Budżet UE w cieniu wyborów
Nowy budżet Unii Europejskiej ma wejść w życie dopiero w 2028 roku, ale w Brukseli już widać polityczną gorączkę. Część państw i instytucji chce, by najtrudniejsze decyzje zapadły wcześniej – najlepiej jeszcze do końca 2026 roku. Powód jest prosty: w 2027 roku we Francji, Włoszech, w Hiszpanii i w Polsce odbędą się wybory:
– „Zmiana rządu w którymkolwiek z tych krajów może zakłócić negocjacje, ponieważ każda nowa administracja prawdopodobnie będzie dążyć do realizacji własnych priorytetów budżetowych” – analizuje Politico w artykule „Francja sprzeciwia się przyspieszeniu porozumienia w sprawie budżetu UE przed końcem roku”.
Presję na szybkie zamknięcie rozmów o budżecie wywierają przede wszystkim kanclerz RFN Friedrich Merz i przewodniczący Rady Europejskiej (organu złożonego z przywódców państw i rządów UE) António Costa. Jednocześnie Merz nie chce budżetu w takim kształcie, w jakim proponuje Komisja Europejska.
Rolnictwo pod presją nowych priorytetów
Komisja Europejska proponuje, by nowy budżet UE na lata 2028–2034 wyniósł 1,8 bln euro. Te pieniądze mają sfinansować najważniejsze polityki Unii, w tym rolnictwo i obronność, ale także obsłużyć zobowiązania zaciągnięte po pandemii COVID-19, na co przewidziano 166 mld euro.
W tym układzie Wspólna Polityka Rolna będzie konkurować z priorytetami UE: obronnością, bezpieczeństwem, konkurencyjnością i kosztami wcześniejszego zadłużenia. Im większy nacisk na te wydatki, tym większa presja na tradycyjne filary budżetu UE, w tym dopłaty dla rolników i politykę spójności.
W tym miejscu zaczyna się najostrzejszy spór. Francja broni mocnego finansowania rolnictwa, bo dla niej dopłaty bezpośrednie i wsparcie gospodarstw pozostają jednym z fundamentów budżetu UE. Niemcy coraz mocniej stawiają natomiast na modernizację wydatków i przesunięcie ciężaru w stronę nowych priorytetów.
Francja nie chce pośpiechu
Francja oficjalnie odrzuca presję na sfinalizowanie porozumienia do końca 2026 roku. Minister ds. Europy Benjamin Haddad argumentuje to dbałością o jakość dokumentu:
– Naszym jedynym priorytetem jest dobry budżet. To jest to, na czym się skupiamy, a nie wyznaczanie sobie sztucznych terminów w celu przyspieszenia procesu – powiedział Haddad cytowany przez Politico.
To brzmi jak obrona jakości negocjacji, ale, jak informuje Politico, Paryż obawia się, że budżet UE, postrzegany przez opozycję jako niekorzystny dla sektora rolnego i ograniczający suwerenność, wzmocni prawicowe Zgromadzenie Narodowe przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.
Dlatego Paryż gra na czas. Francja nie odrzuca porozumienia, ale nie chce, by budżet został domknięty pod presją kalendarza. Haddad dopuszcza, że zgoda może pojawić się dopiero w drugiej połowie 2027 roku.
– Porozumienie można osiągnąć w drugiej połowie 2027 r. Najważniejsze jest posiadanie dobrego budżetu, który nas chroni i zmniejsza zależności – stwierdził francuski minister.
Niemcy: za dużo dotacji i dopłat
W tym samym czasie Niemcy zaczynają podważać samą konstrukcję budżetu UE.
– Przez ostatnie dziesięciolecia budżet UE praktycznie nie zmienił się pod względem treści i struktury. Nadal, niczym w gospodarce planowej, ustalamy z siedmioletnim wyprzedzeniem, kto i ile środków z tego budżetu ma otrzymać – powiedział kanclerz Friedrich Merz, cytowany przez DoRzeczy w artykule „Rząd Tuska ogłosił sukces w UE. Merz: To już nie ma sensu”.
W czasie przemówienia podczas uroczystości wręczenia Międzynarodowej Nagrody Karola Wielkiego Merz stwierdził, że nie ma już sensu przeznaczać prawie 70% unijnego budżetu na dotacje i dopłaty, gdy większe znaczenie mają innowacje i obronność.
To dla rolnictwa sygnał ostrzegawczy. Jeżeli największa gospodarka UE mówi, że dotychczasowy model „nie ma już sensu”, to nie chodzi o kosmetyczną korektę. Niemcy chcą większego nacisku na innowacje i obronność, a więc na obszary, które będą konkurować z tradycyjnymi wydatkami, w tym z WPR i polityką spójności.
Polska: Między optymizmem a ostrożnością
Polski rząd oficjalnie promuje projekt jako sukces, wskazując, że nasz kraj będzie największym beneficjentem środków unijnych. Wśród priorytetów Warszawy obok obronności wymieniana jest WPR. Jednak w kwestii tempa negocjacji Polska zachowuje bezpieczny dystans, co potwierdza wypowiedź sekretarza stanu w MSZ Ignacego Niemczyckiego:
– Im szybciej osiągniemy porozumienie, tym szybciej zaczną działać polityki sektorowe… chcemy, aby stało się to szybko, ale priorytetem jest jakość [porozumienia] – powiedział sekretarz stanu ds. europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Polski Ignacy Niemczycki, który w polskim rządzie odpowiada za koordynację udziału administracji rządowej w pracach UE i nadzoruje m.in. obszar polityki europejskiej, gospodarczej, rolniczej i prawnej.
Wypowiedź sekretarza Niemczyckiego wskazuje, że Warszawa nie traktuje szybkiego terminu jako celu samego w sobie. Kluczowe pozostaje to, czy ostateczny kształt budżetu rzeczywiście zabezpieczy interesy Polski w najważniejszych obszarach finansowania.
Wnioski dla sektora rolnego
Rolnicy nadal muszą czekać na decyzje w sprawie dopłat po 2027 roku, choć spór o budżet UE coraz wyraźniej kręci się wokół kalendarza wyborczego, a nie wokół sytuacji ekonomicznej gospodarstw. Trudno przesądzić, czy szybsze porozumienie byłoby dla sektora korzystne. Z jednej strony dałoby wcześniejszą informację o tym, ile pieniędzy trafi na Wspólną Politykę Rolną w kolejnych siedmiu latach. Z drugiej – mogłoby oznaczać przyjęcie budżetu, w którym większa część środków zostanie skierowana na obronność, konkurencyjność, kosmos i spłatę wspólnego długu, a mniej zostanie na rolnictwo. Jak często w unijnej polityce rolnej, rolnicy muszą więc czekać na decyzje, które zapadają daleko od gospodarstw, ale bezpośrednio wpływają na ich finanse.
Albert Katana
na podstawie materiałów POLITICO i DoRzeczy
