Rasy zachowawcze bydła kojarzą się przede wszystkim z ochroną cennych zasobów genetycznych. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy mogą być również ekonomiczną alternatywą dla części gospodarstw. Choć produkują mniej mleka niż krowy rasy HF, wyróżniają się dobrą zdrowotnością, długowiecznością i lepszym wykorzystaniem pasz objętościowych. Czy dodatkowe dopłaty są w stanie zrekompensować niższą wydajność? Sprawdzamy, dla jakich gospodarstw utrzymywanie ras rodzimych może być rozsądnym wyborem.
Cztery rasy pod ochroną
W Polsce programami ochrony zasobów genetycznych objęte są cztery rodzime rasy bydła: polska czerwona, polska czerwono-biała, polska czarno-biała oraz białogrzbieta. Zwierzęta te wykształciły się w lokalnych warunkach i są dobrze przystosowane do krajowego klimatu oraz wykorzystywania pasz z użytków zielonych. Charakteryzują się wysoką płodnością, dobrymi cechami matecznymi, odpornością i długowiecznością. Jednocześnie ich wydajność mleczna pozostaje znacznie niższa niż u krów rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej, dlatego w intensywnej produkcji mleka nadal dominują stada HF.
Dopłaty pomagają, ale nie wyrównują strat
Hodowcy utrzymujący rasy zachowawcze mogą korzystać z dodatkowego wsparcia rolnośrodowiskowo-klimatycznego. Obecnie wynosi ono 2738 zł do krowy użytkowanej mlecznie oraz 1752 zł do krowy użytkowanej w kierunku mięsnym. To ważne wsparcie, jednak – jak pokazuje analiza – nie rekompensuje w pełni utraconych przychodów wynikających z niższej produkcji mleka. Szacunkowo obecna stawka pokrywa jedynie około jednej trzeciej różnicy w wartości sprzedanego mleka.
Dla kogo rasy zachowawcze są dobrym wyborem?
Nie oznacza to jednak, że utrzymywanie ras rodzimych jest nieopłacalne. W gospodarstwach prowadzących produkcję ekstensywną, dysponujących dużym areałem trwałych użytków zielonych, położonych na terenach górskich lub słabszych glebach, niższe koszty żywienia i opieki weterynaryjnej mogą znacząco ograniczyć różnicę ekonomiczną względem stad HF. Dodatkowym atutem jest możliwość sprzedaży produktów regionalnych i ekologicznych oraz korzystania z innych instrumentów wsparcia.
W najnowszym wydaniu top bydło analizujemy, czy rasy zachowawcze są wyłącznie elementem ochrony bioróżnorodności, czy także realną alternatywą dla części polskich gospodarstw. Pokazujemy, jakie warunki trzeba spełnić, aby otrzymać dopłaty, porównujemy wyniki produkcyjne i wyjaśniamy, w jakich systemach chowu rodzime rasy mogą okazać się najbardziej konkurencyjne.
Ten artykuł pochodzi z wydania 8/2026
czytaj więcej
