Rolnicy w Sępólnie
Spotkanie rolników z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim, które 15 stycznia odbyło się w Centrum Kultury i Sztuki w Sępólnie Krajeńskim, przerodziło się w burzliwy protest. Rolnicy wnieśli na salę trumnę i dożynkowy wieniec stylizowany na pogrzebowy z napisem „Ostatnie pożegnanie”. Bo ich zdaniem polskie rolnictwo właśnie jest „grzebane”. Wręczyli ministrowi także wiaderko ze zgniłą cebulą z powiatu inowrocławskiego, by zwrócić uwagę na drastycznie niskie ceny warzyw w 2025 roku.
W spotkaniu brali udział m.in. rolnicy z gminy Sośno (powiat sępoleński), z powiatu tucholskiego oraz działacze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona.
Na kamizelkach protestujących widniały hasła: „Przepchną Zielony Ład… następne będą pańszczyzna i bat”.
Rolnicy planowali przyjazd ciągnikami
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania policja zamknęła drogi dojazdowe do Centrum Kultury. Rolnicy planowali przyjazd ciągnikami w geście protestu, jednak służby uniemożliwiły im wjazd w okolice budynku.
– Dziś spotkanie z ministrem Krajewskim w Sępólnie Krajeńskim. Jak widzimy, nie tylko rolnicy nie mogą wjechać do Warszawy, ale nawet do Sępólna Krajeńskiego. Zablokowano drogi dojazdowe, bo obawiano się, że przyjedziemy traktorami. I przyjechaliśmy. Ale żeby nie wpuścić nas pod budynek – mówił Marcin Wroński, wiceprzewodniczący ZZR Samoobrona w woj. kujawsko-pomorskim.
– Do Brukseli można wjechać, do Paryża można, do Berlina można. Do Warszawy czy Sępólna już nie. Tak dziś wygląda władza – dodał.
Dramatycznie niskie ceny skupu
Głównym powodem protestu są dramatycznie niskie ceny skupu i brak skutecznych działań rządu w sprawie ochrony rynku.
Rolnicy podkreślają, że ceny zbóż, rzepaku i kukurydzy są dziś na poziomach sprzed dwóch dekad, a ceny świń spadły do rekordowo niskich stawek – w niektórych zakładach w woj. kujawsko-pomorskim nawet do 3,50 zł/kg żywca. Zwracają uwagę, że magazyny są pełne, a do żniw pozostało zaledwie pół roku, rynek jest zalewany importem, założenia Zielonego Ładu nadal są wdrażane, a jednocześnie brakuje realnych programów odbudowy produkcji zwierzęcej w Polsce.
Silne emocje wzbudziła również umowa handlowa UE–Mercosur, której mimo sprzeciwu Polski nie udało się zablokować.
– Rządzący przespali ostatni rok. Werbalnie byli przeciw, ale nie szły za tym żadne czyny. Obudzili się dopiero w środę i polecieli do Brukseli szukać mniejszości blokującej. To, co widzimy, to teatrzyk polityczny dla naiwnych. Rolnicy się na to nie nabiorą – mówił Marcin Wroński.
– Nie chcemy żadnych odszkodowań. Chcemy normalnie produkować i utrzymywać gospodarstwa ze sprzedaży. Odszkodowania tylko odwleką upadek branży. Na to nie ma naszej zgody – dodał.
Rolnicy zwracają uwagę, że Mercosur to tylko jeden z wielu problemów.
– Mamy pełne magazyny, niekorzystne umowy handlowe z Ukrainą i USA, zalew rynku warzywami z zagranicy, brak realnych ułatwień w odbudowie produkcji zwierzęcej. Proponowane ceny buraków na nowy sezon są niższe niż rok czy dwa lata temu, a cukrownie chcą dodatkowo ciąć kontraktację. Jak w takich warunkach mamy prowadzić gospodarstwa? – pytał Wroński.
Kamila Szałaj
