W trakcie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Sektora Spożywczego 14 maja odbyła się gorąca debata o nieuczciwym wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w łańcuchu dostaw żywności.
Dyskusja szybko wyszła poza kwestie formalne i zamieniła się w szeroką rozmowę o realnej sile sieci handlowych, słabości producentów i strachu dostawców przed utratą rynku.
Przedstawiciele branży mleczarskiej, olejarskiej i organizacji producentów nie kryli frustracji. Padały przykłady promocji masła i mleka poniżej kosztów surowca, nagłego anulowania zamówień produktów świeżych czy przerzucania kosztów działalności sieci na dostawców.
Z kolei przedstawiciel UOKiK przyznał wprost, że urząd widzi problem i prowadzi postępowania wobec największych sieci handlowych.
Dobra współpraca, ale nie wyzysk
Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Sektora Spożywczego, poseł Piotr Kandyba (KO) podkreślał, że problem przewagi kontraktowej sieci handlowych wobec rolników i przetwórców powraca od lat i dziś wymaga ponownej, pogłębionej debaty.
Zwrócił uwagę, że po latach rozwoju polskiej gospodarki żywnościowej i sukcesów eksportowych coraz wyraźniej widać narastające napięcia w relacjach pomiędzy handlem a dostawcami żywności.
Jak zaznaczał, celem posiedzenia nie było "kamienowanie" sieci handlowych, lecz przygotowanie gruntu do dalszych rozmów z handlem oraz wypracowanie bardziej sprawiedliwych zasad współpracy w całym łańcuchu dostaw żywności.
Z kolei Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców zwracał uwagę, że współpraca pomiędzy producentami żywności a sieciami handlowymi ma kluczowe znaczenie dla rentowności całego sektora rolno-spożywczego, jednak obecny podział korzyści jest coraz bardziej nierówny.
Ostrzegał szczególnie przed rosnącą siłą międzynarodowych sojuszy zakupowych skupiających wiele sieci detalicznych, które coraz mocniej wpływają na warunki handlu żywnością w Polsce i Unii Europejskiej.
Podkreślał jednocześnie, że potrzebne są rozwiązania stabilizujące rynek, które nie będą wymierzone przeciwko handlowi, ale pozwolą ograniczyć praktyki uderzające w rolników i przetwórców.
Gantner apelował także o większą współpracę organizacji branżowych z UOKiK, wskazując, że strach przed konsekwencjami ze strony sieci handlowych wciąż paraliżuje wielu dostawców żywności.
UOKiK: dostawcy boją się mówić
Jednym z najmocniejszych wątków spotkania była kwestia tzw. bariery strachu po stronie dostawców. Dyrektor delegatury UOKiK w Bydgoszczy Piotr Adamczewski mówił wprost, że przedsiębiorcy obawiają się konsekwencji zgłaszania nieprawidłowości.
– Podmioty, w szczególności aktualni dostawcy, obawiają się zerwania relacji handlowych, pogorszenia tych relacji i nie są skłonni zawiadamiać – podkreślał przedstawiciel UOKiK.
Jak zaznaczył, urząd celowo chroni anonimowość firm przekazujących informacje, ponieważ sama identyfikacja dostawcy może narażać go na negatywne konsekwencje biznesowe. UOKiK przyznał również, że bez sygnałów z rynku skuteczne prowadzenie postępowań jest bardzo trudne.
Adamczewski apelował o większą aktywność organizacji branżowych, które mogłyby działać jako pośrednik między przedsiębiorcami a urzędem. W jego ocenie to właśnie organizacje mają największą szansę przełamać paraliżujący strach dostawców.
87 mln zł kary i spór o opłaty logistyczne
Dużo miejsca poświęcono konkretnym praktykom stosowanym przez sieci handlowe. Przedstawiciel UOKiK przypomniał o decyzji wobec Auchan dotyczącej tzw. opłat logistycznych.
Według urzędu sieć obciążała dostawców kosztami wewnętrznego transportu między magazynami, choć – jak wskazywał Adamczewski – organizacja logistyki leży wyłącznie po stronie sieci handlowej. Kara nałożona przez UOKiK wyniosła 87 mln zł.
