Stowarzyszenie Rolników Towarowych Wspólna Rola oficjalnie zwróciło się do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z postulatem pilnego wydłużenia terminu zakończenia projektów do 31 lipca 2026 roku.
W przeciwnym razie – jak ostrzegają przedstawiciele środowiska – część inwestycji zakończy się nie rozwojem, lecz finansową katastrofą.
Budowa to nie zakup maszyny
Problem dotyczy przede wszystkim tych działań A1.4.1 KPO, które obejmują inwestycje infrastrukturalne: budowę i rozbudowę przetwórni, magazynów, chłodni, zakładów produkcyjnych czy obiektów do sprzedaży bezpośredniej.
To projekty wymagające dokumentacji projektowej, pozwoleń administracyjnych, uzgodnień środowiskowych, a następnie realnych robót budowlanych – często rozłożonych na wiele miesięcy.
– W przypadku inwestycji budowlanych harmonogramów nie da się skrócić decyzją administracyjną. Proces inwestycyjny ma swoje obiektywne etapy, których nie można pominąć – podkreśla Adam Reimann, prezes Stowarzyszenia Wspólna Rola.
Jednocześnie organizacja wyraźnie zaznacza, że nie postuluje analogicznego wydłużenia terminów dla projektów z obszaru tzw. Rolnictwa 4.0. W tym przypadku – jak argumentują – czas na realizację był wystarczający, a ewentualne niewykorzystane środki mogłyby zostać przesunięte do innych naborów.
Opóźnienia niezależne od beneficjentów
W piśmie skierowanym do kierownictwa MRiRW wskazano kilka kluczowych przyczyn obecnej sytuacji.
Po pierwsze – długi proces oceny wniosków i podpisywania umów. Wielu beneficjentów otrzymało decyzje dopiero w drugiej połowie 2025 r., a część umów podpisywano pod koniec III kwartału.
Po drugie – ogromne problemy z uzyskaniem dokumentacji budowlanej. Zmiany przepisów dotyczących planów ogólnych oraz przeciążenie urzędów administracji architektoniczno-budowlanej znacząco wydłużyły procedury.
Po trzecie – czynnik, którego nikt nie przeskoczy: pogoda. Zima w praktyce wyklucza prowadzenie robót ziemnych i konstrukcyjnych przez kilka miesięcy. W efekcie realny czas na budowę drastycznie się kurczy.
Poważne ryzyko finansowej pułapki
Najpoważniejsze konsekwencje mogą dotknąć tych beneficjentów, którzy – mimo niepewności – zdecydowali się rozpocząć inwestycje. Wiele osób uruchomiło własne środki, zaciągnęło kredyty, podpisało umowy z wykonawcami, licząc na to, że państwo dostosuje ramy programu do rzeczywistych warunków.
Brak wydłużenia terminu może oznaczać: brak możliwości rozliczenia projektu, konieczność zwrotu zaliczek, utratę poniesionych nakładów, a w skrajnych przypadkach – utratę płynności finansowej.
– Wsparcie, które miało stabilizować sektor po pandemii, może stać się mechanizmem destabilizacji – alarmują przedstawiciele stowarzyszenia.
Kto jest najbardziej zagrożony?
Z analizy środowisk rolniczych wynika, że największe ryzyko dotyczy trzech grup beneficjentów: rolników prowadzących przetwórstwo i sprzedaż bezpośrednią (RHD, MOL), mikro, małych i średnich przedsiębiorstw przetwórstwa rolno-spożywczego, a także projektów związanych z dywersyfikacją kanałów dystrybucji.
To właśnie w tych sektorach inwestycje mają największe znaczenie dla lokalnych rynków żywności i skracania łańcuchów dostaw – jednego z głównych celów KPO.
Czas na decyzję administracyjną
Stowarzyszenie Wspólna Rola podkreśla, że postulowany termin 31 lipca 2026 roku nie jest żądaniem nadmiernym, lecz kompromisem pomiędzy interesem administracji a realnymi możliwościami inwestorów. Pozwoliłby zarówno na dokończenie rozpoczętych inwestycji, jak i na spokojne rozliczenie środków.
Organizacja apeluje również do samych beneficjentów, by nie pozostawali bierni i kierowali własne pisma do resortu. Jak podkreślają jej przedstawiciele, skala problemu jest ogólnopolska i dotyczy setek projektów.
Jeżeli decyzja nie zapadnie szybko, w kolejnych miesiącach może pojawić się fala niedokończonych inwestycji i dramatów finansowych w gospodarstwach oraz firmach przetwórczych. A to byłby scenariusz, którego Krajowy Plan Odbudowy miał przecież uniknąć.
Krzysztof Zacharuk
