnik.
W gospodarstwie zastosowano zaprawione nasiona, jednak to nie rozwiązało problemu całkowicie.
- Nawet po zastosowaniu zapraw ptaki nadal przylatują. Trzeba po prostu regularnie je płoszyć - dodaje.
Jak podkreśla Damian Murawiec, walka o utrzymanie dobrego stanu plantacji trwa właściwie od momentu siewu aż do zbiorów.
Ceny nawozów i paliwa
Rosnące ceny nawozów i paliwa sprawiają, że gospodarstwa muszą szukać oszczędności.
- Ograniczyłem nawożenie azotowe w rzepaku o około 20 procent - mówi rolnik. Mniejsze dawki nawozów zastosowano również w kukurydzy i pszenicy.
- Dalsze decyzje będą zależały od pogody. Jeżeli w czerwcu pojawią się opady, to być może jeszcze dołożę azotu - podkreśla.
Patrycja Bernat
Fot: Damian Murawiec
