Damian Murawiec, rolnik z woj. warmińsko-mazurskiego i członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników poinformował, że do warszawskiego ratusza wpłynęły stosowne wnioski o zorganizowanie protestu 9 stycznia i możliwość wjazdu ciągników do stolicy.
– Jak na razie nie otrzymaliśmy odmownej decyzji, a więc realizujemy nasze plany – przyznał Murawiec w trakcie konferencji prasowej zorganizowanej 5 stycznia w siedzibie rolniczego OPZZ.
– Jeśli chodzi o ciągniki, to liczymy na kilkaset sztuk, między pięćset a tysiąc. Złożyliśmy zawiadomienie na wjazd do Warszawy z sześciu kierunków – podkreślił.
Sześć godzin rolniczego oburzenia
Wiadomo, że protest rozpocznie się o godz. 11 i będzie trwał co najmniej do godz. 15.
– Zbieramy się na Placu Defilad, skąd ruszymy w przemarsz Rondem de Gaulle‘a, a następnie pójdziemy przez Nowy Świat, Plac Trzech Krzyży pod Sejm. Spod Sejmu udamy się przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, gdzie nasza reprezentacja wejdzie do KPRM na rozmowy – wyjaśnił Murawiec.
– Tego dnia w stolicy zjawią się rolnicy z inicjatyw oddolnych, z różnych organizacji, stowarzyszeń, związków rolniczych. Wszystkie organizacje mówiące jednym głosem w sprawie Mercosur pojawią się w Warszawie. Głównym hasłem jest oczywiście "Stop Mercosur". Data 9 stycznia nie jest przypadkowa, ponieważ tego dnia ma się odbyć głosowanie ambasadorów państw członkowskich UE w sprawie przyjęcia klauzul ochronnych – zaznaczył członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
"Widzimy bierność w budowaniu mniejszości blokującej"
Z kolei Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych jasno dał do zrozumienia, że protest ma być nie tylko sprzeciwem wobec Mercosur, ale również sprzeciwem wobec polityki obecnego rządu.
– Domagamy się całkowitej zmiany polityki rządu wobec wsi i rolnictwa. To jest podstawowy element. Gotowe propozycje rozwiązań prawnych przywoziliśmy i do dziś te propozycje leżą gdzieś w ministerialnych szufladach, a kluczowe sprawy nie są rozwiązywane. Jeżeli minister dostaje gotowe ustawy i mówi, że nie będzie ich realizował tylko dlatego, że dostał to od rolników, to coś tu jest nie tak – stwierdził.
Wracając do umowy UE–Mercosur, Damian Murawiec podkreślał, że protest "nie jest formą poparcia działań polskiego rządu w ramach sprzeciwu wobec Mercosur, gdyż widzimy nieskuteczność w tej sprawie".
– Te działania nie są wystarczające. Widzimy też bierność, jeżeli chodzi o budowanie mniejszości blokującej. W rozmowach z politykami, którzy odpowiadają za politykę rolną w naszym kraju już w zasadzie od jesieni komunikowali nam jasno, że oni już takich starań nie podejmują, ponieważ zbudowanie tej mniejszości blokującej według ich wiedzy jest po prostu niemożliwe – zaznaczył Murawiec.
– Stąd zostały podjęte działania, żeby zmienić klauzule ochronne, aby mogły chronić polskie rolnictwo. Jednak tak jak wiemy te klauzule nie będą obligatoryjne i jesteśmy pełni obaw, jeżeli chodzi o skuteczność tych klauzul. Oprócz tego głównego hasła, jako rolnicy przyjedziemy także z postulatami dotyczącymi ochrony całego rynku rolnego, ochrony produkcji rolnej prowadzonej na terenach wiejskich, a także jeżeli chodzi o starania polskiego rządu w temacie odbudowy produkcji zwierzęcej w naszym kraju – wyjaśnił.
Jednocześnie zapewnił, że podczas protestu "ze sceny żaden polityk nie będzie zabierał głosu i nie będzie prezentował swojego stanowiska". – Natomiast na to czy ktoś pójdzie w tym marszu, będzie w tłumie, to my jako organizatorzy nie mamy żadnego wpływu – zaznaczył.
Rolnicy rozbiją zielone miasteczko?
Sławomir Izdebski powiedział, że każdy, kto jest niezadowolony może wybrać sobie formę protestu i rolnicy nie będą tu wyjątkiem.
– Jeżeli nasze rozmowy, które planujemy z marszałkiem Sejmu i premierem nie przyniosą żadnych rezultatów, to oczywiście rolnicy zostaną w Warszawie. Rozłożymy zielone miasteczko, bo żarty się skończyły. Albo te nasze problemy będą rozwiązane konkretnie, albo my z Warszawy po prostu nie odjedziemy – zagroził Izdebski.
– Chcemy zawalczyć o nasze interesy, o nasze sprawy. Niestety te formy protestu czasami są uciążliwe. My nie mamy innej formy protestu, jak tylko takie. Więc 9 stycznia jeszcze raz potwierdzam, protest na pewno się odbędzie – podkreślił przewodniczący rolniczego OPZZ.
Krzysztof Zacharuk
