Rynek zbóż
Inne zboża nacisną na pszenicę
Presja na obniżki notowań pszenicy na giełdzie MATIF jest spora, wynika ona z największych od lat zbiorów, a przede wszystkim z rosnących zapasów pszenicy u jej największych eksporterów. To przecież handlowcy chcąc sprzedać swój towar sami będą obniżać ceny na światowym rynku, żeby to właśnie ich pszenica wygrywała przetargi. I choć każdy dobry handlowiec swój towar zachwala, to analizując dostępne ilości dla importerów będzie liczyła się głównie cena, a ta niestety na rzecz naszego zboża nie pracuje.
Niestety obecny stan w międzynarodowym handlu zbożami nie ma nic wspólnego z chęciami, a nawet koniecznością poprawy bardzo ciężkiej sytuacji materialnej w polskim, ale i przecież w całym unijnym rolnictwie. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że nawet rosyjskich i ukraińskich producentów zbóż nie bardzo jest stać produkować tak tanie zboża jakie chcą i o dziwo wciąż mogą kupić najwięksi eksporterzy. Pokazały to ostatnie przetargi, w których niemal łokciami zaczęła się rozpychać ze swoją pszenicą Argentyna. A w eksporcie kukurydzy do UE USA i Brazylia znaczą już tyle samo, co dotąd zdecydowanie przeważająca Ukraina.
Tym bardziej sztuczne wydają się dziś rosnące kursy pszenicy na MATIF. Ktoś powie, że przecież jest to ostatni moment giełdowego żywota notowań marcowych i będzie miał rację, tyle że i majowe kursy wyceniane są podobnie. Zastanawia także wyższa pozycja notowań pszenicy na nowe zbiory i to ta obserwacja może być kluczową, bo nie wierzę, że wyższa wycena września od maja o 4 euro wynika z obaw o przezimowanie. W pszenicy raczej tak nie jest, ale...
Ale może to być istotna wskazówka, że przy wciąż rosnącym zaludnieniu i globalnych potrzebach żywieniowych obecne ceny pszenicy na giełdzie są tymi najniższymi poziomami. I tak może warto podejść do rynku krajowego, pomimo sporych zapasów trudno jest sobie wyobrazić, by pszenica mogłaby być jeszcze tańsza. Chociaż inne zboża, których w tym sezonie eksportujemy zdecydowanie mniej będą ją naciskać.
