Naturalnym pierwszym krokiem, w przypadku, gdy zabieramy się za ustawienie kombajnu do pracy z kukurydzą, jest wymiana hedera na przystawkę. Warto jednak przed samą agregacją i próbnym rozruchem, wykonać kilka czynności na samej przystawce, aby po wyjechaniu w pole, uniknąć problemów z tytułu zaniedbań. Bowiem nie wszystkie problemy wyjdą podczas rozruchu na sucho, gdy materiał nie przechodzi przez sekcje.
Przystawka do kukurydzy wymaga dokładnego przeglądu
Choć nie wydaje się to szczególnie skomplikowanym urządzeniem, w porównaniu do pras czy składanych hederów zbożowych to jednak przystawka do kukurydzy również składa się z kilku segmentów, które muszą ze sobą perfekcyjne współgrać, inaczej cały wysiłek będzie zniweczony. Pierwsza czynność, aby przystawka służyła bezawaryjnie latami, powinna być właściwa konserwacja po zakończeniu żniw w ubiegłym sezonie. Niestety, wszyscy wiemy, jak jest, a więc nie zawsze, wszystkie czynności konserwacyjne są odhaczane krok po kroku.
Przed przystąpieniem do pracy, warto jest zadbać o oczyszczenie całej przystawki, poczynając od uniesienia lub demontażu rozdzielaczy, aby zapewnić sobie właściwy dostęp do sekcji tnącej. Często proces oczyszczania nie jest wykonywany starannie, właśnie z uwagi na lenistwo i brak zapewnienia sobie właściwego dojścia. A to błąd. Ponieważ w drugim kroku wypadałoby skontrolować stan rozdrabniaczy w poszukiwaniu wyszczerbień, zużycia oraz luzów na elementach mocujących nożne. Warto również zwrócić uwagę na stan płyt zrywających oraz łańcuchów.
Jeżeli pozostały tutaj jakieś resztki po poprzednim sezonie, to jest dobry moment, aby w końcu się ich pozbyć i na spokojnie rozruszać i sprawdzić mechanizmy. Konieczna jest kontrola naprężenia łańcucha głównego oraz łańcuchów zgarniających, a także to czy żadne z ogniw nie wykazuje śladów pęknięć i czy mechanizmy nie mają tendencji do szarpania.
Podczas przeglądu sekcji tnących, warto zadać sobie pytanie, czy chcemy ryzykować rozpoczęcie koszenia z nożami, które „jeszcze dadzą radę” czy jednak lepiej wymienić je na spokojnie, przed wyjazdem w pole. Gdy już sekcje tnące zostały przejrzane, pora przejść do kontroli napędu głównego oraz przekładni w rzędach. Jeżeli są to przekładnie zębate, trzeba skontrolować poziom oleju, bądź smaru przekładniowego. W zależności od harmonogramu i przepracowanych godzin, jest to dobry moment na wymianę. W kolejnym kroku, przechodzimy do smarowania punktów smarnych, oraz przekładni łańcuchowych zgodnie z zaleceniami producenta, pamiętając, że regularność i częstotliwość smarowania jest znacznie lepsza dla mechanizmu, niż jednokrotne przesmarowanie go z nadmiarem, na początku sezonu.
Hydraulika i elektryka też wymagają kontroli
Krok ostatni, to kontrola stanu elementów układu hydraulicznego, ze szczególnym uwzględnieniem przewodów hydraulicznych oraz ewentualnych wycieków w okolicy połączeń: nyple, grodziówki przyłącza zaworów. A także weryfikacja stanu wiązek elektrycznych, jeżeli przystawka jest także wyposażona w takowe. W przypadku gdy do kombajnu podłączamy przystawkę za pomocą tzw. multizłącza, czyli płyty przyłączeniowej z hydrauliką i elektryką, warto jest oczyścić ją i przesmarować gumowe elementy.
Zarówno po stronie przystawki jak i kombajnu. Teraz, nasza przystawka jest gotowa do dopięcia do kombajnu, szybka kontrola wałka napędowego i można przystąpić do zmiany parametrów pracy kombajnu a następnie przetestować przystawkę na sucho. Taki test, ostatecznie weryfikuje, przed wyjazdem w pole, czy wszystkie mechanizmy działają poprawnie, a zabezpieczenia są dobrze podokręcane. Jak ustawić kombajn przed wyjazdem w pole, możecie przeczytać na łamach portalu wrp.pl.
Grzegorz Szularz
