Trzy ośrodki produkcji rolniczej w woj. pomorskim – Dobrzyń (575 ha), Pawłówko (355 ha) i Płaszczyca (484 ha) – mają już formalnie wyłonionych dzierżawców. Przetargi zakończono 1 lipca 2025 r., a zwycięzcy spełnili wszystkie wymogi.
Mimo to umowy z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa do dziś nie zostały podpisane.
Jak wskazują przedstawiciele spółki Goodvalley Agro, procedura została nagle zatrzymana osobistą decyzją ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.
Prokuratura bada działania urzędników
Sprawa trafiła do prokuratury. Śledczy analizują, czy podczas przetargów nie doszło do przekroczenia uprawnień. Stosowne zawiadomienie w listopadzie 2025 r. złożył szef resortu rolnictwa. Dokument najpierw trafił do Prokuratury Krajowej, jednak później został przesłany do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
– Potwierdzam, że przedmiotowe zawiadomienie zostało przekazane do Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim – poinformował naszą redakcję prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Jak dodał, śledztwo dotyczy sytuacji, w której procedura przetargowa była kontynuowana mimo cofnięcia zgody na utworzenie OPR.
– W wyniku czego doszło do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej (…) czym działano na szkodę interesu publicznego – wyjaśnia prokurator.
Powinno dojść do finalizacji?
Zupełnie inaczej sytuację oceniają przedstawiciele spółki Goodvalley Agro, która wygrała przetargi.
– Jeżeli przetarg przeprowadzono zgodnie z przepisami, a zwycięzca spełnia wymogi formalnoprawne, to powinno dojść do finalizacji – uważa Grzegorz Brodziak, prezes Goodvalley Agro.
Jak dodaje, od momentu ogłoszenia wyników nic się nie zmieniło – poza decyzją o wstrzymaniu całej procedury.
Produkcja zwierzęca nie może czekać
Problem ma dużo szerszy wymiar niż sam spór administracyjny. Ośrodki produkcji rolniczej (OPR) są częścią zintegrowanego systemu produkcji – od hodowli po przetwórstwo.
Wstrzymanie decyzji oznacza realne ryzyko wygaszania wielkotowarowej produkcji trzody chlewnej i zakłócenia całego łańcucha dostaw.
Nawet kilkaset osób może stracić pracę
Konsekwencje mogą być bardzo poważne – nie tylko dla firmy, ale również dla jej pracowników.
– Jeżeli nie doszłoby do podpisania tych trzech umów, mówilibyśmy o zwolnieniach rzędu kilkuset osób – ostrzega Brodziak.
Dodaje, że firma będzie próbowała ograniczyć skalę redukcji, ale wiele zależy od dalszych decyzji administracyjnych.
Krajewski: wsłuchałem się w głosy rolników
Ministerstwo rolnictwa broni swojej decyzji, wskazując na ważny interes społeczny. – Wsłuchałem się w głosy rolników – tłumaczył szef MRiRW.
Nieoficjalnie część urzędników pracujących w KOWR wskazuje jednak, że wstrzymanie przetargu po jego zakończeniu budzi poważne wątpliwości prawne.
Czy zabraknie produktów na rynku?
Niepewność dotyczy także rynku żywności. Ograniczenie produkcji może przełożyć się na dostępność mięsa i wyrobów marki Dolina Dobra.
– Zrobimy wszystko, żeby nasza sztandarowa marka nie zniknęła z rynku. Gdyby doszło do znaczącej redukcji podaży żywca, nastąpiłyby poważne zakłócenia – tłumaczy Brodziak.
Zwraca uwagę, że w czasach wielkiej niepewności polskie rolnictwo potrzebuje stabilności. – Brak stabilności to jeden z najpoważniejszych problemów – przyznaje Grzegorz Brodziak.
Krzysztof Zacharuk
Ten artykuł pochodzi z wydania Top Agroszef 2/2026
czytaj więcej
