Parlamentarzyści będą wspólnie pracować nad dwoma projektami dotyczącymi ochrony funkcji produkcyjnej wsi: rządowym – druk nr 3029 – oraz prezydenckim – druk nr 3032.
Damian Murawiec, rolnik z powiatu elbląskiego, przejechał do Warszawy ponad 300 kilometrów w jedną stronę. Głosu jednak nie dostał.
Dwa projekty i pierwszy spór
Wspólne posiedzenie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka dotyczyło dwóch projektów: rządowego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi – druk nr 3029 oraz prezydenckiego projektu ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi – druk nr 3032.
Już na początku pojawił się spór o sposób dalszego procedowania. Posłanka Małgorzata Tracz (KO) złożyła wniosek o przeprowadzenie wysłuchania publicznego. Przekonywała, że projekty mogą dotyczyć około 15 mln mieszkańców obszarów wiejskich.
– Te projekty ustaw, jeśli wejdą w życie, będą dotyczyły 15 milionów mieszkańców obszarów wiejskich, co stanowi ponad 40% populacji naszego kraju – mówiła. Tracz zwracała również uwagę na kwestie prawne wymagające – w jej ocenie – szerszej dyskusji, m.in. dotyczące pojęć "domniemania" i "przeciętnej miary".
Opozycja: straciliśmy dwa lata
Przeciwko dalszemu odsuwaniu prac wystąpił poseł PiS Krzysztof Ciecióra. Przypomniał posiedzenie komisji sprzed dwóch lat, związane ze sprawą Szymona Kluki, oraz wcześniejsze deklaracje dotyczące przygotowania przepisów.
Wspomniał także o druku dotyczącym immisji w rolnictwie, który – jak mówił – nie trafił pod obrady komisji rolnictwa. Przypomniał, że prezydencki projekt został złożony 9 kwietnia, natomiast projekt rządowy trafił do Sejmu dopiero w październiku. – Panie ministrze, straciliśmy dwa lata – powiedział Ciecióra.
Poseł przekonywał, że parlamentarzyści mają już oba projekty, opinie prawne i poprawki, dlatego mogą rozpocząć pracę bez kolejnego etapu konsultacji.
– Mamy dwa projekty, mamy opinie prawne, mamy poprawki. Wszyscy jesteśmy gotowi, żeby dzisiaj do późna nad tym siedzieć i pracować i debatować – mówił.
W jego ocenie dotychczasowy sposób procedowania nie przybliżył rozwiązania problemu. – Po tych dwóch latach (...) mamy tak naprawdę rozwiązanie, które nas od załatwienia tej sprawy oddala – ocenił.
Spór o wysłuchanie publiczne
Przeciwnicy wysłuchania argumentowali, że rolnicy zostali zaproszeni na posiedzenie komisji, a dalsze prace nie powinny być opóźniane. – A tu dzisiaj wniosek o wysłuchanie publiczne. To po co zaprosiliście rolników? – pytał jeden z posłów.
Padał również argument, że podstawową funkcją wsi jest zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego. – Wieś ma przede wszystkim zabezpieczyć bezpieczeństwo żywnościowe dla Polaków – mówił poseł Robert Telus.
Z kolei posłanka Katarzyna Piekarska (KO) przekonywała, że brak wysłuchania publiczne może przenieść część sporu poza parlament. – Jeżeli ludzie nie będą wysłuchani tutaj, to po prostu ta dyskusja przeniesie się na ulicę. A tego byśmy nie chcieli – mówiła.
Jej zdaniem głos powinni otrzymać nie tylko rolnicy, ale także inni mieszkańcy wsi oraz osoby prowadzące działalność na terenach wiejskich.
Minister Krajewski: co zrobiliście w tym czasie?
Do zarzutów odniósł się minister rolnictwa Stefan Krajewski. Przypominał poprzednim rządom, że miały czas na przygotowanie odpowiednich rozwiązań. – Co zrobiliście w tym czasie, żeby pomóc tym rolnikom? – pytał.
Krajewski podkreślał jednocześnie, że obecny projekt przeszedł rządową ścieżkę legislacyjną i był konsultowany oraz uzgadniany. – Przeprowadziliśmy projekt ścieżką rządową, konsultowany, uzgadniany. (...) My jesteśmy dalej do państwa dyspozycji – mówił.
