Ogłoszone w środę zawieszenie broni w konflikcie wokół Iranu wywołało natychmiastową reakcję rynków surowcowych.
Ceny ropy Brent spadły o ok. 13%, schodząc w okolice 95 dolarów za baryłkę, co było największym jednodniowym spadkiem od dawna. Kluczowe znaczenie miała zapowiedź czasowego odblokowania Cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku odpowiadającego za znaczną część światowego handlu ropą i nawozami.
Jednak – jak podkreślają analitycy – sytuacja pozostaje wyjątkowo niestabilna. Infrastruktura energetyczna jest uszkodzona, a armatorzy i firmy logistyczne wciąż ostrożnie podchodzą do powrotu na ten akwen.
To oznacza, że spadek cen paliw może być krótkotrwały.
Nawozy: rynek nadal pod presją
Z punktu widzenia rolnictwa kluczowy jest wpływ konfliktu na rynek nawozów. Region Zatoki Perskiej odpowiada za ogromną część globalnej produkcji i eksportu surowców takich jak amoniak, mocznik czy siarka.
Szacuje się, że nawet jedna trzecia światowego handlu nawozami przechodzi przez Cieśninę Ormuz.
Zakłócenia w transporcie związane z atakiem Izraela i USA doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen. O jakiej skali mówimy? Ceny mocznika wzrosły lokalnie o ponad 40%, a globalnie ceny nawozów podskoczyły o 30–40%.
Analitycy przewidywali, że jeżeli wojna potrwa dłużej lub jeszcze bardziej wzrośnie eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie, ceny mogą ulec nawet podwojeniu.
Zwracano uwagę, że ograniczenie eksportu oznacza realne ryzyko niedoborów. W pierwszym miesiącu wojny eksport nawozów z regionu spadł o ponad połowę rok do roku.
Cenowa huśtawka spowodowała, że rolnicy szybko zareagowali, ograniczając dawki stosowanych nawozów, zrezygnowali z części zakupów, a finalnie zaczęli poszukiwać tańszych alternatyw.
To jednak może przełożyć się na niższe plony w sezonie 2026 i dalszą presję na ceny żywności.
Paliwo: spadki na giełdach, ale nie na stacjach
Choć notowania ropy spadły po ogłoszeniu rozejmu, rzeczywistość dla rolników wygląda inaczej. W wielu krajach (w tym w Polsce) ceny diesla nadal rosną lub utrzymują się na wysokim poziomie, ponieważ rynek fizyczny reaguje wolniej niż giełdy.
To szczególnie ważne dla gospodarstw: paliwo stanowi jeden z kluczowych kosztów produkcji, wpływa na transport, suszenie i logistykę, pośrednio podnosi ceny nawozów (produkcja nawozów azotowych opiera się na gazie).
Warto przypomnieć, że koszty energii mogą stanowić nawet 70% kosztów produkcji nawozów azotowych. Oznacza to, że nawet chwilowe odbicie cen ropy czy gazu szybko przenosi się na rynek środków produkcji rolnej.
Efekt domina, czyli droższa żywność i niska opłacalność produkcji
Już w marcu globalne ceny żywności zaczęły rosnąć – indeks FAO wzrósł o 2,4%, a prognozy wskazują nawet na 15–20% wzrost w pierwszej połowie roku przy utrzymaniu napięć.
Mechanizm jest prosty: droższe paliwo oznacza wyższe koszty produkcji i transportu, droższe nawozy to niższe zużycie i w konsekwencji niższe plony. Z kolei niższa podaż to wyższe ceny żywności.
Dodatkowo konflikt uderza w sektor w kluczowym momencie – w trakcie wiosennych zasiewów na półkuli północnej, co zwiększa ryzyko trwałych skutków dla rynku.
Na razie nie ma powodu do wielkiego optymizmu?
Śledząc prognozy analityków można postawić na trzy najbardziej realne scenariusze dla rolnictwa:
1. Scenariusz optymistyczny (deeskalacja)
Jeśli zawieszenie broni rzeczywiście przekształci się w trwały pokój, ceny nawozów ustabilizują się w drugiej połowie roku, paliwo stopniowo potanieje, a presja kosztowa na rolników osłabnie i powoli wrócimy do normalności.
2. Scenariusz bazowy (niestabilny rozejm)
Najbardziej prawdopodobny wariant zakłada utrzymanie wysokiej zmienności cen, nawozy pozostaną droższe niż przed konfliktem o 20–40%, paliwo również pozostanie droższe mimo okresowych spadków.
3. Scenariusz pesymistyczny (powrót eskalacji)
W przypadku załamania rozejmu lub jego złamania możliwe jest ponowne zamknięcie szlaków transportowych, a także gwałtowne wzrosty cen ropy znacznie powyżej 100 dolarów za baryłkę. W tej opcji wzrasta ryzyko globalnego kryzysu nawozowego.
Wnioski dla rolników są jednoznaczne
Dla gospodarstw rolnych obecna sytuacja oznacza konieczność działania w warunkach wysokiej niepewności. Kluczowe stają się: dywersyfikacja dostaw nawozów, optymalizacja dawek i precyzyjne nawożenie, zabezpieczanie cen paliwa i środków produkcji i co najważniejsze – większe znaczenie zarządzania ryzykiem.
Kruche zawieszenie broni daje rynkom chwilę oddechu, ale nie rozwiązuje strukturalnych problemów.
Dla rolnictwa oznacza to jedno: sezon 2026 będzie należał do najbardziej wymagających od lat – nie tylko pod względem pogody, ale przede wszystkim kosztów produkcji.
Krzysztof Zacharuk