Podobne zarzuty postawiono również Carrefour Polska. Chodziło m.in. o wymuszanie zawierania umów z podmiotami trzecimi wykonującymi czynności niezwiązane bezpośrednio ze sprzedażą, np. wykładanie towarów na półki sklepowe.
UOKiK przypomniał także, że polskie przepisy zakazują nieuzasadnionego obniżania należności już po dokonaniu sprzedaży. Ten zapis został wprowadzony jako polskie rozszerzenie unijnej dyrektywy, ponieważ – jak tłumaczono – praktyka "dodatkowych rabatów" była bardzo rozpowszechniona na rynku.
Kołodziejczak: sieci wykorzystują swoją wielkość rynkową
Mocny głos podczas debaty zabrał były wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak. Zwracał uwagę, że problem nie ogranicza się wyłącznie do formalnie rozumianej "przewagi kontraktowej".
– Nie trzeba mieć przewagi kontraktowej, żeby swoją pozycję rynkową wykorzystywać do patologicznych zachowań – mówił.
Kołodziejczak podał przykład sieci handlowych, które zamawiają duże ilości produktów świeżych, a następnie na kilka godzin przed dostawą redukują zamówienie. W przypadku produktów łatwo psujących się oznacza to dla dostawców ogromne straty.
Polityk zwracał również uwagę na rozproszenie kompetencji państwowych instytucji kontrolnych. Jego zdaniem nadzór nad handlem żywnością jest rozbity między różne urzędy, co utrudnia skuteczne reagowanie.
Odwoływał się także do rozwiązań stosowanych w Niemczech i Francji, gdzie – jak podkreślał – państwo znacznie aktywniej ingeruje w relacje pomiędzy handlem a dostawcami.
Zbyt tanie masło niszczy rynek
Najbardziej emocjonalne wystąpienia dotyczyły rynku mleka. Andrzej Steckiewicz, wicepreses Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka alarmował, że agresywne promocje masła i mleka uderzają przede wszystkim w rolników.
– Sieci handlowe nadużywają swojej przewagi – mówił podczas debaty.
Przedstawiciel producentów mleka zwracał uwagę, że ceny detaliczne produktów mlecznych często nie mają związku z kosztami surowca. Jak podkreślał, konsumenci nie odczuwają realnych korzyści z takich promocji, podczas gdy producenci otrzymują za mleko nawet o 30% mniej niż kilka miesięcy wcześniej.
Steckiewicz postulował wprowadzenie rozwiązań wzorowanych na tzw. ustawie hiszpańskiej, które uniemożliwiałyby sprzedaż produktów poniżej kosztów surowca.
– Sieć handlowa nie mogłaby promować wyrobu gotowego poniżej kosztu surowca – podkreślał.
Branża olejarska: nie mamy już gdzie uciec z produktem
Podobne problemy zgłasza sektor olejarski. Adam Stępień z Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju mówił o "hegemonizacji rynku" przez największe sieci handlowe.
Według branży detaliczne ceny oleju nie odpowiadają realnym kosztom zakupu produktu przez sieci, a koncentracja handlu powoduje, że producenci tracą możliwość negocjacji.
– Nie mamy gdzie uciec z produktem do mniejszych sieci, bo już mniejszych sieci praktycznie nie ma na tym rynku – alarmował przedstawiciel branży.
Polska chce ostrzejszych regulacji?
W trakcie dyskusji wielokrotnie podkreślano, że polska ustawa wdrażająca unijną dyrektywę z 2019 r. jest jedną z bardziej restrykcyjnych w UE.
UOKiK zwracał uwagę m.in. na polską "klauzulę generalną", pozwalającą ścigać również praktyki niewymienione wprost w katalogu zakazanych działań.
Jednocześnie uczestnicy debaty wskazywali, że rynek rozwija się szybciej niż przepisy. Coraz większe znaczenie mają międzynarodowe sojusze zakupowe sieci handlowych, które – zdaniem branży spożywczej – jeszcze bardziej wzmacniają pozycję największych detalistów wobec producentów i przetwórców.
Nie brakowało też głosów, że Polska powinna mocniej wzorować się na rozwiązaniach francuskich czy niemieckich i stworzyć bardziej zintegrowany system nadzoru nad całym łańcuchem żywnościowym.
Retransmisję posiedzenia można obejrzeć tutaj.
Krzysztof Zacharuk