19 za, 29 przeciw. Wysłuchania publicznego nie będzie
Ostatecznie wniosek o przeprowadzenie wysłuchania publicznego przepadł. W głosowaniu wzięło udział 48 osób: 19 było za, 29 przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Komisje zdecydowały następnie, że oba projekty będą rozpatrywane wspólnie i powołały 14-osobową podkomisję. W jej składzie znaleźli się m.in. Krzysztof Ciecióra, Robert Telus i Anna Gembicka.
Podkomisja wybrała prezydium
Jeszcze tego samego dnia odbyło się krótkie posiedzenie organizacyjne podkomisji. Jej przewodniczącym został poseł Mirosław Maliszewski (PSL), a zastępcami posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś (KO), poseł Robert Telus (PiS) i poseł Piotr Głowski (KO). Nie zgłoszono sprzeciwu wobec proponowanego składu prezydium. Merytoryczna praca nad oboma projektami dopiero się rozpocznie.
Murawiec: przejechałem 300 km, żeby zabrać głos
To, o czym mówił Ciecióra, dla Damiana Murawca miało bardzo konkretny wymiar: 300 kilometrów drogi, koszty paliwa i stracony dzień pracy.
Murawiec, rolnik z powiatu elbląskiego i przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, przyjechał do Warszawy, aby przedstawić stanowisko środowiska. – Ja osobiście w jedną stronę przejechałem 300 kilometrów, żeby dzisiaj zabrać głos i żeby przedstawić stanowisko Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników – mówił.
Nie dostał jednak takiej możliwości. – Niestety zadecydowano, że powołano podkomisję i nie dano stronie społecznej zabrać głosu – powiedział.
Stracony dzień w gospodarstwie
Dla Murawca problemem nie był wyłącznie koszt paliwa. Przyjazd oznaczał również utratę całego dnia pracy w gospodarstwie. – Jesteśmy w stracie nie tylko przez paliwo, które spaliliśmy, żeby tutaj do Sejmu przyjechać, ale także poświęciliśmy cały dzień i nie mogliśmy pracować w naszych gospodarstwach – tłumaczył.
Rolnik miał zaplanowane konkretne prace. – Miałem pryskać rzepak i zrezygnowałem z tego – mówił. Nie wiedział też, czy późniejsza pogoda pozwoli mu odrobić stracony dzień.
Jeszcze mocniej wybrzmiał zarzut dotyczący samego zaproszenia rolników. – Wczoraj pan minister Krajewski zapraszał tak bardzo szumnie rolników, tak gorąco, żebyśmy przyjechali na komisję, żebyśmy zabrali głos. No i faktycznie jako rolnicy przyjechaliśmy i tego głosu nam po prostu nie udzielono – relacjonował Murawiec.
Dają podkomisji szansę. Jest jeden warunek
Mimo rozczarowania Murawiec nie przekreśla dalszych prac w Sejmie. Uważa, że wspólne procedowanie obu projektów może mieć sens, jeśli z każdego z nich zostaną wybrane rozwiązania najlepiej chroniące możliwość prowadzenia produkcji rolnej na terenach wiejskich.
– Jeżeli będzie taka wola polityczna, żeby z tych dwóch projektów wyciągnąć to, co najlepsze i wprowadzić faktyczną ochronę tej produkcji prowadzonej przez nas na terenach wiejskich, to wtedy może mieć jakiś sens – ocenił.
Jednocześnie postawił wyraźną granicę: – Ale jeżeli będzie to tylko przeciąganie w czasie i stwarzanie takich pozorów, to będzie źle – ostrzegał.
Co dalej z ustawami dla rolników?
Oba projekty będą teraz rozpatrywane wspólnie przez specjalną podkomisję. Jej prezydium zostało już wybrane, a przed parlamentarzystami rozpoczyna się merytoryczna praca.
Dla rolników najważniejsze będzie jednak to, czy zakończy się ona rozwiązaniem, które rzeczywiście będzie chronić możliwość prowadzenia produkcji rolnej na wsi.
Retransmisję posiedzenia można obejrzeć tutaj.
Krzysztof Zacharuk
